Podróże kształcą?

Podróże komunikacją miejską zawsze były dla mnie chwilą na zagłębienie się w lekturze, kiedy to przemieszczam się do celu. Odkąd w moim życiu pojawili się oni, książki czytane są wieczorami. Podczas podróży jestem źródłem zaspakajającym ciekawość mojego Synka. Pytanie wysypują się z niego z prędkością strzałów z karabinu maszynowego, więc chcę wiedzieć wszystko :) Uwielbiam tą jego chęć poznania, świecące oczy kiedy coś zrozumie, powtarzanie nowo nabytej wiedzy. Jest jednak"małe ale" - niestety podróżują z nami bardzo różni ludzie.



Mój mąż śmieje się ze mnie, że mam w sobie magnes na dziwaków. Dziś po raz kolejny możemy potwierdzić tą teorię. Wsiedliśmy do tramwaju, a na przeciwko nas usadowił się Pan, który koniecznie chciał się pochwalić swoimi dokonaniami na polu damsko - męskim :( Lekko podchmielony, bezdomny - o czym zapewniał nas wiele razy - i po krótkiej chwili dało się zauważyć, iż alkohol spustoszył sporą część szarych komórek. Ja się produkuję, żeby tylko Gabryś nie słuchał, ale niestety z marnym skutkiem :( Zwracanie uwagi nie dało jakiejkolwiek rezultatów, i co?

DT (dziwny typek) - Ja to codziennie mam seks z panienkami.
GT (głos tłumu) - Chyba w snach.
DT - A co? Myślisz, że walę kapucyna?

i się zaczęło...ups

G - Mamo, a co to jest kapucyn?
J- Synku to taki rodzaj małpki ;)
G - To czemu ten Pan chce go walić po głowie?
J - Yyyyyyy. Nie wiem Synku, ale chyba Panu nikt nie powiedział, iż zwierzątek bić nie można.
G - I on pobije te małpki?
J -  Nie, Syneczku małpki są chronione i nikt ich nie pobije.

Dobrze, że nasz przystanek zbliżał się, bo pijaczyna irytował mnie coraz bardziej. Zaczął zaczepiać Gabrysia Zabroniłam mu się odzywać, ale Gabryś nie wytrzymał i rzucił tylko, że z obcymi on nie rozmawia :)Dumna z syna i szczęśliwa, że podróż dobiegła końca wymaszerowałam z dzieciolami z tramwaju :) Ta podróż zdecydowanie należała do kształcących. Pamiętaj, patrz kto obok Ciebie siada :) Zresztą lekcja biologi też miała miejsce :)

Po tym dziwny incydencie musiałam się porządnie przewietrzyć. Na szczęście tuz obok Babci D. jest plac zabaw :) Nelka spała, a my z Gabim szaleliśmy:



 


Mamo możemy już iść dalej, na horyzoncie brak dziwnych ludzi :)

Udostępnij:

Komentarze

13 komentarze:

  1. To ciekawa akcja, ale wybrnęłaś z kapucyna fantastycznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabinowi chyba się nazwa spodobała, dziś oglądając książeczkę zobaczył małpkę i od razu zapytał się czy to kapucyn:O

      Usuń
  2. ludzie sie dziwni , to fakt ;) a Gabi madry chlopak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że wie jka odpowiadać w takich sytuacjach:)

      Usuń
  3. Hhe...no nie zazdroszczę sytuacji...wzorowo z niej wybrnęłaś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to się z niej śmieję, ale fakt jest taki że mało brakowało a pana sama bym chyba wysadziła na przystanku:P

      Usuń
  4. Wy to faktycznie macie szczęście do "dziwnych" ludzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam radar na dziwaków, każdy jeden podejdzie chociażbym szła w grupie 100 osób:P

      Usuń
  5. o rany, co za gość ;/

    ps. mój mąż dziś od rana chodzi i mruczy pod nosem "polisz mam i dzieciole", podgląda Was na insta :DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mamo, to mnie nieźle zaskoczyłaś z mężem:P Taka śpiewająca nazwa bloga:P

      Usuń
  6. O nieeeee, Ty faktycznie masz "szczęście" to dziwnych typów ;P

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)