Uwaga, bo Ciebie zabiorę!

Rodzinny wypad do kina. Idziemy dzielnie, ja prowadząc wózek, Tatko obok z Gabinem. Młody jednak jako nasz mini wulkan energii iść w tempie spacerowym nie potrafi, on biega dookoła nas. Ludzie nas mijają w większości nie zwracając uwagi na trzylatka, który śmiga pomiędzy ich nogami.

- Gabin uważaj, Gabryś trzymaj się wózeczka.

A młody podbiega bliżej, by dosłownie za moment znowu zrobić rundkę :) Nagle dogania nas nieznajomy i patrząc się na nas "żartobliwie" rzuca:



- Nie słuchasz się Mamy, to ja Cię zabieram!

Spojrzałam się na niego, rzuciłam krótko:

- Chyba coś się Panu pomyliło!

Nieznajomy lekko speszony przyspieszył kroku i tyle go widziałam. Młody usłyszał dziwnego Pana, więc przestraszony podbiegł do wózka. On w przeciwieństwie do mnie nie rozróżnia durnych słów ludzi, chcących zrobić "dobrze", tylko nie wiem komu?



Nie jestem w stanie zrozumieć po co? Komu mają służyć słowa nieznanych nam ludzi, straszących nasze dzieci? Nie jest to ani mądre, ani wychowawcze. Mało rzeczy tak mnie irytuje jak zastraszanie dzieci, które usłyszane groźby biorą całkowicie na poważnie.

Z takim mądrościami narodu na szczęście spotykam się sporadycznie, ale zawsze reaguje na nie głośnym warknięciem w stronę, która chcę mi pomóc. Ludzie nie wtrącajcie się w relacje rodzic - dziecko, kiedy maluchowi nie dziej się krzywda. Naprawianie świata swoimi metodami proponuję zostawić dla siebie!

A kiedy tak szliśmy dalej, Gabin nadal lekko zestresowany uwagą nieznajomego przypomniałam sobie zachowania co poniektórych rodziców:

- jak będziesz niegrzeczny to Pan ochroniarz/policjant/ten/baba jaga itp. Ciebie zabierze!

Nie wolno zastraszać dzieci! Dodatkowo notorycznie je okłamując możemy być pewni, że niebawem dziecko nie będzie nas brało na poważnie. Dlatego głośno proszę, jeżeli już chcecie coś osiągnąć to dajcie wyjście adekwatne do danej sytuacji. Brak ciasteczka czy bajki  jest dużo lepszy aniżeli "zabranie przez obcego". Tak, tak Matką idealną nie jestem i też czasem szantażuje swojego Syna :)

Udostępnij:

Komentarze

21 komentarze:

  1. zgadzam się z Tobą całkowicie:) też nie rozumiem straszenia dzieci i choć B. nawet jeszcze za mały na takie "praktyki", to wiem, że nigdy nie będę straszyć, że ktoś go zabierze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nikt nigdy nie straszył, ale widząc minę mojego dziecka wiem że to musi być straszne przeżycie

      Usuń
  2. Ojej, co za idiota !!!! Biedny Gabin :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabinowski wtulił się we mnie i strach poszedł w siną dal:)

      Usuń
  3. AMEN :) Ale fakt faktem zabierze Ci go kiedyś jakaś laseczka zwana przez Ciebie pieszczotliwie "synowa" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To tak jak podczas naszego pobytu w szpitalu. Akurat myłam w kuchni Lilkowe naczynia, gdy usłyszałam dobiegający z korytarza głos pielęgniarki kierowany do małego chłopca "idź już do sali, kładź się, bo dam zastrzyk"...no &)&@((!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o tych praktykach "miłych" pielęgniarek...z miłą chęcią sama bym ją w tyłek ukuła igłą największą z dostępnych:P

      Usuń
  5. jest jedna sytuacja, w której mówię E, że ktoś ją zabierze, gdy się oddala lub ucieka, ale t wynika z sytuacji i zaistniałej możliwości. hm... rozumie mnie ktoś?
    w żadnej innej nie straszę tak dziecka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mówię G. że może się zgubić i wszyscy będziemy płakać...więc może tak??:)

      Usuń
  6. JAk byliśmy w Poznaniu i Wiki po raza pierwszy zaczeła wymusząc na nas samotne spacery to mówiliśmy jej żeby sie nas trzymała bo inaczej się zgubi...działało słabo...przeszło mi przez myśl żeby ją postraszyć że ktoś ją zabierze ale się powstrzymałam...obiecanie kinder jajka po powrocie pomogło..nic pedagogicznego ale działa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra deyzja, ja tez czasami przekupuje kinder:P Olać podejście pedagogiczne ale jak działa:P

      Usuń
  7. Tja, mnie ktoś kiedyś nastraszył, że jak nie będę jeść to mnie cyganka pod spódnicę schowa i porwie. Do tej pory mam schizę na ich widok... brrr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciebie cyganką, a ja pamiętam jak dzieciaki na podwórku mówili o czarnym samochodzie co porywa dzieci:P Do dnia dzisiejszego jakoś nie lubię aut w tym kolorze:P

      Usuń
    2. To była czarna wołga ;-) też o niej wiele razy słyszałam ;-) o Cygankach zresztą też ;-)

      Usuń
    3. no tak czarna wołga...marka mi umknęła:)

      Usuń
  8. mnie bebokiem straszyli:D do dziś horrorów nie oglądam:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie jestem fanką horrorów, zresztą jak już mnie coś najdzie to efekt jest taki iż nie wiem co i jak...taka jestem odważna, że pół filmu spędzam pod kołdrą i tylko pytam L. czy już się skończyła ta straszna scena:P

      Usuń
  9. O losie!!!!
    Mojej Ali nikt jeszcze nie straszył ale ostatnio mną Pani straszyła swoje dziecko: durna jakaś kobieta!
    A dziś w sklepie jakaś kobieta ok 25 lat do swojego chłopa stojącego przy moim wózku z Alą: "A co Ty tak dziecko zaczepiasz, może chcesz żeby Cię Pani zabrała? " :D Nie zabrałabym, mojego bym nie zamieniła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ładnie, a myślałam że to ja mam szczęście do dziwaków:P A tu proszę nie jestem sama:P

      Usuń
  10. Jeszcze w okolicach świąt straszenie rózgą od Mikołaja mnie rozwala. Ja także warczę na każdego kto chce pomóc mi w wychowaniu dziecka groźbą, komentarzem, machaniem palcem i innymi złotymi radami, które doprowadzają mnie do szału. Po narodzinach Kapsla zrobiła się ze mnie niezła lwica więc warczę i gryzę każdego nieznajomego:) Proponuje jakąs kampanię społeczną pt "Jestem matką i to ja wychowuję" bo społeczeństwo chyba o tym zapomina ehh

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)