14/15/52 w wersji white&black

Kolejny skrót dwutygodniowy. Ale co tu mówić. Każdy kto w domu ma maleńką chorą istotę wie,że czas jakoś dziwnie wtedy się kurczy. A u nas choruje się podwójnie. Rozpoczął Gabin, Nelka dołączyła nieśmiało. Przy okazji mi troszkę z nosa pociekło. I tak kisimy się w domu, jak pierwszej klasy ogórki w beczce :) Udało nam się jedynie wyskoczyć na dwór na mini spacerki :)

Pierwsze ujęcie z początku tygodnia, kiedy jeszcze choroba się nie ujawniła. Gabinowski spryciarz znalazł sposób na leniwy spacer. Pakuje się do wózka i bierze Nele w objęcia :) Młoda nie protestuje, baaa ona śmieje się tak głośno, że każdy przechodzący obok nas zostaje "zarażony" uśmiechem :) Zresztą ja też chodzą roześmiana:
- Dzieci się cieszą to i Mama radosna;
- Nie uciekają w dwie strony;
- Możemy pospacerować, a nie pobiegać :)



Ale ruch wskazany. W końcu wiosna, zaraz lato, a sadełko jak było tak i jest :) Mama wskoczyła na hulajnogę i śmiga razem z synem :) Młody już zdrowy, jak widać :) Teraz czekamy aż Nelka wyzdrowieję i ruszamy na dwa kółka :)
P.s. Hulajnoga wcale nie jest taka łatwa do opanowania na jaką wygląda :)

Udostępnij:

Komentarze

3 komentarze:

  1. Zdjęcia cudowne :) Ja też chce tak śmigać z moim Franiem na hulajnodze !!! :) Już się nie mogę doczekać takich chwil :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wasze hulajnogowe zdjęcie rewelacja !!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)