Jesteś niegrzeczny, więc masz karę!

Samo słowo kara brzmi w moich uszach już złowieszczo. Czy jesteśmy w stanie wychowywać bez nich nasze dziecko? Najpierw należy zastanowić się co mamy na myśli mówiąc słowo "kara"? Odebranie przywilejów czy może sposób, żeby "odczuło" jak źle się zachowuje. A może wychowywać bez jakichkolwiek kar i pokazać dziecku, że bycie grzecznym się mu opłaca?


Mój styl wychowania polega przede wszystkim na rozmowie z moimi dziećmi. Tłumaczę dlaczego tak nie można, staram się pokazać konsekwencje jego zachowań. Jednak w praktyce to cholernie ciężka sprawa. Mój syn jest małym uparciuchem, bardzo nie lubi kiedy jego wizja nie do końca się zgadza z moją. Jednak to w żaden sposób nie upoważnia mnie do pójścia na łatwiznę i postawienia młodego do kąta, bo "jest niegrzeczny". Swoją drogą co to w ogóle za pojęcie "nie"grzeczny? Nie zgadzam się na to, żeby krzyczeć na moje dzieci, nie zgadzam się na dawanie im bezsensownych kar. Jednak nie jestem typem zupełnego przeciwnika kar.

Na wstępie należałoby wytłumaczyć co mam na myśli pisząc "kara":
- odbieram mu jego przywileje, wcześniej oczywiście rozmawiając z dzieckiem i mówiąc mu, że jeżeli nie przestanie bić/krzyczeć/... (wstaw odpowiednie słowo) to właśnie na tym minie mu czas zamiast oglądania ulubionej bajki,
- daję czas na zastanowienie się na sobą - młody siada obok na kanapie i wycisza się. Dzięki temu potem możemy normalnie porozmawiać.

Nie uznaję krzyków ze strony Rodzica, choć muszę się przyznać, że zdarzyło mi się krzyknąć w ramach bezsilności. Co zrobiłam kiedy nerwy mi puściły? Poszłam do Gabrynia i przeprosiłam go za podniesienie głosu. Młody się przytulił i powiedział, że nic się nie stało, a mnie zjadły wyrzuty sumienia.
 Podobnie sprawa wygląda w przedszkolu, gdzie Ciocie bardzo dużo rozmawiają z maluchami. Jeżeli to nie skutkuję dzieci siadają na krzesełku i mają chwilę na wyciszenie. Czy mnie to oburza? Absolutnie nie. Wyobraź sobie, że Twoje dziecko dostaje ciągle po nosie od kolegi, rozmowa nie pomaga. Właśnie dlatego uważam, że chwilowe odizolowanie od zabawy, kiedy robi się drugiemu dziecku krzywdę jest dobrym rozwiązaniem.

Jako rodzice razem podjęliśmy decyzję, że wychowujemy nasze dzieci dokładnie tak jak sami byśmy chcieli być traktowani. Chcę pokazać Dzieciolom, że wszystko w życiu ma odzwierciedlenie w naszym zachowaniu. Patrząc na Gabrysia i Nelę wiem, że wybraliśmy dobrą drogę. Teraz tylko muszę iść tą krętą ścieżką.
 Jeżeli za parę lat moje dzieci coś zmajstrują i przyjdą do mnie o tym porozmawiać będę wiedziała, że nasz system dał radę.Teraz tylko muszę uzbroić się w cierpliwość i poczekać co nam przyniesie życie.

Udostępnij:

Komentarze

16 komentarze:

  1. tak, wychowujemy nasze dzieci tak, jak sami byśmy chcieli być traktowani:) to jest też moje życiowe motto jeśli chodzi o rodzicielstwo.
    Tylko , że nie zawsze wystarcza tej cierpliwości:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gryzę się w język bardzo czeto i łapię głębokie oddechy żeby nie stracić tej cierpliwości:) Choć moje dzieci potrafią dać czadu:P

      Usuń
  2. Zgadzam się w 100%! Choć cierpliwość jest baaardzo potrzebna czasami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę śmiało powiedzieć, że nikt nigdy w życiu nie nauczył mnie tak cierpliwości jak dwójka moich dziecioli:)

      Usuń
  3. Masz fajne podejście. Ja też rozmawiam ile wlezie i tłumaczę, ostatecznie odbieram przywilej jak to ładnie nazwałaś. Ale zawsze uprzedzam, że to zrobię. Podobnie jak Ty nie toleruję bicia i krzyczenia na dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bicie jest dla mnie niedopuszczalne, w moim odczuciu to nie jest kara a przemoc.

      Usuń
  4. Najłatwiej jest b krzyknąć na dziecko, ukarać.... Ale dziecko nie wie jak powinno postąpić. Ono wchodzi w ten świat i musi go poznać przy pomocy rodziców. Rozmowa to jest to, co najlepiej skutkuje. A słowo kara można zawsze zastąpić słowem konsekwencja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozmawiamy, rozmawiamy i jeszcze raz rozmawiamy...choć czasami mam ochotę schować się do szafy to tłumaczę do oporu

      Usuń
  5. Czy dobrze wybrałaś to okaże się za dwadzieścia lat.. a tymczasem odczepmy się od cudzych dzieci..nie lubię mamusiek, bo wydaje im się, że wszystkie rozumy pozjadaly i to, co one sądzą to jest jedyna prawda objawiona, i dotyczy to wszystkich spraw zw z dziecmi od karmienia do kar, a jak ktos robi inaczej to juz na pewno robi to zle...juz nie można czytać tych blogów, bo na każdym vczytasz, że robisz coś zle i należałoby to robić jak Pani prowadząca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O moich wyborach i przebiegu czasu napisałam w ostatnim akapicie, więc proponuję przeczytać:)
      Nie mam w zwyczaju oceniania innych ludzi, a tym bardziej czepienia się czyiś dzieci. Dopóki nikomu nie dzieje się krzywda to nie ingeruje.
      Mniemam , że to ja jestem ową "mamuśką" - prawda jest taka, że to mój blog i tu opisuje to jak ja patrzę na wychowanie, moje dzieci i całe mnóstwo innych spraw. Jeżeli nie odpowiada Ci tematyka proponuję nie marnować czasu na czytanie:)

      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Podoba mi się taki stan rzeczy, ale domyślam się, jak musi to być trudne... Mam nadzieję, że będzie nam dane tak mądrze postępować...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja ostatnio poddaje się bo wszystkie metody poszły.....
    Nic nie działa na moją córkę,ani tłumaczenie ani odbieranie przywilejów.
    I trudno być spokojnym gdy odwracam głowę na sekundę a ona dusi siostrę,nieświadoma tego co robi,mówiąc,że to taki pokaz był mamo.I chciałabym aby ktoś dał mi receptę na takie kryzysowe sytuację bo moje nerwy na skraju wyczerpania ostatnio.

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam to z doświadczenie...Gainowski jak tylko się wkurzy to popycha Nelkę. Co robię - biorę go na kolana, na drugie sadzam płacząca Nelę i tłumaczę. Zawsze to samo czy on by chciał, żeby ktos tak mu zrobił?? Odpowiedź jedna "nie". Później proszę żeby się pogodzili. I tak w kółko:) Nelka jak go uderzy to proszę, żeby mu zrobiła "cacy cacy" i mówię, że nie wolno bo Gabinkowi jest przykro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak próbuje robić ale efektów brak.Może trzeba czasu.

      Usuń
  9. zgadzam się z Tobą całkowicie, trzeba traktować innych (czy to dzieci, czy dorosłych) tak jakbyśmy sami chcieli być traktowani, czyli przede wszystkim z szacunkiem :)
    Wiadomo, że jest ciężko i zdarzają się potknięcia, ale trzeba wytwać, bo to zaprocentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. oj ja to mam 2 na mnie jedną i obaj uparci i stają za sobą murem. Też dużo rozmawiam tłumaczę i odbieram przywileje jeśli już inaczej się nie da. Ale nigdy to nie jest z zaskoczenia. Zawsze uprzedzam dziecko że jeśli np nie podniesie zabawki która przed chwilą rzuciło z impetem to jak policzę do 10 i dalej będzie stawał okoniem to ją zabiorę. I do końca dnia nie ma. Zazwyczaj starczy liczenie do 3. Tylko zaczynają wykorzystywać to przeciwko mnie. Mamo daj mi toooo liczę do trzech!!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)