Terror laktacyjny, czyli już mi trzęsie

Od kilku dni ciągle natykam się na posty, czy notki na stronach dotyczących strefy rodzinnej na słynny temat terroru laktacyjnego. Ja się pytam: Gdzie ten terror?
 Będąc w szpitalu zostałam uroczona cudnym pudłem z ogromną ilością ulotek dotyczących mm (mleka modyfikowanego). Już 2 dnia na siłę wciskano mi mleko modyfikowane, ponieważ nie miałam jeszcze pokarmu. Kiedy podziękowałam została uroczona tekstem: "Zagłodzi go Pani"
Za drugim razem świadomie wybrałam szpital, gdzie karmienie piersią jest priorytetem. Mimo to jednak tylko dwie mamy na całym oddziale karmiły tylko swoim własnym mlekiem. Pozostała część mam wspierała się mm. Żadna nie usłyszała, że jest złą matką, żadna nie miała jakichkolwiek nieprzyjemności z tego powodu!



Co jest najlepsze w tym całym terrorze laktacyjnym? Mamy, które tak namiętnie o nim piszą i wychwalają mleko modyfikowane przy okazji obrażają mamy karmiące piersią. Nie mam absolutnie nic do kobiet, które karmią swoje dzieci inaczej niż ja. Wybrałaś sama, dobrze się z tym czujesz karm jak uważasz. Ale nie obrażaj mam, które podjęły inną decyzję!
Najczęściej hołubią tezy:
- wariatki karmią dziecko cyckiem, choć one już tego nie potrzebuję;
- to jest obrzydliwe taki 2-latek przy piesi;
- zaburzają kontakt ojciec-dziecko;
- mleko matki wcale nie jest takie dobre;
- odkąd je mm nareszcie przesypia całe noce, a jak jakaś idiotka chce się męczyć.

Ludzie skąd Wy macie takie informacje? Nigdy w życiu nie oceniałam dziecka, które mając 2/3 lata ciągnie butelkę. Jakim prawem Ty oceniasz mamę, która karmi takie dziecko piersią. Dosyć mam wysłuchiwania tych bzdur! Nikt mi nie wmówi, że mm jest lepsze i wygodniejsze dla dziecka. Może bardziej odżywcze, bo dziecko po nim śpi? Sprawdź skład i wtedy wydawaj opinie. Nie oceniaj mam karmiących piersią, bo sama wybrałaś inaczej. Szanuj drugą kobietę, a nie obrażaj jej, bo nie podziela Twojej opinii!

Droga mamo butelkowa czy zdarzyło Ci się dać dziecku butle miejscu publicznym i usłyszeć, że jesteś obrzydliwa? Domyślam się, że nie: ) Otóż mamy karmiące piersią co chwila słyszą "urocze" epitety, bo odważyły się nakarmić dziecko, kiedy on było głodne. A tekst, że zawsze można nakarmić w łazience to norma. Życzę w takim razie smacznego i idąc do ubikacji nie zapomnij zabrać ze sobą obiadu.

Czy istnieję terror laktacyjny? Nie widzę go nigdzie obok siebie, jedyne co widzę to najazd na matki karmiące. Ona są złe i nie szanują innych, bo mają czelność powiedzieć, że natura jest lepsza od chemii.

Udostępnij:

Komentarze

37 komentarze:

  1. Prawda, sama prawda, ja kiedyś pisałam podobny post, ale ogólnie o szacunku mam karmiących mm do mam karmiących piersią i odwrotnie, niech każdy robi tak aby było mu wygodnie i nie obraża przy tym innych, moje hasło " szanuj mamo mamę, która wybrała inaczej" i wtedy będzie po problemie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ale szacunku to zdecydowana większość chyba nigdy się nie nauczy:(

      Usuń
    2. I to jest właśnie problem, bo większość osób ocenia innych przez własny pryzmat, nie rozumieją że inni chcą, wolą, lubią inaczej, ale tacy jesteśmy jako naród i niestety ciężko to zmienić.

      Usuń
  2. Poruszyłaś bardzo ważny temat - szacunku wobec mam żyjących, myślących, postępujących inaczej, niż my. Nie tylko jeśli chodzi o kwestię karmienia piersią (chociaż głównie), ale i w innych, czasami nawet nieistotnych kwestiach. Nie rozumiem dlaczego w blogowym świecie pojawiło się ostatnio tyle żółci, agresji, negatywnych emocji, pogardy. Bardzo to przykre. Żyjmy i dajmy żyć innym, szanujmy się nawzajem. Czy to takie trudne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba bardzo trudne, ja czasami mam ochotę krzyczeć...PT się ze mnie śmieje, że za bardzo to wszystko przeżywam ale ja chyba inaczej nie potrafię. Ta zniewaga mnie cholernie boli...

      Usuń
  3. Ja widziałam terror laktacyjny jak nie udało mi się karmić pierwszego dziecka i musiałam przejść na butelkę. Oczywiście zapewne nie musiałabym, gdybym wiedziała to co wiem dziś lub gdybym spotkała wtedy odpowiednie osoby - które doradziłyby mi jak karmić piersią, a nie jak dokarmiać dziecko, gdy nie starcza pokarmu - oraz powiedziałyby dlaczego nie starcza. Byłam bardzo sfrustrowana i potem sama sobie - nie wiedząc o tym - próbowałam sobie mydlić oczy, że butelka jest zaje i mi z tym tak fantastycznie. Ale że to było mydlenie oczu zauważyłam dopiero jakiś czas temu, po paru latach. I myślę, że wiele mam tak samo sobie mydli oczy, tylko nie zdają sobe z tego sprawy, słysząc to obrażą się (lub obraziłyby się gdyby usłyszały) i część z nich być może nigdy tego nie dostrzeże. I nie do końca to jest ich wina. Nie mówię, że wszystkie ale jakaś część na pewno.
    Natomiast teraz jak karmię piersią, nie używam mm, nie używam smoczka i butelek i chcę karmić długo to też nie widze tego terroru laktacyjnego a raczej w drugie mańkie - dziś np usłyszałam od koleżanki i wcale nie było w tym nic złośliwego: chcesz długo karmić? ale nie do 2 lat chyba????
    A akurat właśnie do 2 a pewnie dłużej. Jak tak wyjdzie to może do 3 albo do 3,5. Na razie mam taką granicę, ale kto wie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za długie karmienie:))
      A co do koleżanki właśnie o tym piszę...czemu nikt nie powie, że 2 latek na butli to gruba przesada??? Nie budzi to niczyjego obrzydzenia ani durnych komentarzy. Jednak dziecko przy piersi to już "zło" matka wariatka i po co ona karmi to "duże dziecko???

      Usuń
    2. Ja powiem, że przesada :P Bo moim zdaniem butelka i smoczek to są akcesoria do roku, no max do półtora, a butelka nie służy do usypiania. Przyznam, że sama butelki używałam po 1,5 roku przy pierwszym i drugim, ale nie na wieczór, bo na kolację była miseczka z łyżeczką, tylko z samego rana dawałam taką rzadką kaszkę, a coś takiego w ogóle nie da się dać inaczej, bo z niekapka nie leci, a z kapka moje dzieciaki jeszcze wylewały wcześniej ;)

      Usuń
    3. Ale już np. jak karmisz piersią to często usłyszysz - jak długo chcesz/planujesz karmić?
      A czy ktoś słyszał: "o karmisz butelką, jak długo zamierzasz jej używać?" albo "jak długo będziesz podawać mleko modyfikowane?"
      Lub - karmisz już rok, kiedy chcesz odstawić?
      A kto zapyta - kiedy odstawisz mleko w proszku?

      Bo generalnie oczywistym dla większości faktem jest to, że dziecko powinno dostawać mleko modyfikowane przez co najmniej 1,5-2 lata, a nawet dłużej, bo zwykłe mleko krowie jest nieodpowiednie dla małych dzieci. Ale dla wielu równie oczywiste jest, że karmienie roczniaka czy dwulatka to przesada. No to powstaje pytanie - czy dwulatek potrzebuje mleka? Każdy powie, że tak. Jakiego? Tu już zdania są podzielone, ale dużo osób nie uwzględia mleka matki w tym wieku. To tak jakby powiedzieć "ekologiczne warzywa dla 40latka???? czy nie jest za stary????" ;)

      Usuń
    4. Nie za bardzo się zgodzę, bo karmiąc butelką usłyszałam przy pierwszym jak i przy drugim Dziecku(gdzieś w okolicach kończenia przez Nich roku),że pomału należałoby odstawić butelkę ;)

      Usuń
  4. no właśnie. też się w terrorem nie spotkałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ok, ale jest też druga strona medalu,bo nie każda mama, która daje dziecku butelkę ma tam mm. Mi się niestety z Adim nie udało, nie karmiłam Go piersią, tylko na zmianę butelką z moim mlekiem i mm...niestety moje mleko szybko zanikło, z perspektywy czasu wiem, że to przez stres.
    Myślę, że matki powinny się bardziej szanować i przede wszystkim bardziej rozumieć i przestać oceniać. Bo też nie jest miło usłyszeć, że karmisz butelką, bo ci się piersią nie chciało(nie znając faktów jak na prawdę było) :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie oceniam:) Jednak wkurzam się jak słyszę jaką to nagonkę stosujemy wobec mam karmiących mm...nie słyszałam aby jakakolwiek mama karmiąca kp powiedziała o mamie używających mieszankę , że jest zła, nieodpowiedzialna itp. A z drugiej strony te "bidule" które doznają tego "terroru" ciskają gromy na kobiety, które wybrały kp. Wystarczy poczytać komentarze pod wpisami o mm...wyśmiewaniem mam karmiących naturalnie :/
      Ps. Niech któraś z nich mi pokaże gdzie obrażam(Y) mam od mm???

      Usuń
    2. Bo wydaje mi się, że dla takich mam najlepszą obroną jest atak, tylko szkoda, że to wszystko idzie dalej i pewnie jeszcze przez wiele lat zarówno jedna jak i druga strona nie raz spojrzy na siebie spod byka....a szkoda :/

      Usuń
    3. a ja na swoim blogu doświadczyłam bardzo niemiłego potraktowania, kiedy napisałam, że dokarmiam mm. I to były bardzo przesadne słowa, że nie powinnam być matką, że moje dziecko umarłoby w czasach kiedy nie było mm.. zabolało, ale uważam, że nikt nie ma prawa oceniać sposobu karmienia NASZYCH DZIECI>

      Usuń
  6. Szczerze??? Jeszcze nigdy nie słyszałam ani nigdzie nie rzuciły mi się w oczy takie obelgi ze strony mam karmiących mm. Musiała mieć Pani wyjątkowego pecha, ale ja (jak babcię kocham) nie spotkałam się z tym nigdy i nigdzie. Troszkę tutaj Pani obraża matki karmiące mm, wręcz traktuje je szablonowo...

    Poimy dzieci chemią??? Niech się Pani zastanowi... Nie każda z nas wybrała mm z własnej nieprzymuszonej woli. Ja karmię mm, nie udało mi się piersią, bardzo z tego powodu cierpiałam. Karmiłam małą butlą i płakałam przy tym jednocześnie. U mnie powodem był stres. Córeczka po porodzie leżała 3 tygodnie w szpitalu, antybiotyki, wszelkie badania, pobierania krwi, nie życzę tego żadnej matce. Odciągałam, piłam wodę litrami, herbatki laktacyjne, robiłam co mogłam. Przez 3 miesiące męczyłam się, ja i córcia. Spała po 10 minut na rękach i ciągle wisiała na cycu, a ja nie miałam nawet jak zrobić sobie jeść (nie, nie miał mi kto pomóc). Poddałam się, nie dałam rady.

    Ale w życiu by mi nie przyszło obrażać mam karmiących piersią albo tych karmiących mm. Za to w tym poście przeczytałam wiele niemiłych słów pod adresem mam karmiących mm. Czytałam już wiele postów o karmieniu piersią i mm, wszystkie były neutralne, kipiały poszanowaniem dla jednej i drugiej strony. Tu tego nie ma, przykre... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuję wejść na jakikolwiek blog gdzie jest post o karmieniu mm...w komentarzach pełno jadu i tekstów, że w ty wieku to już przesada. Ostatnio w telewizji również widziałam reportaż dotyczący tego, że mamy karmiące piersią są "obrzydliwe" bo mają czelność to robić publicznie. Nadmienię tylko, że publicznie znaczy pierś zasłonięta np. na ławce w parku...
      Absolutnie nie traktuję mam karmiących mieszankami szablonowo. Dopóki nie znam powodów dla których karmisz mieszanką nie mam nic do powiedzenia, podziwiam kobiety które walczą o karmieni piersią i szczerze im współczuje kiedy to się nie udaje. Jeżeli chodzi o skład to nie oszukujmy się ale to sztuczna mieszanka, nie mającego nic wspólnego z mlekiem mamy więc chemia. Podobne zdanie mam o wszystkich produktach tworzonych z proszku:/

      Nie widzę nigdzie obraźliwych tekstów dla mam karmiących mm, zresztą chyba nie tylko ja bo tekst jest o szacunku co zauważyli wszyscy oprócz Pani:/

      Usuń
    2. Tak, o szacunku - w jedną stronę... Nie zauważyła Pani, że zachowała się całkiem podobnie do tych mam plujących jadem???

      "Wybrałaś sama, dobrze się z tym czujesz karm jak uważasz." <--- Wyczuwam tutaj nutkę podtekstu, że jednak dobrze nie powinnyśmy się z tym czuć.

      Post można było napisać troszkę inaczej, bo ja jako mama karmiąca mm poczułam się obrażona. Wszystkich wrzucić do jednego worka - nieładnie... Znajdą się mamy plujące jadem po jednej i po drugiej stronie. Przykre, ale prawdziwe. Nie mam zamiaru się do tego dołączać i cieszę się, że w swoim środowisku się z tym nie spotykam. Świat blogów - cóż, coraz częściej mam mu coś do zarzucenia...

      A ta chemia w proszku z pewnością jest dla dziecka lepsza niż głód... Nie każda mama może karmić piersią, nie każda chce - ich wybór. Proszę mi uwierzyć, więcej chemii Pani zjada w codziennej diecie niż dziecko na mm przez te 6 miesięcy karmienia wyłącznie mlekiem, bo później jego ilość stopniowo się zmniejsza na rzecz innych produktów.

      Usuń
    3. Proponuję nie analizować tak szczegółowo i niestety muszę Panią rozczarować bo w cytacie powyżej nie miałam na myśli jakichkolwiek podtekstów.

      Czy spożywamy chemię, oczywiście że tak. Doskonale sobie zdaję sprawę z tego, jednak staram się ją ograniczać jak mogę.

      Ze swojej strony napisze jeszcze raz nie traktuję całościowo mam karmiących zarówno piersią, jak i mieszanką. Tekst jest o słynnym terrorze laktacyjnym, a nie o tym, że mleko modyfikowane czy mamy je stosujące są złe.
      Obrażanie mam karmiących kp jest coraz powszechniejsze, i przyznam się szczerze że nie wiem czy osoba która je obraża karmi piersią.mm czy w ogóle ma dzieci?? Więc doszukiwanie się w tekście obrażania kogokolwiek to szukanie dziury w całym.
      Pozdrawiam i życzę więcej dystansu:)

      Usuń
    4. Może nie miała Pani tego na myśli, ale tak to odebrałam. W tekście pisanym trzeba być bardzo ostrożnym...

      Łatwo się mówi o dystansie, kiedy coś kogoś bezpośrednio nie dotyka. Proszę mi uwierzyć, że my też unikamy chemii jak możemy, ale jeść dziecku dawać musimy. Pisanie takich tekstów, żeby etykietkę przeczytać nie jest przyjemne. Po prostu się Pani odgryza, bo ktoś Pani za skórę zalazł.

      Tak, dokładnie, nie wie Pani kto obraża, czy jest to mama karmiąca piersią, mm czy w ogóle jest to mama, a w tekście ewidentnie zwraca się Pani do mam karmiących mm. Więcej dystansu potrzeba Pani, bo ewidentnie ma Pani żal do mam karmiących mm. Widać to choćby tu "Nie oceniaj mam karmiących piersią, bo sama wybrałaś inaczej" albo tu "Droga mamo butelkowa..." A tak w ogóle, to nie jestem mamą butelkową, jestem po prostu mamą.

      I owszem, uważam że terror laktacyjny jest zjawiskiem częstszym, sama go doświadczyłam, choć w lekkim wydaniu. I jak ktoś pyta, czy karmię piersią, to odruchowo się tłumaczę, żeby tylko ktoś mnie nie zarzucił tekstami "ale jak to? dlaczego? przecież to sama chemia!". Proszę zrobić ankietę, taką pt. Czy częściej spotykasz się z terrorem laktacyjnym czy może z wytykaniem matkom karmiącym piersią tego jak długo i gdzie karmią??? Ciekawa jestem jakie będą odpowiedzi, bo ja osobiście z tym drugim się nie spotkałam. Wręcz przeciwnie, wieczny nacisk na karmienie piersią, a o położnych w szpitalach to już krążą legendy o tym, jak traktują młode matki, które sobie z tym nie radzą...

      Nie chcę tutaj kłótni, po prostu w kulturalny sposób wyrażam swoje zdanie i pokazuję, że ktoś może się czuć urażony...

      Usuń
    5. Po pierwsze muszę Panią rozczarowac bo mi nikt nigdy uwagi nie zwrocił:)) Natomiast widzę jak ludzie postrzegają mamy karmiące piersią - więc kolejna nietrafiona uwaga:)
      Po drugie nie ma potrzeby odgryzania się, w życiu jeżeli coś mnie dotyka mówię wprost o tym, więc na blogu nie wylewam żali bo się bałam zrobić coś w danej chwili.
      Po trzecie mój blog to moje miejsce w sieci gdzie piszę co mi na sercu leży.
      A po czwarte nie obrażam się...tylko pisze o swoim spojrzeniu na sprawę. Mam wrażenie, że ma Pani straszne wyrzuty w związku z karmienie mm i dlatego tak bardzo dotyka Panią ten tekst...ja nie szukam winnych, nie wytykam palcami i nie mówię do jednej grupy społecznej. Ja chcę szacunku dla mam karmiących piersią i tyle w temacie:)
      Ps. Patrząc na komentarze nie widzę, żeby ktokolwiek czuł się dotknięty...a cytaty przytoczone przez Panią są prostymi zdaniami , a nie ukrytymi podtekstami mającymi na celu obrażenie kogokolwiek.

      Usuń
    6. Nie, nie mam żadnych wyrzutów. Może jest mi przykro, że nie miał mi kto pomóc, że mi się nie udało, ale wyrzutów nie mam, bo wiem że i tak daję dziecku to, co najlepsze mogę dać. Uważam, że każde karmienie jest dobre i najważniejsze, że dziecko jest zdrowe, szczęśliwe i zadowolone.

      Pani chce szacunku dla mam karmiących piersią, a ja dla mam karmiących mm. NIGDY nie spotkałam się z obrażaniem matek karmiących piersią, a trochę takich matek znam... Wydaje mi się, że wyolbrzymia Pani problem, tak samo jak matki karmiące mm, którym ktoś kiedyś wytknął sposób, w jaki karmią swoje dziecko. Podsumowując - człowiek człowiekowi wilkiem...

      Nie przytaczałam cytatów obraźliwych, tylko świadczących o tym, że post kieruje Pani przede wszystkim do matek karmiących mm. Krzywdzący jest dla mnie cały post w swoim kontekście... To, że ma Pani swoje miejsce w sieci nie upoważnia Pani do szablonowania ludzi...

      Dyskusja na poziomie, ale dajmy już spokój. Każdy ma swoje racje i można temat ciągnąć w nieskończoność.

      Usuń
    7. Aha, i mogę napisać to samo. Proszę wejść na blogi z postami o kp, to w komentarzach znajdzie Pani obraźliwe wpisy pod adresem mam karmiących mm, że przecież każda matka może karmić, że pewnie jej się nie chciało, że wygodna, że o wygląd piersi się boi... Pełno takich ludzi jest, co obrażają się nawzajem. A my patrzmy na siebie i nie róbmy tego samego...

      Usuń
    8. Chyba czytamy zupełnie inne blogi, bo osobiście nigdy się nie spotkałam z takim komentarzami. Jeżeli są to także nie podoba mi się ich wydźwięk. Tak jak napisałam we wcześniejszych komentarzach nie znam powodów dla których dana mam nie karmi więc nie mogę nic powiedzieć.
      Nie godzę się na szykanowanie mam karmiących piersią, więc nie robię tego także w stosunku do mam, które karmią mieszanką. Szanujmy się nawzajem!

      Usuń
    9. Do Pani piszącej anonimowo. Właśnie w tym często tkwi problem, że mamy karmiące mm bez względu na to czy zdecydowały się karmić mieszanką w własnej woli czy los ich do tego zmusił, próbują zwęszyć podteksty, obraźliwe docinki i inne tym podobne. Nie wiem z czego to wynika.

      Ja też karmię mlekiem modyfikowanym i jakoś nie czuję się obrażona, poraniona i nie wiem co jeszcze. Ten akurat tekst daleki jest od oceniania, wręcz nawołuje do pojednania. Jak sama autorka piszę, że interesuje ją jak karmisz i już.

      Więcej dystansu życzę Pani

      Usuń
  7. Aha, i skład mleka znam. Większość dziwnych substancji, które tam pani widzi, te skomplikowane nazwy, to po prostu nazwy chemiczne witamin, bo mleka takowe są witaminizowane. Mówię to jako farmaceutka. Domyślam się, że jakieś witaminki Pani dziecku podaje, a toż to chemia przecież... Gratuluję, że się Pani udało karmić piersią, winszuję i zazdroszczę. Ja karmię mm, córeczka ma się dobrze, a noce przesypia tylko wtedy, gdy dam jej wieczorem kaszkę. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że mamy karmiące mm zupełnie nie zrozumiały postu...to nie jest jakakolwiek krytyka mleka modyfikowanego czy mam nim karmiących to post o szacunku do kobiet karmiących piersią...bo mam wrażenie, że czego się nie powie/napisze w tym temacie to i tak będzie podciągnięte pod brak szacunku do mam butelkowych:/
      Ps. Mam koleżankę farmaceutkę i wiem co się znajduje w składzie mieszanki:)

      Usuń
    2. Nie, to nie jest tak. Jestem stanie zrozumieć problemy matek kp i nawet w nie wierzę, mimo że nigdy się z tym nie spotkałam. Po prostu skierowała pani ten post do "mam butelkowych" (nie podoba mi się to określenie, to tak jakby mówić na mamy kp "mamy piersiowe").
      Ja też wiem co jest w mm i wiem że jest to sztuczne mleko. Po prostu syntetyzowane chemicznie odpowiedniki substancji naturalnych, ponieważ nie da się przenieść witaminy A z marchewki do mleka. W mleku matki wszystkie witaminy są (no prawie) a do mieszanek muszą być dodane. Ot, tyle.

      Usuń
    3. Mi zupełnie nie przeszkadza zwrot mama piersiowa:)) Nie miałam na celu urażenia w jakikolwiek sposób mam karmiących mlekiem modyfikowanym...a tekst droga mamo butelkowa miał na celu zapytanie o daną sytuację, a nie dogryzanie:)

      Usuń
  8. Mam bardzo podobne wrażenia. Tzn. miałam, bo dzieci już mam szkolne. Tez miała wrażenie, że wszyscy na siłę próbowali w ramach "dobrych rad" wcisnąć mi mm. A gdy karmiłam piersią na ławce w zoo, osłonięta tak, że więcej biustu wystaje mi na plaży spod bikini usłyszałam, ze to obleśne. Od innej matki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym właśnie pisze...braku poszanowania dla kobiet karmiących, strasznie to przykre że kobieta może tak potraktować drugą kobietę:/

      Usuń
  9. Wiedza nt. kp powinna być przekazywana już w szpitalu. Gdyby mój Piotrek nie wylądował na neonatologii w drugiej dobie życia, pewnie nie karmiłabym piersią. Nie miałam pokarmu, położna przyszła, sprawdziła, że faktycznie nie leci i machnęła ręką. Gdy małego zabrali już na neo, w kolejnej dobie przyszła laktacyjna, przez to, że synka nie było ze mną, na moje wyjaśnienie, że mleko nie leci, a mały ma zapalenie płuc i nie ma go przy mnie, skwitowała, jak pani nie chce karmić to mam założyć ciasny staniczek. A ja tak bardzo chciałam! Dopiero po weekendzie, gdy ja już byłam w domu, a do szpitala dojeżdżałam, zajęła się mną wspaniała laktacyjna. Stwierdziła, że dawno takich dobrych warunków do karmieinia dziecka nie widziała. Mały załapał od razu! Mleko w końcu zaczęło lecieć. Nie w dużych ilościach, był dokarmiany w szpitalu mm, ale najważniejsze, że w końcu coś popłynęło. Moja mama nie karmiła piersią, za dużo strsu miała, chciała mnie przygotować na to, że nie zawsze jest tak jak chcemy, oczywiście do mm nie namawiała. Ja w ogóle nie widziałam innej opcji niż karmienie piersią. Karmiłam do 9 miesiąca, od 6 na noc dawałam mm, bo młody obżartus nie najadał się, ale cieszę się, że te najważniejsze pół roku się udało! Później już tylko podgryzał i bawił się cycusiem, smoka nie chciał. Cyca nie raz musiałam w miejscu publicznym pokazać (pod szalem, chustą) i na szczeście nikt tego nie komentował. Wydaje mi się, że niektóre matki, które podają od początku mm trafiły na takie panie położne/laktacyjne jak ja leżąc na oddziale. One olewają sprawę, matka jest wykończona po porodzie, a skoro położna dała mm, to przynajmniej jest chwila spokoju. A najlepszą obroną jest atak, zanim ktoś ich postępowanie skrytykuje, wolą same atakować. Nie zawsze my mamy wybór, natura czasem za nas podejmuje decyzje i nie ma co robić wielkiego szumu. Chociaż jak usłyszałam komentarz znajomej, że przestaje karmić bo ma mało pokarmu, dziecko się nie najada, piersi ją bolą a poza tym ona się nie wysypia (a dziecko miało wtedy 1,5 miesiąca) to ręce mi opadły :(
    Co do krytykowania matek karmiących długo, to uważam to za chamstwo. Sama nie wyobrażam sobie karmić Piotrusia do teraz (ma prawie 14 miesięcy), ale to tylko dla tego, że z niego niezły czort i nieźle by mnie poobgryzał, co robił już przy końcówce naszej mlecznej drogi, a czasem tak myślę, że fajnie byłoby poczuć znów tą bliskość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za Twoją historię:)Ja Gabrysia też karmiłam do roku bo nie wyobrażałam sobie że mogę dłużej, do tego doszły mądrości narodu i stało się:/ Strasznie żałuję, że wtedy nie zagłębiałam się w temat jednak najważniejsze że pierś była grana ładny kawałek czasu:))
      Ps. Obgryzanie chyba pojawia się u większości:/ Nela tez potrafiła mnie dziabnąć ale na szczęście szybko mija:P

      Usuń
  10. dziwia sie, gdy kilkuletnie dziecko pije mleko mamy, ale normalne jest to, ze dziecko pije mleko od krowy... swiat zwariowal.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przykro mi bardzo ,ale nie zgodzę się z tym co napisałaś. Terror mam karmiących MM ,że gdzie? Ja miałam niewątpliwą przykrość odczuć niechęć mam KP. Za pierwszym razem z synem się nie udało nie dość ,że nie umiał ssać (bo wcześniak) to doszedł refluks i konieczność karmienia MM. Ile się nasłuchałam co ze mnie za matka że nie umiem nakarmić własnego dziecka ,że bedzię głupi bo dzieci karmione sztucznie są mniej inteligentne. Płakałam wiele dni i nocy bo poniosłam klęskę ,bo bardzo chciałam KP ,a nim urodziłam każdy na około trąbił że dziecko tylko tak powinno być karmione.
    Obiecałam sobie że przy drugim dziecku zrobię wszystko by karmić piersią. Tak więc urodziłam córkę ,ta załapała od razu. Myślę sobie super tym razem będzie inaczej. Problem zaczął się pojawiać już po miesiącu ,za mało przybiera ,ale może wyrówna dalej KP. Drugi miesiąc stanowczo za mało przybiera. Trzeci miesiąc morfologia i reszta...Anemia...ale jak(?) je ile chce wręcz dużo ,a mimo to niewiele tyje.
    Decyzja lekarki zacząć podawać MM. Tu po raz kolejny poczułam że poległam...to był ból i uczucie bezsilności w jednym. Usłyszałam nawet od pewnej osoby ,że powinnam nie podawać MM bo po co...Ale moje dziecko było ewidentnie niedożywienie mimo że ssała regularnie i dużo. Tak wiec przeszliśmy na dokarmianie ,niestety zaczął się problem z niechęcią do piersi. Odciągałam z dnia na dzień coraz mniej aż po miesiącu ledwo 10ml. Kolejna depresja ,ale na szczęście w porę się otrząsnęłam i doszłam do wniosku ,że jeśli będzie mi dane zostanie mamą po raz trzeci jeśli trzeba będzie dam butelkę bez wyrzutów. Tak bo poprzednie dwa razy miałam mnustwo wyrzutów że jestem złą matką.
    Ja Ci gwarantuje ,że ze strony mam karmiących MM nie usłyszałam nigdy tak wielu przykrych słów co od mam KP. Jednak są rożne kobiety rożne sytuacje i rożne decyzje ,znam takie które nawet nie próbowały karmić piersią ich wybór ich prawo. Znam takie które chciały ,ale w szpitalu nikt nie pomógł nie pokazał. Znam takie które KP ale nie wymagają tego od innych kobiet. No i są takie jak ja co chcą ,a nie mogą. Jedyne co czułam do mam KP to zazdrość ,że czemu im to tak łatwo poszło i bez problemów.

    Nie oceniajmy i nie decydujmy za innych ,każdy ma prawo przeżyć życie tak jak chce. Jedni karmią MM inne używają pieluch tetrowych i nic nam do tego.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. A co mają powiedzieć matki ,które nie mogą albo po prostu nie chcą karmić piersią? Też są atakowane?

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)