11/52 pechowy?

 Tydzień jazdy bez trzymanki. Kradzież telefonu, strata nagrań z pierwszych kroczków Nelki i całej masy zdjęć mających wartość bezcenną. Popsuty aparat, który o dziwo odżył na dworze. Dodatkowo grypa żołądkowa w wydaniu rodzinnym, ciągle było coś nie tak.
 Jako urodzona optymistka staram się obrócić każdą sprawę czy rzeczy, które nas spotyka w tą "różową" stronę i są nawet dwie, baaa 3 różowe jak guma balonowa!

W końcu po każdej burzy wychodzi słońce:


Udostępnij:

Komentarze

2 komentarze:

  1. Trzymam kciuki za słońce! Maluchy cudne jak zawsze :) A te spodnie Nel... miodzio!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjęcia świetne..oby ten tydzień był lepszy:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)