Rzeka życia vol. 2

Karmienie swojego dziecka to jedna z najpiękniejszych chwil macierzyństwa. Ta cudowna więź pomiędzy mamą, a jej dzieckiem. Choć początki bywają bolesne, w dosłownym tego słowa znaczeniu nic nie zastąpi maleństwu tego całego dobra od mamy. Chwile kiedy ona widzi, że zbliża się pora karmienia klaszcze w łapki i głośno się śmieje, przytula się do mnie i mruczy. Nawet nie jestem w stanie opisać tej radości :) Oczy Neli mówią wszystko :)



27.02 kolejna rutynowa wizyta u ginekologa. Z racji tego, że ciąża z Nelką była zagrożona, sporą jej część przeleżałam, owe kontrole miały miejsce co 2 dni. Ktg, wizyta i już wiem, że coś jest nie tak. Szybkie bicie serca, przyspieszony oddech:
- Pani ma cukrzycę.
- Co mam?
- Źle zdiagnozowane wyniki, a dieta pewnie nie była trzymana.

Szybkie badanie wykrycie kilku innych "perełek" i informacja, że jutro robimy cesarkę.

Wyszłam z gabinetu, przerażona, bo ona jeszcze nie miała się urodzić. Co z Gabryniem? Wszystko było przygotowane, a ja miałam serdecznie dosyć "stanu błogosławionego". Jednak ta informacja mnie przygniotła. Płacząc po części z radości, że już jutro ją zobaczę, a po części z przerażenia jak przeżyjemy z G. rozstanie, jechałam do domu. Telefon za telefonem, ja w transie zadzwoniłam do L. i mamy.

W domu szybko się spakowałam i pojechaliśmy do szpitala.



28.02 11.45 witamy kochanie na świecie! Witamy ją we dwoje! Ja czuję w środku, że to jeden z tych momentów, kiedy jestem najszczęśliwsza na Ziemi!
 Młoda jest od razu przystawiona do piersi! Na sali pooperacyjnej ponownie do mnie przyjeżdża. Roztrysłyśmy się na 20 minut, od tego czasu mam ją zawsze przy sobie! Młoda ssie pięknie, wtulona śpi razem ze mną. A ja wiem, że wybór odpowiedniego szpitala to jedna z najważniejszych decyzji.

Wychodzimy do domu po dwóch dniach. Moje dziecko jako jedno z niewielu nie wie co to mieszanka. Udało się nam bez dokarmiania :) Przede wszystkim dlatego, że wiedziałam już czego się spodziewać. Położne z olbrzymią wiedzą i zawsze służące radą także mi pomogły. Udało się i jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu.


Za 2 dni Nelka będzie roczniakiem karmionym mlekiem.
Skończył się czas, kiedy bolały mnie piersi i zaciskałam mocno szczęki.
Skończył się czas, kiedy wszyscy dookoła przyklaskiwali, że karmię piersią
Skończył się czas, kiedy społeczeństwo toleruje kamienie dziecka.

Pytacie co ja na to? Ja wsłuchuje się w moje dziecko i jego potrzeby! Jestem laktywistką świadomą tego co potrzebuje moje dziecko. Więc z wielkim uśmiechem na ustach dziękuję za złote rady i uprzejmie odpowiadam, że ja nikomu do talerza nie zaglądam.
Karmimy się nie wiem do kiedy, bo nie widzę sensu zakładania konkretnej daty końca. Zobaczymy co na to Nela - bo ona jest tu najważniejsza!


Udostępnij:

Komentarze

16 komentarze:

  1. Zazdroszczę tych położnych, u mnie tylko przychodziły naciskały piersi "mleko jest", a zaraz przynosiły mm bo młody darł się jak szalony.
    Przy wyjściu dostałam nakaz kupienia mm, bo dziecko będzie głodne. Kupiłam, nie podałam, ciągle karmię piersią :)))

    I trochę mi przykro, że czas, kiedy moje dziecko mogło spędzać przy piersi cały dzień, się skończył. Teraz młody chce tylko do drzemki, na noc i w nocy, niewiele, a jednak wiele :P
    Uwielbiam karmić.
    Nelka dużo je z piersi w ciągu dnia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety spora część położnych szpitalnych to panie ze"starej szkoły",kiedy tomm było lekiem na całe zło:/ Cudownie,że udało się Wam !!!

      U nas też czas kiedy Nela uznawała tylko moje mleko należy do przeszłości...ale ja czerpię ogromną radochę z tego z każdego "cyckowania" więc doceniam co mam:D

      Nelka to mała fanka mleka mamy, w ciągu dnia potrafi jeść/ albo pić kilka razy :)

      Usuń
  2. Brawo Ala! :) tak trzymaj! I nie poddawaj się :)
    Mój Karol ma 15 miesięcy i ciągle go karmię piersią :D i jestem z tego dumna :) każdy się dziwi,że jeszcze go karmię! Że już dawno powinnam przestać bo to właśnie dlatego on taki duży rośnie i taki synuś mamusi przez to jest ;P :)))) a czyj niby ma być jak nie mamusi??! ;) zawsze odpowiadam,ze przestanę karmić go dopiero jak on już nie będzie chciał a nie ja!
    Pozdrawiamy Was serdecznie :)
    Marzena i Karolek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie komentarze puszczamy mimo uszu i dalej karmimy, w końcu co innego tak dobrze służy bobasowi???:)) Mleko mamy nie ma sobie równych:)

      Usuń
  3. Cudownie, że się udało:))))
    Nelka to mała fanka cyckowania:))))) Je zazwyczaj rano, później około południa troszkę popija po skonsumowaniu swojego drugiego śniadania. Zależnie od dnia czasami je po południu czasami już nie. No i wieczorne karmienie przed snem:)Sporadycznie budzi się w nocy na mleczko...

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj Ala, nie pomagasz... Ja właśnie (trochę jak żaba do jeża) przymierzam się do odstawienia Izy, bo za miesiąc wyjeżdżam z mężem na 10 dni i dzieciorki zostawiam rodzicom. Strasznie mi szkoda tego karmienia - a po moich przygodach z Hanią byłam nastawiona raczej negatywnie "pokarmię kilka miesięcy i koniec". Przy Hani to była mordęga - po pierwsze, większość mężczyzn w mojej rodzinie (tata, szwagier,..., a co za tym idzie i siostra i mama) uznawało, że karmienie piersią zaburza ich estetykę i wymagali ode mnie karmienia w odosobnieniu. Czyli siedziałam sama w pokoju za każdym razem, jak się spotykałam z rodziną i szybko miałam tego dość (a zbuntować się nie umiałam). Po drugie, Hania jadła często i długo, czyli w sumie około pół doby byłam przykuta do fotela z małym ssakiem. Po 4 miesiącach podziękowałam i zamknęłam mleczarnię. A z Izą... tak jak piszesz z Nelą. Bajka! Ona tak uwielbia się przytulać i jeść... I ja też. I strasznie mi przykro, że to już koniec :( (rodzinę spacyfikowałam - jak komuś się nie podoba, to niech sam wyjdzie)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdiczka jak szkoda to ewidentnie znak, że jeszcze to nie jest ten czas:)) Pięknie załatwiłaś rodzinkę, jak im przeszkadza to niech sami wyjdą:)))))

      Usuń
  5. Wiesz, że Ci zazdroszczę tego jak nie wiem co! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co zazdrościć, przy drugim bobasku służę radą i na pewno będziesz karmić tyle ile będziecie chcieli:)

      Usuń
  6. niestety również mam traumatyczne wspomnienia z porodu i mimo to cyckowalismy ze starszym 18 miesięcy a z młodszym 26m-cy

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudownie;))) ależ Ci zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam czytać o tym, że mamy pomimo tego że łatwo nie było dały radę!!Pięknie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. uwielbiam "mleczne historie"! :) pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale pięknie, że Wam się udało :) My z synkiem (10 m-cy) w fazie kryzysu. Bąbel nie chce piersi w ciągu dnia (zęby). No więc karmimy się nocą, a w dzień odciągam tak często jak się da i delikatnie proponuję pierś. Mleka znacznie mniej, ale mam nadzieję, że damy radę i niechęć do kp przejdzie ;) Macham ciepło!

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)