5 największych błędów w zakresie fotelików samochodowych

Foteliki samochodowe to mój czuły punkt. Może dlatego, że będąc jeszcze w ciąży byłam świadkiem wypadku, z którego ocalało tylko dziecko. Właśnie dzięki fotelikowi samochodowemu. Jestem w tej kwestii nieugięta, nie chodzę na jakiekolwiek kompromisy i zwracam uwagę bez jakichkolwiek oporów. Pamiętajmy, że dobry fotelik samochodowy to dobrze zabezpieczone życie i zdrowie naszego dziecka!

Są jednak rodzice, którzy olewają zalecenie. Nie wiem czemu ma to służyć, bo to wszystko przede wszystkim ma służyć dobru naszego dziecka. A jak wiemy ono jest bezcenne! Są jednak pewne zachowania, które dla mnie w ogóle nie powinny mieć miejsca. Oto 5 największych głupot, które słyszę w kwestii fotelików samochodowych!


1. Nie stać nas na dobry fotelik.

Absurd. Po pierwsze jeżeli stać kogoś na samochód to jak można nie zainwestować w dobry fotelik? Jeżeli usłyszę, że samochód jest w prezencie/spadku/na raty w takim razie co z paliwem? Chyba , że macie auto na wodę. Tankujesz i wlewasz do baku całkiem sporo kasy. Odłóż na dobry fotelik i przestań mówić, że Cię nie stać! 

2. To tylko kawałek.

Statystyczny wypadek z dziećmi w roli głównej ma miejsce niedaleko domu. Zapewne kierowca właśnie tak sobie pomyślał, że to tylko kawałek drogi, więc fotelik nie jest potrzebny. Narażasz swoje dziecko na wielkie niebezpieczeństwo. I nie to nie jest przesada. Kiedy słyszę, że kiedyś fotelików nie było i żyjemy to aż mnie trzęsie. Kiedyś również nie było równie szybkich i dużych samochodów. Jeżeli to tylko kawałek, a nie masz fotelika to zrób sobie spacer :)

3. Moje dziecko nie lubi jeździć w foteliku.

Uwielbiam ten tekst! Co to znaczy nie lubi? Powtarzam po raz enty - tu chodzi o bezpieczeństwo malucha, jeżeli mam do wyboru płacz mojego dziecka podczas jazdy w foteliku i dziecko zadowolone, ale narażone na niebezpieczeństwo wybieram opcję numer 1. Nelka zdecydowanie nie lubi być przypinana i za każdym razem jest potok łez. Jednak rozsądek nie pozwala mi wyjąć jej z fotelika. 

4. Kompletny brak wiedzy.

Wystarczy wejść na pierwszy lepszy temat dotyczący fotelików i możemy przeczytać takie "kwiatki", że otwieram buzię i siedzę zszokowana! Błagam Was zgłębiajcie wiedzę o fotelikach. Tylko nie od koleżanki z forum, ale od ludzi dobrze się na tym znających. Hitem jest zmiana fotelika na następny, nie mam pojęcia czemu ludzie tak się spieszą i już 7-mio miesięczne dziecko pakują do fotelika 9-18 kg? Najbezpieczniejsza jest jazda tyłem, zalecana jest przynajmniej do 15 miesiąca. Nie wierzę, że taki mały bąbel nie mieści się do fotelika 0-13! Dziecko przesadzamy dopiero wtedy, kiedy:
a) przekroczy wagę - jeżeli wcześniej jest przyciasny wyjmij wkładkę, oraz wyreguluj odpowiednio pasy;
b) linia głowy zaczyna wykraczać powyżej fotelika.

5. Kupno używanego fotelika z niesprawdzonego źródła.

Jeżeli możecie kupić fotelik, którego historię znacie i w przypadku tego najmniejszego ma maks 3 lata (fotelik 0-13 można użytkować maksymalnie 5 lat) spokojnie można odkupić. Jednak nie skuście się na zakup fotelika od ludzi, których nie znacie. Pamiętajcie, że nie zawsze widać czy fotelik jest bezwypadkowych, ponieważ po drobnych stłuczkach pęknięcia są ukryte w środku. Widziałam fotelik po wypadku i w życiu bym nie zgadła, że tyle przebył. Kupno używanego fotelika to niepotrzebne ryzyko! jeśli nie znasz dobrze pierwszych właścicieli, daruj sobie zakup używki.

Przed nami sezon urlopowy, więc Kochani życzę Wam bezpiecznych podróży :)

Udostępnij:

Komentarze

13 komentarze:

  1. Jak widzę jak niektórzy przywożą dzieci do przedszkola to coś mnie skręca, przednie siedzenie obok rodzica, brak fotelika czy nawet zapietych pasów....bo to blisko.... ech!

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak, ja jestem na temat fotelików uczulona, a trzylatki na poddupkach mnie przerażają, jak rodzice mogą wierzyć w to , że takie coś pomoże przetrwać dziecku podczas wypadku?! :/ Co do płaczu i fotelika, mam takie samo zdanie co Ty! Niech płacze, ale dojedzie bezpieczne , mam okropną historię wśród znajomych, gdy była zima i dziecko miało mieć swoje pierwsze szczepienie, matka nie chciała iść na pieszo, bo zaspy śnieżne były na chodnikach i poprosiła kuzyna o podwiezienie, zeszła do auta bez fotelika, on zdziwiony, że jak to? A ona no przestań to tylko 5 minut drogi i co? Kilkadziesiąt metrów przed przychodnią, gdy skręcali w uliczkę , jechał jakiś wariat i uderzył im w bok, niestety dziecko wyleciało przez przednią szybę i jest roślinką po dziś dzień :( matka największy żal miała nie od siebie, ale do kuzyna... Ta historia utkwiła mi tak w pamięci, że jak widze zdjęcia na facebooku dziecka jadacego na kolanach rodzica " no bo tak strasznie płakał/a" to mnie w środku ściska i zaraz pisze co o tym myślę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszna historia:(( Ale właśnie dlatego tak mnie drażni ignorancja w temacie bezpieczeństwa dzieci w trakcie podróży. Czasami wystarczy jedna głupia decyzja żeby do końca życia żałować:/

      Usuń
  3. Potrzebny post! Co do bezpiecznej jazdy to ja jeszcze pić nie daje. Musimy sie zatrzymac i dopiero. Obsesje mam ze sie zadławia :/ i wez wyswobodź to dziecko z fotelika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo! Mój dzieciak jeszcze nigdy w życiu nie dostał jeść, ani pić podczas jazdy. Wystarczyłoby gwałtowne hamowanie, żeby się zadławić.

      Usuń
  4. bo wszyscy mysla "...mnie to nie spotka..."
    Od prawidłowego zapiecia może zależeć zycie dziecka.
    Tobie też, bezpiecznych podróży:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niestety może spotkać każdego z nas:/

      Usuń
  5. ze wszystkim prawie się zgodzę- też jestem maniaczką fotelików. Sami dachowaliśmy i auto poszło do kasacji a nam i dzieciom nic się nie stało. Wiem jak ważne są foteliki i tu nie ma dyskusji. Z czym się nie zgodzę: że dziecko w najmniejszym foteliku powinno jeździć tak długo. Oczywiście jak się mieści to ok jak najbardziej. Ale naprawdę są przypadki i jesteśmy tego dowodem że dziecko w wieku 7-9 miesięcy przestaje się mieścić. Obaj moi synowie mniej więcej w tym czasie byli przekładani do większego. Zaznaczę że obaj wagę urodzeniową mieli prawie 5 kilo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Podpisuję się pod tym, co piszesz, szkoda, że na głupotę nie ma lekarstwa!

    OdpowiedzUsuń
  7. ze wszystkim prawie się zgodzę- też jestem maniaczką fotelików. Sami dachowaliśmy i auto poszło do kasacji a nam i dzieciom nic się nie stało. Wiem jak ważne są foteliki i tu nie ma dyskusji. Z czym się nie zgodzę: że dziecko w najmniejszym foteliku powinno jeździć tak długo. Oczywiście jak się mieści to ok jak najbardziej. Ale naprawdę są przypadki i jesteśmy tego dowodem że dziecko w wieku 7-9 miesięcy przestaje się mieścić. Obaj moi synowie mniej więcej w tym czasie byli przekładani do większego. Zaznaczę że obaj wagę urodzeniową mieli prawie 5 kilo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beata jeżeli był za mały to ja też bym zmieniła:) My mamy mc cabrio i Nela mając 15 miesięcy nadal w nim jeździ:) Ja miałam na myśli pośpiech przy zmianie na większy, kiedy dziecko spokojnie mogło by jeszcze podróżować w 0-13:) A uwierz mi, że znam spore grono rodziców, którzy zmieniają na większy fotelik choć jeszcze nie ma potrzeby.

      Usuń
    2. tak wiele osób zmienia za wcześnie, też takie znam. Bo dziecko siedzi to lepiej widzi :)

      Usuń
  8. Oj, rozpisałam się w tym temacie bardzo, więc zapraszam. Od siebie dodam, że jest jeszcze jedna opcja za małego fotelika, czyli linia pasów znika za ramionami (nie widzimy jej patrząc na dziecko). Zośka pomimo swojej ogromności wyrosła z fotelika w okolicach 9 miesiąca (też z cabrio) i przesiadła się do kolejnego 9-25 Axkid Kidzone też tyłem i będzie tak jeździć do? Mam nadzieję 5 lat :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)