A miało być tak pięknie...

Dzień, w którym miałam go powitać był wyczekiwany przeze mnie z wielką niecierpliwością. Im bliżej terminu tym dłuższe stawały się dni, a my czekaliśmy. Widziałam mój poród oczyma wyobraźni, widziałam jak kładą mi Syna na piersi, dotyk "skóra do skóry". To miał być czas dla naszej trójki. Ten moment miał być tylko dla nas! Jednak układając wszystko w mojej głowie nie wzięłam pod uwagę tylko jednego, a może przede wszystkim jednego ważnego aspektu? Szpital - miejsce gdzie miałam pierwszy raz usłyszeć pierwszy krzyk mojego dziecka! Nie było ważne, który szpital. Brak zdecydowania to był błąd, ogromny błąd!

 Trafiłam do szpitala najbliższego mojego domu, po tygodniu spędzonym na patologii usłyszałam, że urodzę jutro, że będzie cesarka. Marzyłam o porodzę naturalnym, jednak wtedy było mi już wszystko jedno. Marzyłam o tym, żeby wreszcie był po drugiej stronie! Noc nie przespana, poranna lewatywa i to nieszczęsne cewnikowanie. Zeszłam na dół na porodówkę i słyszę słowa Pani doktor:

- Ale po co Ty ją cewnikowałaś?
- Pani doktor, przecież pacjentka ma mieć cięcie.
- Jeszcze nie wiadomo, zdejmuj.

Zdjęła, a dokładnie po 5 minutach urocza Pani doktor oznajmiła, że trzeba założyć cewnik ponownie. Powinnam zareagować, powinnam się sprzeciwić takiemu potraktowaniu. Nie zrobiłam nic, ja chciałam urodzić! Trafiam na salę operacyjną!

- Siedź spokojnie, bo inaczej mogę ci zrobić krzywdę przy wkłuciu.

Anestezjolog zrobił wkłucie, a ja czuję że zaraz odpłynę. Jest mi niedobrze, zaraz zwymiotuję:

- Pani doktor coś jest nie tak, strasznie mi niedobrze.
- Powinnaś się przyzwyczaić, przecież w ciąży byłaś.

Odpływam.

Pierwszy krzyk, łzy płyną po moim policzku i widzę jego! Mój cudowny, piękny Syn, położna pozwala mi go pocałować i tyle z pierwszego kontaktu. Widzę PT jak biegnie do naszego dziecka.

Zostaje przewieziona na salę pooperacyjną. 30 stopni, brak klimatyzacji, położna wkłada mi podkład:

- Taka duża i nie chciało się urodzić samej?
- Słucham?
- Taka jesteś leniwa,że ja nie wiem jak Ty sobie dasz radę z dzieckiem!

Jezu gdzie ja trafiłam, PT nie może do mnie przyjść dopiero jutro. Leżę naga zaraz przy wyjściu, durna położna drze się na mnie, że mam się nie ruszać, bo wszystko pobrudzę, a dziecka mi nie chcą przynieść. Traumę mam do dziś choć niebawem miną 4 lata. Czułam się taka bezradna, kiedy wieczorem prosiłam żeby mąż mógł przyjechać pomóc się mi umyć. Nie dostałam zgody tylko tekst:

- Duża jesteś , radź sobie!

Ja pyskata i walcząca nagle zamilkłam. Obolała, obdarta z godności miałam wszystkiego dosyć. Wiedziałam, że to "tylko" kilka dni! Wiedziałam, że muszę przetrwać! Noc z piątku na sobotę trwała w nieskończoność Rano przyszedł do mnie PT wraz z Gabrysiem :) Przeszłam na normalną salę i nabrałam wiary, że damy radę. Ze szpitala wyszliśmy po 2 dniach.

Nigdy więcej nie wybiorę się rodzić do niesprawdzonej placówki!
Nigdy więcej nie pozwolę obdzierać siebie z godności.
Nigdy więcej nie pozwolę zabrać tego co mi się należy.
Nigdy więcej nie będę milczeć, kiedy takie rzeczy będą się działy.

Wybór i wiedza ma ogromne znaczenie, dlatego właśnie dzielmy się tym co przeżyłyśmy. Na stronie Fundacji Rodzić po ludzku możecie ocenić szpital, personel i opisać swoje wrażenia - gdzie rodzić.



Moja historia jest doskonałą lekcją na przyszłość, nie tylko dla mnie. Każda z nas może niestety trafić do szpitala, gdzie pacjentka mało znaczy. A tak być nie powinno, co więcej tak być nie może. Odsyłam Was do standardów opieki okołoporodowej - nie możemy milczeć!

Po warsztatach w Fundacji Rodzić po ludzku upewniłam się w tym, że my jako obecne lub przyszłe mamy musimy dbać o siebie nawzajem. Według przeprowadzonych corocznie badań jest coraz lepiej! Jednak do ideału nadal bardzo daleka droga, a razem możemy to wszystko zmienić. To w nas jest siła!

Nie musicie rodzić w szpitalu, który sprawi, że będziecie się bały zachodzić w następną ciążę. Popełniłam ten błąd, więc za drugim razem mój wybór był bardzo dokładnie przemyślany. Pomimo cięcia cesarskiego miałam kontakt "skin to skin". Miałam Nelkę cały czas przy sobie. Miałam to wszystko o czym po cichutku marzyłam. Ten poród sprawił, że zobaczyłam światełko w tunelu i już wiem gdzie będę kiedyś rodzić nasze 3 dziecko :)

Udostępnij:

Komentarze

20 komentarze:

  1. Po prostu nie do wiary , jacy ludzie są na tym świecie. Taka fundacja jest bardzo potrzebna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fundacja przez te 18 lat swojego istnienia zrobiła całą masę pięknych rzeczy właśnie dla kobiet, więc cieszę się bardzo że mogłam uczestniczyć w warsztatach i zdobyć ogrom wiedzy:)

      Usuń
  2. Aż mnie przeszły ciarki... :( Ja traktowanie przy porodzie wspominam dobrze, ale to co mnie spotkało na oddziale położniczym... Trauma! Boję się teraz nie kolejnego porodu, a właśnie tego co będzie po... Nie mam niestety wyboru, muszę rodzić w tym samym szpitalu, bo to jedyny szpital w mieście..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie w Fundacji powiedziały jedną mądrą rzecz...sprawdź sobie szpitale w zasięgu 40 km. od Twojego domu - spokojnie dacie radę dojechać, nawet jak się akcja zacznie - może jakiś z nich ma dużo lepszą kadrę, warunki itp.

      Usuń
    2. W pełni się zgadzam- nie musisz rodzić w tym samym mieście i uwierz mi,że lepiej dojechać te "dziesiąt" kilometrów do normalnego szpitala, niż stresować się od pierwszych skurczy nie porodem, a strachem przed atmosferą w szpitalu.
      ps. Sama dwoje Dzieci rodziłam w szpitalu oddalonym o ok.60km i odległość na prawdę nie stanowi problemu;)

      Usuń
  3. Dżizas! Co za masakra! Ja też miałam przecież cc mniej więcej wtedy co Ty i to zaledwie kilkanaście kilometrów dalej (!) a wspomnienia mam zgoła inne. Przykro mi... Dobrze, że z Nelą masz dobre.
    Kurde, szpital to podstawa. Basic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam kilka osób, które z tego szpitala mają dobre wspomnienia...ale ja obiecałam sobie, że już nigdy tam nie skieruje moich kroków:/ To była bardzo dobra decyzja z bo drugi poród był piękny

      Usuń
  4. Szok... bardzo to smutne że musiałaś te najpiękniejsze chwile przeżyć w tak okrutny i nie ludzki sposób.
    Ja jedyne co wspominam jako nie fajne to tekst jednej piguły kiedy poprosiłam o mm bo syn nie chce jeść a już ponad 4 h nie jadł. Zjebka że jak ja mogłam do tego dopuścić???? Co ze mnie za matka. A ja w ryk. Natomiast cała reszta super.... ehhh ważne jest gdzie się rodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że co poniektóre położne matki traktują "taśmowo" przyszła, poszła i już. Brakuje im empatii i indywidualnego podejścia, a dla każdej z nas to burza hormonów i nieśmiałe początki z tym małym człowiekiem dlatego położne powinny zawsze podchodzić z uczuciem i zrozumieniem a nie drąc się:/

      Usuń
  5. Nie wiedziałam, że miałaś takie przeżycia, Alu :( Ale bardzo dobrze powiedziane - wiele zależy od nas: od naszej świadomości i oczekiwań, to pozwala lepiej wybrać, pozwala od początku jasno przekazywać na co się nie godzimy i czego oczekujemy, a zwykle oczekiwania te nie są ponad określone prawnie standardy! Często niestety kobiety dopiero za drugim razem dochodzą swych praw, ale często też po wspomnieniach z pierwszego porodu boją się mieć kolejne dzieci albo nie wyobrażają sobie drugi raz rodzić naturalnie. Niestety niewiedza lub wygoda (lub jedno i drugie) niektórych położnych czy lekarzy zamienia poród naturalny i właśnie - dzień, który MIAŁ być najpiękniejszy - w traumę pełną bólu i niewygody, gdzie jedynym pozytywem jest, że się przeżyło, że dziecko przeżyło...niestety niekiedy nie bez uszczerbku na zdrowiu. Ale właśnie PO TO, by odczarować te złe emocje, ten lęk i strach przed najgorszym, po to by zwiększać świadomość i pozytywnie (mimo wszystko) nastawiać odbędą się JUTRO (piątek 28.03) w całej Polsce Kręgi Opowieści Porodowych. Dziewczyny, jeśli macie coś dobrego do powiedzenia o swoim porodzie - wpadajcie. A jeśli nie macie to chodźcie posłuchać, może ta pozytywna moc przyda się na drugi czy kolejny raz. I ty Ala też idź i opowiedz o swoim drugim porodzie. Że cesarka też może być pięknym przeżyciem. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo generalnie nie lubię opowiadać o tym co złe:) Cesarka może być pięknym doświadczeniem, czego ja jestem doskonałym przykładem...po swoich przeżyciach wiem, że najważniejsi są ludzi którzy pomagają w pojawieniu się na świecie naszego szczęścia. Dlatego wybór odpowiedniej placówki to tak ważna decyzja, ośmielam się powiedzieć ze nawet najważniejsza.

      Usuń
  6. jak czytam takie opinie a niestety nie rzadko się to zdarza to mam wrażenie że rodziłam w prywatnym szpitalu a nie państwowym. Też miałam dwie cesarki ale opiekę wspaniałą, dziecko przy sobie gdy tylko chciałam i męża też. Smutne jest to że nie wszystkie kobiety mogą tak trafić. Ja każdej koleżance polecam mój szpital i już parę tam rodziło i każda zadowolona. mimo że inne miasto i dojazd kijowy jak ktoś nie ma auta. Ale coś za coś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beata to cudownie, że poród wspominasz tak pięknie. Marzy mi się, aby takie wspomnienia były normą a nie wyjątkami:)

      Usuń
  7. Jejku jak czytam, takie historie to mnie szlag trafia i jest mi cholernie smutno, że kogokolwiek spotyka takie traktowanie. Dziękuję, że ja nie musiałam tego doświadczyć bo nie wiem jakbym się zachowała.
    Cudownie, że jest taka Fundacja, która dba o dobro i godność kobiet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fundacja odwala kawał dobrej roboty, dzięki niej wiele szpitali zmieniło swoje nastawienie...niestety nadal jesteśmy w tyle ze standardami.

      Usuń
  8. Kurka, słabo Kochana słabo... Ale już po.. życzę Ci by natępny poród, już po Neli był pięęęękny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli będzie 3 to już wiem, gdzie się udać:)

      Usuń
  9. Kurka, słabo Kochana słabo... Ale już po.. życzę Ci by natępny poród, już po Neli był pięęęękny!

    OdpowiedzUsuń
  10. współczuję ,że musiałas przez to przejść ....
    ja mam za sobą jeden poród i wspominam go z uśmiechem, i tak powinno być z każdą kobietą ....
    walczmy o nas i nasze dzieci !

    OdpowiedzUsuń
  11. Przykre,że trafiają się tacy ludzie, którzy zamiast pomagać i wspierać kobietę w tej wyjątkowej chwili, poniewierają nią jak nie powiem czym :/
    Strasznie mi przykro, że musiałaś takie coś przeżywać, żadna przyszła mama nie zasługuje na taką sytuację...ściskam mocno:*

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)