Chcesz chrupeczka?

Idąc z dzieciolami na spacer zazwyczaj jestem przygotowana na wszystko. Oprócz zabawek, chusteczek, pampersów i bluzeczki na przebranie mam również arsenał małego co nieco w razie gdyby w małych brzuszkach powiało pustką :) U Gabrysia stałym elementem jest picie, a u Neli jedzonko. Pewnie nie byłoby problemu gdyby nie te stacjonarne stołówki (czyt. place zabaw).

Plac zabaw to stały punkt programu i spędzamy na nim dziennie kilka godzin. Od pewnego czasu zauważyłam dziwną tendencje wszelkiego rodzaju mam/cioć czy babć. Może ja jestem wyjątkiem, może to chęć zrobienia przysługi, a może durne i nieprzemyślane zachowanie? Karmienie "obcych" dzieci to niestety standard na placu zabaw. Chyba nic mnie tak nie denerwuję jak częstowanie Nelki rożnego rodzaju cudami.


Wyznaję zasadę, że jeżeli nie znam dziecka to go nie karmię, dopóki nie wyraża chęci, a ja nie zapytam jego opiekuna czy może tego spróbować. Zresztą podobnie jest w przypadku dzieci, które znam. Zawsze pytam rodzica czy maluch może zjeść daną rzecz. Jest kilka powodów powyższego pytania:

- nie wiem czy dziecko nie jest na coś uczulone;
- nie wiem czy rodzice zgadzają się na przekąski;
- nie wiem czy skrzat może jeść np. słodycze.

Proste i logiczne, więc czemu tak dziwi? Codziennie moje dziecko jest częstowane wszelkiego rodzaju przekąskami obcych dzieci. Chrupeczki i bułeczki to norma, ale Nelka w geście dobrego serca otrzymała już czekoladę, żelki czy chipsy Zdrowa żywność rządzi. Ostatnio Pani chciała dać jej napić się Kubusia. pomijam fakt, że przed chwilą z tej samej butelki piło jej dziecko. Czy tylko ja myślę o higienie ustnej moich dzieci? Picie z tego samego kubka jest dla mnie odrzucające. Dlatego też - nie dziękuję! 

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że widok rozkosznego bobaska, który wyciąga rączki po jedzonko zawsze chwyta za serce. Nela dodatkowo słodko rzeknie :

- Daj mniam, mniam i zarzuci uśmiech numer 5 :) Patrz niżej:


Pomimo wszystko apeluję o zwrócenie się do swojego zdrowego rozsądku! Nie karmimy dzieci jeśli ich nie znamy. Chrupeczki, które przez zdecydowaną większość rodziców są kwitowane tekstem "ale to tylko chrupek" mają w sobie gluten. Tak, tak ten sam gluten, który uczula sporą grupę dzieci.

Drogi rodzicu pomyśl i przede wszystkim zapytaj!

Udostępnij:

Komentarze

22 komentarze:

  1. Nigdy nie spotkałam się z taka sytuacją .. i całe szczęście bo wyznaję podobne zasady jak Ty . Raz tylko w przychodni jedna przeurocza mama poczęstowała Młodego lizakiem . Ładnie podziękowaliśmy a lizaka później zjadła mama :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pamiętam sytuację z lizakiem, Em też dostała na ulicy od jakiejś kobiety, po pierwsze lizaków wtedy nie jadła,a pod drugie wyrzuciłam go.
      ostatnio kobieta chciała nam dać czereśnie, podziękowałam i powedziałam, że akurat kupiłyśmy, co było z resztą prawdą.
      nie biorę jedenia od nieznajomych i już.

      Usuń
    2. Oj lizaczki też często dostajemy:) Zazwyczaj w sklepie od pań kasjerek:P

      DoskonałeNiedoskonała to jesteś farciarą:))Choć pewnie wszystko przed Wami

      Usuń
  2. Na placu zabaw to u nas nie jest norma, raz mi się zdarzyło, że jedna starsza pani, która przyszła z wnukiem (są tu nowi i to było nasze pierwsze spotkanie) dała młodemu żelka, którego on nigdy wcześniej ani później nie jadł, bo mu takich rzeczy nie dajemy... Ale byliśmy w tamte wakacje u brata i bratowej męża, nasz syn miał wtedy rok, ich pociecha jeszcze nie i jej mama dała mojemu jakąś przekąskę typu miś lubiś (pomijam, że ona już wcinała danonki i kiełbasę z grila wtedy a nasz młody sto lat za murzynami i takich rzeczy nie jadał :D), byłam bardzo usatysfakcjonowana jak rozkruszył i wyrzucił - uprzedzałam ją, że może tak zrobić, zresztą ona nawet nie spytała jakie jest nasze zdanie w tej kwestii, choć miała orientację na bazie naszych wcześniejszych rozmów na temat jedzenia naszych dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słodka na tym zdjęciu :)
    http://swiatamelki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nela urocza jak zwykle:)

    Co do chrupeczek to kupując kukurydziane ( na mące kukurydzianej więc bez glutenu) zawsze i tak sprawdzam ich skład. Nie znoszę i przede wszystkim nie życzę sobie karmienia mojego dziecka przez obcych ludzi i ja też rzeczami dla Ali nie zamierzam karmić innych dzieci. Nie wynika to z mojego skąpstwa tylko z przekonania, że nie powinno się uczyć dzieci brania jedzenia czy czegokolwiek od obcych ludzi. Nigdy nie wiadomo czy te chrupeczki wcześniej nie macało 15 innych ludzi lub czy nie wysypały się na podłodze w łazience.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A propos skąpstwa to nie wiem czemu ale właśnie tak najczęściej jest odbierany fakt, że się nieznajomego dziecka nie poczęstowało. Ja bez zgody rodzica nie poczęstuje i koniec kropka:))

      Usuń
  5. Masz sto procent racji! Mojego Huberta ostatnio ktoś próbował nakarmić na placu zabaw chipsem paprykowym! I widziałam autentyczne oburzenie, gdy zaprotestowałam. A co mnie najbardziej dziwi to to, że osoby lubiące "dokarmiać" cudze dzieci, często sami je mają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to jak zdrowe przekąski:/ Ja często spotykam się z tekstem "niech Pani nie przesadza od jednego czipsa/elka itp. nic jej się nie stanie" normalnie mam wrażenie,że żyję w innym świecie...

      Usuń
  6. o to prawda. robię podobnie jak Ty.
    pierwsze, co to pytam rodzica. dzieciom nieznajomym nie daję jedzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ufff jak dobrze, że nie tylko ja tak robię:)

      Usuń
  7. A ja nie zabraniam, jak i równiez dokarmiam z tym, ze pytam jesli kogos nie znam. Z piciem sie z toba zgadzam, niby to tylko dzieci, ale sama bym po obcym pic nie chciala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi własnie przede wszystkim chodzi o pytanie przed wpakowaniem dziecku czegoś do rączki:) Jeżeli rodzic nie ma nic przeciwko to nie widzę problemu.

      Usuń
  8. O tak to denerwujące jest, przy mnie się jeszcze nie zdarzyło, żebyś ktoś coś małej dawał, ale przy mojej mamie tak, znajoma dala mojej małej pączka własnej roboty, a ona wtedy miała 9 miesięcy. Moja mama mówi do niej, żeby nie dawała bo córka nie pozwała jej dawać takich rzeczy do jedzenia a ona na to no przestań nic jej nie będzie, Oczywiście mała nie jadła tylko trzymała w rączkach, ale jak podjechały do mnie to ja ze smakiem zjadłam ;) Ja swojej do roku czasu ograniczałam cukier do minimum. Ja nie częstuję dzieci i wolę również żeby mojej nie częstowano, więc zgadzam się z pani zasadami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz jak dobrze, dziecko pomyślało o mamie:))

      Ps. Błagam tylko nie Pani:)

      Usuń
  9. w Krakowie na szczęście dokarmiają tylko gołębie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. My zawsze mamy swoje "chrupeczki" i jemy je... sami. Nie z egoizmu tylko dokładnie z tych samych powodów, o których napisałaś powyżej. A jeżeli jakiś maluch ma ochotę to zawsze pytam rodzica zanim poczęstuję obce dziecko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My na nasze marchewki dużo chętnych nie mamy, dzieci chyba wolą bardziej "miękkie" przekąski:P

      Usuń
  11. my rzadko chodzimy na place zabaw bo mamy obok domu atrakcje . ale pamietam sytuacje kiedy poszlam z dzieciakami do restauracji z figlorajem polaczonej. nasze dzieciaki bawily sie a my gadalysmy. Mela wypila juz swoje piciu i butelka stala pusta. do restauracji /pizzerii weszla 4 rodzenstwa SAMI!! wiek od ok. 6 do max 13 lat. kupili srednia pizze i poszli sie bawic . byla z nimi dziewczynka wlasnie ta najmlodsza. widac ze dzieciaki nie za bogate. mala podeszla do nas i patrzy na picie i wyciaga raczki. mi sie jej zrobilo zal ale nie uznaje pdawania komus pic z butelki moich dzieci. ulalam troszke z syna butelki do tej pustej i dalam tej malej. bylo naprawde goraco , a tymi dziecmi nikt sie nie interesowal. butelke i tak mialam wyrzucic a nie pwiem malej "nie dam ci pic bo mozesz sie nabawic prochnicy po mojej corce" prawdopodobnie i tak ja to nie interesowalo skoro zjadla pizze w upalny dzien i ani kropli wody nie miala...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że podzieliłaś się z dzieckiem...ale ja pomimo wszystko nie dałabym z butelki tylko nalała małej do szklanki:)

      Usuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)