6/52

 Z lekkim poślizgiem nadrabiam zaległości :) Tydzień 6 to początek szaleńczego tempa w naszym życiu. Uwielbiam ten czas kiedy mam pełno zajęć, czas mija jak szalony i dzieje się się mnóstwo rzeczy naraz. To zdecydowanie mój żywioł, nudzie mówię głośne "NIE". Swoją drogą czy nudzić się można z dziećmi?

Nelka ma fazę na mamę, towarzyszy mi nawet w łazience :) Chwile, kiedy bawi się z kimś innym niż ja są dla mnie na wagę złota. Głupia jestem i zamiast szybko się schować z książką w drugim pokoju ja co robię? Siadam obok i uwieczniam :) Efekt taki, że Inferno czytam po nocach i wstyd się przyznać, ale już 2 tydzień.




Gabinowski przeszedł metamorfozę z fochmena na myśliciela :) Dobra zmyłka! Zrobiłam mu zdjęcie, nie minęła chwilka:

- Mamo, Mamo odłóż aparat.
- Już odkładam, chcesz żebym Ci poczytała?
- Yhm, ale najpierw bitwa na poduszki!

I fruuu zostałam zbombardowana:

Udostępnij:

Komentarze

4 komentarze:

  1. Ha, Cię Gabinowski załatwił :))) moje Inferno od świąt czeka nietknięte - wstyd!

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)