Serce matki

Jest taki czas, kiedy Twoje dziecko przeżywa pierwszy ból, upadek. Dotyka go wtedy uczucie rozczarowania. Czas, kiedy odczuwa, iż nie wszystkie inne dzieci muszą go tak mocno kochać jak rodzice. To czas, który powoduje u matki szybsze bicie serca. Chwile, które podowiadują, że sama mam ochotę usiąść i się rozpłakać!

Jednak ból fizyczny wcale nie jest najgorszy, choć równie mocno ruszają mnie Nelkowe łzy kiedy upada na pupę próbując opanować sztukę chodzenia. Z drugiej strony jest Gabryś, który pomimo natury małego buntownika w środku jest małym wrażliwcem. Patrzę na niego kiedy uczy się żyć w społeczeństwie pełnym rożnych osobowości. Boleśnie zderza się z różnymi charakterami podczas codziennych zabaw:

- Idź stąd, nie chcę się z Tobą bawić.

Biegnie do mnie, łzy ciekną jak grochy:  "Mamo, Mamo bo on powiedział..."

- Głupi jesteś!

Gabryś stoi i zaczyna mu się trząść broda, za chwilę łzy.

- Nie lubię Ciebie, nie umiesz się bawić!

Kolejna rozpacz.

Mi pęka serce na milion drobnych kawałeczków. Widzę, że on nie radzi sobie z odrzuceniem. Stoję obok, przytulam i całuję. Chcę wytłumaczyć, że nie z każdym zawsze będzie się lubił. Jeżeli ktoś go rani, nie powie że jest mu przykro! Wiem, że Gabryś też potrafi powiedzieć kilka przykrych słów. Wiem, że życie bywa okrutne, a dzieci są szczere "do bólu". Czy to jednak sprawia, że mniej boli? Nie! Mam ochotę płakać za każdym razem, kiedy on odczuwa to straszne uczucie odrzucenia!

Serce matki pęka wraz z każdą łzą jej największego szczęścia! Jednak wiem, że będzie mu coraz łatwiej! Rozmowa o tych ciężkich chwilach bardzo pomaga zrozumieć małemu dziecku czemu czasami jest tak, że łez pohamować nie można.
 Patrzę na niego i marzę, żeby rozczarowań było coraz mniej...
 Patrzę na niego i widzę małego chłopca, który każdego dnia coraz więcej rozumie...
 Patrzę na niego i widzę, że pewnego dnia stanie się wspaniałym mężczyzną...
 Patrzę na niego i rozpiera mnie duma!

Udostępnij:

Komentarze

13 komentarze:

  1. Takie chwile przed nami ale już widzę, że i mi będzie ciężko je przetrwać.. Całusy dla Maluchów! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Tego się boję najabrdziej...sama jestem niezwykle przeczuluona na tym punkcie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się wydawało, że mnie to nie ruszy...a jednak zabolało:(

      Usuń
  3. mam to samo i nie wypracowałam jeszcze systemu na to, może Ty masz pomysł, bo mi na razie przychodzi do głowy, odzywka w stylu nie wiesz ile tracisz nie bawiąc się ze mną, albo na pocieszenie Jesteś najcudowniejszy i kocham Cię najmocniej na świecie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze tłumaczę G. że nie każdy musi się bawić z każdym:))) A jeśli ktoś go nie chce poznać to straci całą masę świetnej zabawy:) Daje mu buziaka, mocno tulę i liczę na to, że będzie lepiej:)

      Usuń
  4. Ehhhh niestety nie ominie to żadnej mamy. Gabryś na pewno wyrośnie na cudownego faceta :*

    OdpowiedzUsuń
  5. o tak dzieci potrafią bardzo zranić.. mam tak samo z Seba. Już nie mówię, że mu powiedzą idź stad czy nie chce się z Tobą bawić, ale jemu wystarczy, że jakieś dziecko powie 'jesteś brudny na buzi' jakimś tonem bardziej wymownym i on już płacze ;/ Ciężkie to dla mamy, bardzo ciężkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabryś to typ wrażliwca więc doskonale Ciebie rozumiem...

      Usuń
  6. Dzięki za mądry wpis. Mój Staś też z wrażliwców. Też obawiam się jak sobie poradzi, kiedy pójdzie do przedszkola. Ale muszę w niego wierzyć. Zapraszam do mnie na blog na cykl Alfabet rodzicielstwa http://maniamamowania.pl/alfabet-rodzicielstwa-3/

    OdpowiedzUsuń
  7. Też ciężko to przeżywam. Do dzisiaj pamiętam pierwsza taką sytuację. Ciągle widzę to zdziwienie na buzi mojego malucha.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)