Ale to już było...

Koniec roku to czas, kiedy możemy spojrzeć w tył i powiedzieć czy ten rok był dobry? Nieskromnie powiem, że nasz należał do jednego z najlepszych :) Przede wszystkim urodziła się ona! Ciąża, która od samego początku sprawiała cała masę kłopotów, napawając nas coraz większym strachem o małą zakończyła się szczęśliwie :) Pojawienie się jej sprawiło, że nareszcie po ciężkich 9 miesiącach wróciłam "do siebie". Poniżej nasz rok w fotograficznym skrócie:


Styczeń, to czas kiedy ja przede wszystkim leżałam :(
Panowie korzystali z ostatnich chwil w męskim towarzystwie :)


Luty, 28.02.013 roku o 11.50 pojawia się Nela - nic więcej do szczęścia mi nie potrzeba :)



Marzec - w rodzeństwie siła, no cóż póki co chyba nie bardzo :)
Gabin nie do końca chce być starszym bratem - etap zazdrośnika na tapecie.


Kwiecień - wiosna, wiosna :) Spacerujemy ile sił w nogach, ja doszłam już w pełni do siebie. 
Wtedy miał miejsce już pierwszy wypad na basen :)


A w sercu maj :) Nela zaczyna być coraz bardziej świadoma, nastaję czas kiedy wie kto jest kim w domu :) Gabin olał zazdrość. Miłością nadal nie pała do młodej, a ona wręcz przeciwnie.


W czerwcu miał miejsce nasz pierwszy wypad w powiększonym składzie :) Byliśmy na moich ukochanych Mazurach wraz z ulubionymi Ciociami i Wujkami Dziecioli :) Baterie naładowane!


Lipiec - no cóż słońce męczy :) 3 urodziny Gabinowskiego też wymagają sporych nakładów energii, więc Tatko z Nelą drzemią kiedy się da i gdzie się da.



Sierpień to pierwsze prawdziwe wakacje - w tym roku wybraliśmy się z babcią Wonką :)
Razem z Gabim tęskniliśmy strasznie. Nawet nie wiedziałam, że tak ciężko będzie mi bez niego. 
Dlatego też Tatko przyjechał pod koniec i... było jeszcze fajniej :)


Wrzesień - co to był za stres :( Tydzień przed wielkim wydarzeniem już spać w nocy nie mogłam.
Początki także do najłatwiejszych nie należały. Patrząc wstecz wiem, że to był bardzo dobry ruch! 
Od września mamy w domu małego przedszkolaka :)



Październik rozpoczął w naszym domu etap pt. "Kichamy, smarkamy". 
Od czasu do czasu za pozwoleniem lekarza chadzaliśmy na spacery, ale większość cześć czasu spędziliśmy w domu pogrążając się w lekturze i tworząc namiętnie. Nela również nauczyła się "czytać" :)


Listopad w tym roku ukazał się pod postacią pięknej, złotej jesieni :) Dzieciole nareszcie zaczęły współpracować ze sobą. Choć G. nie raz potrafi pacnąć w głowę Siostrę, kiedy krzyżuję albo psuję jego plany zabawowe. Czas spędzaliśmy znowu w domu, bo choroba się doczepiła i ni cholery odejść nie chciała.





Grudzień to dla mnie przede wszystkim czas dla najbliższych i tak też było w tym roku :)

Niby zwyczajnie, a jednak nie. 13 okazała się dla mnie wielce życzliwa w temacie cudownych ludzi! Poznałam wiele wspaniałych mam, za co muszę być wdzięczna blogowi :) Wiem, że kilka z nich na pewno zostanie w naszym życiu na dłużej :)
 Tak 2013 to zdecydowanie rok dobrych ludzi, więc dzięki kochani. Bez Was było by do d...

Udostępnij:

Komentarze

4 komentarze:

  1. Duuużo się działo! 2013 był zdecydowanie rokiem pozytywnych ludzi :)
    2014 niech będzie szczęśliwy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że 2014 też zaskoczy pozytywnie:)

      Usuń
  2. i nie wróci więcej.
    oby radości jednak było w Was tyle albo i więcej.
    uwielbiam do Was wracacć!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wracaj jak najcześciej:))

    PS. My też uwielbiamy wpadać do Was:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)