Pożegnania nadszedł czas

Odsmoczkowanie - zmora rodziców, rozpacz dziecka. Ja zgodnie z tym co uznaję za słuszne po pierwszych urodzinach Nelki postanowiłam zakończyć jej przygodę ze smokiem :) Powodów do odstawienie cała masa, więc trzeba działać.

W towarzystwie mam kilku logopedów i chyba aż za bardzo jestem poinformowana o tym, co może potencjalnie grozić dzieciom smoczkowym:

- krzywy zgryz - wizja późniejszych wizyt u ortodonty skutecznie mnie zniechęca do dalszego romansu z silikonowym wyciszaczem;
- opóźnianie mowy - roczniak ma chęć obgadać wszystko z domownikami i nie tylko, więc wyjmij zatyczkę i daj dziecku "mówić";
- bakterie i zarazki - niewidoczne dla mamy, jednak są i to w ilości ogromnej. Nela już chodzi i nie wsadzę do buziaka smoka, który przed sekundą znajdował się np. na chodniku. Ja nie zawsze jestem taka szybka jak ona;
- im później tym gorzej!

Najlepszym momentem jest czas kiedy maluch ma około 5 miesięcy i zanika silna potrzeba ssania. Dokładnie wtedy miałyśmy się z nim pożegnać. Jednak młoda szybko znalazła zastępstwo w postaci kciuka. O zgrozo! Smoczek wrócił do łask. Od 4 dni zniknął zupełnie! Obyło się bez większych dramatów.
Czy były łzy? Oczywiście, że tak. Najtrudniejsze są wieczory - przytulamy się do siebie, młoda dostaje pierś kiedy się przebudzi. Wczoraj podczas kryzysu zaśpiewałam jej wszystkie kołysanki, które znam, dałam się napić, wycałowałam i dałyśmy radę. Każdego dnia będzie coraz łatwiej!


Co jest najważniejsze?

Zdecydowanie konsekwencja. Jeżeli maleńka zauważyłaby, że krzyk powoduję pojawienie się pocieszyciela, nie odpuściłaby tak łatwo. W akcje "żegnaj smoczku" wtajemniczeni byliśmy tylko my i Gabin. Misja zakończona sukcesem, więc już możemy powiedzieć głośne uffff i powiedzieć Wam: "To się da zrobić, wystarczy tylko chcieć!".
 A teraz odpowiedzcie sobie na pytanie komu tak naprawdę potrzebny jest smoczek? U nas korzystaliśmy z niego my, żeby zyskać chwilę spokoju, szybciej ululać maleńką czy spokojnie jechać autem. Nela smoczka jak widać nie potrzebowała:

Udostępnij:

Komentarze

26 komentarze:

  1. A ja wczoraj po raz pierwszy położyłam spać Maję bez smoka. Zasnęła bez problemu :) Ale niestety w nocy się poddałam i gdy zapłakała dałam jej. Mój błąd. W ciągu dnia w ogóle nie używamy.
    A mogę wiedzieć w jaki sposób podajesz Małej pić? Używacie jeszcze butelki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nelka pije z bidonu z rurką...nauczyła się jakiś tydzień temu:) Wcześniej podawałam jej wodę z kubeczka, na początek polecam doidy cup:)
      Trzymam za Was kciuki na pewno się uda pożegnać smoka:)

      Usuń
    2. My też używamy bidon ze słomką :-) muszę pomyśleć nad doidy

      Usuń
  2. brawo dla Neli i dla Was za konsekwencję:) u nas na szczeście samo się rozwiązało, bo ok.7mies. przy okzaji pojawiania się kolejnych ząbków Ben porzucił smoczek i tak już zostało:) w sumie też nie było łatwo, bo niby sam go nie chciał, ale zasnąć nie potrafił, w każdym razie udało się i już 9 miesięcy bez smoczka żyjemy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę jaki mądry chłopczyk:))Wie co dobre dla zęboli:)

      Usuń
  3. brawo!
    my też chyba lada dzień zaczniemy żegnać smoka, przeraża mnie, że ostatnio mój syn najchętniej by go nie wypluwał ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam za Was kciuki!:) Najtrudniejsze są początki

      Usuń
  4. Super!
    Nasz Młody od początku pluł smoczkiem więc w sumie nawet go nie chciał ... i nie miał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas by go nie było gdyby kciuk nie poszedł w ruch:/

      Usuń
  5. SUPER U NAS TEŻ UDAŁO SIĘ BEZ WIĘKSZYCH PROBLEMÓW!!
    TRZYMAM KCIUKI BY DALEJ WSZYSTKO DOBRZE SZŁO!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, mam nadzieję że nie będzie już spadków formy:)

      Usuń
  6. Super! Gratuluję!
    Ja początkowo nie chciałam dawać Synowi smoczka, ale tak płakał, że nie miałam już siły. Jak tylko skończył 5m-cy odstawiłam Mu smoczek. Najgorzej było w pierwszą noc, płakał tylko 20 minut. A potem już w ogóle o tym zapomniał :)
    Więc u nas nie było problemu. Za to teraz (ma 2 lata i 4m-ce) buzia Mu się nie zamyka - non stop mówi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się,że odsmoczkowania najbardziej boją się rodzice a "nie taki Diabeł straszny..."

      Usuń
  7. To pięknie, gratulujemy.
    U nas Ala sama odstawiła smok choć w zasadzie służył tylko do zasypiania.Odwaliła brudna robotę sama:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ala wie co dobre:)) Trzeba dbać o zgryz:D

      Usuń
  8. I u nas etap odsmoczkowania lada chwila nastąpi. Choć przyznam Ci się, że boję się jak nie wiem co! A jak jazda samochodem teraz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karola nie ma się czego bać:))) NA pewno się Wam uda!!!
      Jak jeździmy...młoda wcześniej zostaje nakarmiona i w dobrym humorze wsiada do auta:) Dziś obyło się bez płaczu:)

      Usuń
    2. Ja dość często jeżdżę sama z Maksiem na dość długie odcinki i naprawdę tego momentu się boję.. Zasypianie zdecydowanie mniej mnie stresuje niż ta samotna jazda :) Ach, trzeba się za to zabrać :)

      Usuń
    3. Najbardziej boją się rodzice odsmoczkownia więc ja Ci mówię,że spokojnie dacie radę:))) Maksio to super mądry chłopczyk więc będzie wiedział, że oddanie smoka to dobra decyzja:)

      Usuń
  9. Ja wlasnie nie wiem jak sie do tego zabrać bo starsza widzi u młodszej i jest ciezko :( gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Sytuacja ciężka...ale ja bym porozmawiała z córą,pokazała co może się dziać z ząbkami i starała się wytłumaczyć, że bez smoka też jest super:)) Albo smoczkowa wróżka niech wkroczy do akcji - wymienicie smoki na coś fajnego:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem pełna podziwu ... my zabieramy się do tego i jakoś zebrać się nie możemy :( chyba najbardziej obawiam się wieczorów bez smoczka :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej jest pierwszego dnia, a później już z górki:)

      Usuń
  12. Gratuluję ;) u nas Pola więcej smoka nie chciała niż chciała i mając 3 miesiące sama odrzucila :)

    OdpowiedzUsuń
  13. my na szczęście nie smoczkowaliśmy wcale :) ja do dziś pamiętam swoje odstawienie i cieszę się, że córa tego przeżywać nie musiała :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)