13/52 i szczęśliwa 13 :)

Ten tydzień zdecydowanie należy do liczby 13 :) Nelka skończyła w piątek całe 13 miesięcy! Przez ostatnie dwa miesiące rozłożyła wszystkich domowników swoim rozwojem! Po pierwsze zaraz po 11 miesiącu ruszyła. Obecnie zaczyna biegać i uciekać biegusiem na placu zabaw :) Mowa po małej przerwie ponownie szybciutko ewoluuje na coraz wyższy level - wydaje mi się, że Nela bardzo szybko chce się dogadać z Gabim? Zaczęły się pojawiać zwroty złożone z dwóch słów, ekhhhh jakby to ładnie ująć mówi w trosce o siebie samą :)


Panienka pokazuje nam pazurki, czyli dzielnie walczy o zabawki z bratem. Nie wiem czemu tak jest, ale zawsze musi to być ten sam resorak, ten sam klocek, generalnie obowiązuje zasada "Mamo ja chcę dokładnie to samo co ma ona/on nie ważne, że wcześniej zupełnie to olewałem/olewałam". Sezon na bitwy na linii brat-siostra uważam za rozpoczęty :) Nie łudźcie się, że Nela przegrywa zawsze! Młoda to przyczajony tygrys i "atakuje" brata niepostrzeżenie :)
 Zdjęcie do projektu musi więc być wspólne :) Foto by Tata, zrobione o godzinie 7 nad ranem daleko od domu. Tak to bywa kiedy dzieciole robią pobudki o 5 nad ranem.


Małe podsumowanie 13 miesięcznego szkraba:
- ciuszki 74/80;
- butki 18/19;
- pieluchy 3;
- waży 9350 g, mierzy...nie mam zielonego pojęcia, na widok centymetra jedyne co robi to chce go zjeść;
- jedzenie to nadal przede wszystkim posługiwanie się kolorami :) Doszła ukochana czerwień Gabrysia, w ruch poszły pomidory i truskawki. Marchewka i szpinak nadal chrupane z wielkim apetytem. Młoda jest zdecydowanie bardziej mięsna niż mączna, czyli poszła w Tatusia;
- drzemka jedna w ciągu dnia około godzinki jak dobrze pójdzie. Śpi od 20 do 5/6 rano. Odkąd nie ma smoczka potrafi się do północy budzić ze 3 razy na przytulenie się do piersi;
- mleko mamy nadal lekiem na całe zło;
- zaczęła bawić się drewnianymi układankami i całkiem dobrze jej to wychodzi;
- kredki chce zjadać, więc na malowanie zdecydowanie za wcześnie;
- mówi "daj mi", "chce to" "miam, miam cyc", "yba" w sensie ryba, naśladuje jak robi ptaszek, kotek i piesek;
- powoli uczy się głaskać, a nie walić z impetem w głowę;
- biega, chodzi, podskakuje;
- na placu zabaw hitem jest zjeżdżalnia i piaskownica - a raczej foremki z piaskiem, który nadal chce zjadać, bujać się nie lubi:;
- gusta muzyczne zmianie nie uległy, książeczki ku mojej rozpaczy zeszły trochę na tor boczny. W końcu tyle się dzieje, że nie ma czasu dziewczyna czytać :)

Udostępnij:

Komentarze

5 komentarze:

  1. Brawo Nelka:) Zdjęcie urocze:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudownie!! A zdjęcia o 7 rano (jak widać!) warte pobudki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sto lat Neluniu! Ale powiem Ci, że jakbyś Maksiola opisywała :) Odkąd pożegnaliśmy się ze smoczkiem to usypia tylko podczas spaceru - nie ma mowy o zaśnięciu w łóżeczku bo krzyczy jakbym go do wrzątku wkładała no i niestety pobudka tak samo jak u Was... :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Taaa, bardzo wczesne pobudki to wspaniała sprawa :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mała jest urocza :)
    http://swiatamelki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)