Dzieciom wstęp wzrobiony

Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o strefach wolnych od dzieci byłam oburzona! Jak można tak podjeść do dzieci? Zakaz wstępu? Przecież dziecko to mały człowiek, który wymaga szacunku, a taka etykietka dla danego lokalu zdecydowanie nie powinna się pojawić. Jednak przemyślałam sprawę, pogadałam ze znajomymi i uwaga, uwaga zmieniłam zdanie :) Spojrzałam na sprawę z trochę dalszej perspektywy i doszłam do zupełnie innych wniosków niż moje pierwotne odczucia.




W ostatnim czasie coraz większą popularnością cieszą się przytulne knajpki stworzone z myślą o rodzicach i ich pociechach. Dużo miejsca do zabawy, menu dostosowane do potrzeb naszych milusińskich. Jednym słowem - bajka! Możemy napić się ciepłej kawy, pogadać z koleżanką ,a nasze dzieci doskonale się bawią.
 Restauracje nastawione na dorosłych konsumentów także myślą o dzieciach, w coraz większej ilości spotykam się z tzw. kącikami dla dziecka. Są one głównie wyposażone w zabawki z Ikea oraz stolik z kredkami. Nie mamy na co narzekać, jako mama zabierająca dzieci wszędzie ze sobą widzę olbrzymi postęp w tej dziedzinie.
 Jednak nie każdy ma ochotę słuchać krzyku dzieci - bo umówmy się, że dzieci są głośnymi istotami :) Co gorsza spora cześć rodziców daje dzieciom sporo luzu w miejscach publicznych co skutkuje tym, że dzieci zaczepiają innych gości. Dziwne, co nie? Jednak nie każdy musi uważać, że nasze dziecko jest najrozkoszniejsze na świecie? Też trudno mi w to uwierzyć :)
PT powiedział mi "to niech jedzą w domu albo wieczorami chodzą do kanjp"
 No cóż czemu wszyscy mamy tolerować dzieci, ale ludzi chcących w spokoju zjeść posiłek już nie? Obiad biznesowy, lunch z przyjaciółką czy randka - ci ludzie niekoniecznie chcą być w towarzystwie rozkosznych dzieci. Wymagamy szacunku dla siebie i swoich dzieci, dlatego powinnyśmy też uszanować innych!
 Wyjście wieczorem wydaję się dobrą opcją, niestety sama już spotkałam się histeryzującymi dzieci w knajpie wieczorowa porą. Absolutnie się nie dziwię, bo sama darłabym się coraz głośniej i głośniej, kiedy ze zmęczenia ledwo patrzyłabym na oczy, a rodzicie mieliby to gdzieś, bo mają ochotę coś przekąsić.
 Spojrzałam także na miejsca bez dzieci z typowo egoistycznych pobudek. Moje dzieci to mój skarb, największe szczęście i spełnienie naszych marzeń. Czasami jednak chciałabym złapać oddech i pobyć tylko z PT. Pogadać, nie przerywając co chwila, potrzymać się za rękę i zjeść wspólnie posiłek. Uśmiechamy się do dziadków i mamy wieczór dla siebie. Wiecie, że ostatnie na co ma ochotę tą sąsiedztwo uroczej rodzinki z dziećmi...
Podsumowując jestem zdecydowanie za tym, że w Polsce miała miejsce strefa bez dzieci :)

Udostępnij:

Komentarze

17 komentarze:

  1. Ehhh, sama nie wiem. Dla mnie to troche dziwne. Zgadzam sie, iz rozkrzyczane dzieci przy stoliku obok gdy Ty jestes na romantycznym lub biznesowym spotkaniu to zadna przyjemnosc. Niestety jednak nie kazdy ma z kim zostawic dzieko!

    Szczerze powiem, iz brakuje mi tu miejsc dla matek z dziecmi - klubokawiarnia to wytwor, ktorego na darmo u mnie szukac. Gdybym miala fundusze to chetnie bym je w taki projekt zainwestowala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie z tego sprawę, że czasami nie ma z kim zostawić pociechy. JA jednak wtedy nie wychodzę bo wiem, że zamiast relaksu czeka mnie gonitwa pomiędzy stolikami co równa się męczarnia dla mnie, męża i dzieci:Ooo Nie wspominając o reszcie gości.
      Ewiczka zaleta dużego miasta to mnogość wszystkiego:) Wiem ,że w mniejszych miejscowościach jest niestety problem z tego typu miejscami:/

      Usuń
    2. Są kluby tylko dla mężczyzn czy kobiet, gdzie nie wpuszczają osób innej płci i jakoś nikogo to nie oburza, nikt o tym nie pisze i nie potępia takich miejsc a już strefy bez dzieci oburzają. Dziwne to trochę.
      Zgadzam się z autorką w 100% - dzieci mają prawo do głośnego zachowywania się w miejscach publicznych a inni mają prawo do świętego spokoju nawet w miejscach publicznych. Nie zawsze można to połączyć niestety...:)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Też miałam mieszane uczucia, ale jak sobie przypomnę, że na podróż poślubną sami szukaliśmy hotelu bez dzieci właśnie... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie to mam na myśli:) Jestem za możliwym wyborem niech każdy ma to co lubi:)

      Usuń
  3. Całkowicie się z Tobą zgadzam! Ujęłaś to idealnie :) Cenię sobie bardzo wszelkie knajpki dla mam z dziećmi, ale jak wieczorem mogę wybrać towarzystwo wyłącznie dorosłych to nie mam nic przeciwko ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też jestem chyba za, jeszcze się waham:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zaczynając od fazy, "co oni wymyślili??:/" poprzez wahanie doszłam do zdecydowanego tak na strefy wolne od dzieci:)

      Usuń
  5. Nareszcie nie czuję się winna, że też mam takie zdanie :-)! Dziękuję Ci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czuj się winna:))) Każda z nas potrzebuj czasami złapać oddech i pobyć w towarzystwie, które godzinę jest w stanie wysiedzieć w jednym miejscu:P

      Usuń
  6. Mam dokładnie takie same zdanie jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  7. oczywiście, ze to wspaniały pomysł-mówię to jako matka trójki dzieci, nie każdy człowiek po pracy musi w ramach relaksu słuchać gromady rozwydrzonego stada, z niespożyta energią i przeważnie glutami do pasa,
    tak są ludzie bezdzietni, oraz tacy, którzy wychodzą z domu, by od swoich dzieci odpocząć

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdecydowanie jestem za. Z dzieckiem chodzę w inne miejsca, niż na romantyczne kolacje i mam prawo do świętego spokoju.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem za. Ja tez czasem lubię pobyć w spokoju i bez ciągłego szeptania w ucho, wycierania łapek, buziek i innych takich. Jestem mama i owszem ale jestem tez dorosłym człowiekiem, który chetnie w spokoju pogada z innymi dorosłymi.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)