Moje paranoje

Kiedy dowiadujesz się, że niebawem rodzina się powiększy oprócz wielkiej radości za moment poczujesz strach. Strach o życie swojego dziecka. I tak własnie zaczyna się moja osobista paranoja.




 Początkowo bałam się o to czy na pewno wszystko z nim w porządku. Bobas był maleńki i czekałam od usg do usg. Kiedy poczułam ruchy odetchnęłam z ulgą. Głupia ja, ten lęk kiedy dziecko nie rusza się godzinę. Pukam do tego brzucha, wlewam w siebie sok pomarańczowy, a ono nic. Milczy jak zaklęte! Bobas najpewniej spał, kiedy ja odchodziłam od zmysłów i już gotowa byłam pobiec do szpitala o własnych siłach.
 Wydawałoby się, że poród wszystko rozwiąże. Niestety nie było tak różowo. Ja zawsze trzeźwo myśląca, analizująca do bólu i pewna swoich decyzji nagle przestałam ufać tak na 100%. Ja wiem, że babcie cudownie się zajmują dziećmi, ale to "cudownie" już zawsze będzie w moim odczuciu na 99%, bo tylko kiedy są ze mną wiem, że jest dobrze. Wpadam w tą dziwną uczuciową pętlę. Trzęsę się cała kiedy nie odbierają telefonów.
 Najgorsza w tym wszystkim jest moja wyobraźnia. Każdy jeden sygnał powoduje wizje w mojej głowie. Ja już widzę, że "coś" się stało. Na pewno był wypadek, Gabryś się gdzieś zgubił albo ich napadli. Co gorsza moja troska o rodzinę przenosiła się także na PT. Wieczór, powinien już być domu. W głowie tysiące myśli.
Kiedy jestem z nimi wiem, że będzie dobrze. Choć tak naprawdę to moja obecność w razie czegoś zapewne niewiele zmieniłaby. Jednak ja czuję, że razem damy radę.




 I tak dochodzimy do naszego wyjazdu. Pierwszy raz we dwoje, weekend bez dzieci, o którym tak marzyłam! Matka wariatka zamiast się cieszyć i skreślać dni w kalendarzu z każdym kolejnym dniem coraz bardziej się stresuję naszym rozstaniem. Jak Nelka zniesie pierwszą noc beze mnie, czy da radę zasnąć bez mamowego przytulenia? Czy Gabinowski nie będzie płakał za nami? Czy babcie dadzą sobie radę? A co będzie jak nam się coś stanie?

Czy ten dziwny lęk będzie już zawsze mi towarzyszył, a może z czasem mamy uczą się jak go skutecznie wyciszyć? Zamykam oczy i łapie kilka oddechów. Widzę ich - moje dzieci, które w taki właśnie sposób wywróciły mój świat do góry nogami.







 Gabin:
Bluza - flawless
spodnie - zara
trampki - convers

Nelka:
sweterek - h& ;m 
leginsy - zara
butki - h&m
szalik  - vero moda pożyczony od mamy

Udostępnij:

Komentarze

19 komentarze:

  1. A myślałam, że tylko ja popadam w takie paranoje. Kiedy moja mama nie odbiera telefonu a wiem, że właśnie gdzieś jest na spacerze z Franiem przez moją głowę przebiega milion negatywnych myśli :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjęcia cudowne :) Odczucia podobne. Na razie jesteśmy razem prawie stale i tylko z Tatą zostawiam Zosię bez nerwów. A w ciąży? też żyłam od USG do USG, a potem jak wieczorem się nie ruszała, to budziłam się w środku nocy i pukałam do brzucha, rozbudzałam, żeby później nie móc spać :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Też tak miałam . ten sam lęk przed pierwszym zostawieniem na noc .. bo kto lepiej sie zajmie Młodym niż mama ? kto go zna najlepiej ? wie o nim wszystko ? Ale jakoś dziadkowie dali radę , mimo tysięcy telefonów oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też tak miałam . takie same obawy i takie same paranoje przed pierwszym zostawieniem Młodego na noc u dziadków . No bo kto zna go najlepiej ? Kto wie o nim wszystko ? Kto jest niezastapiony ? no oczywiscie że mama :)

    OdpowiedzUsuń
  5. za każdym razem , gdy dzwonię do bliskich, a oi nie odbierają mam w głowie tysiące scenariuszy i nie są to dobre wizje.
    gdy odbieram po 20 telefon od rodziny także nie wróży nic dobrego.
    na szczęście z dziećmi nie mam takich myśli. zostawiam je z tak zaufanymi osobami, że wiem, że opiekują sie dziewczynkami z większą ostrożnścią niż ja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia u nas też dzieci z zaufanymi osobami czyt. babcie to jednak nie zmienia faktu, że ja 100% czuję się tylko wtedy, kiedy mam ich w zasięgu wzroku:)

      Usuń
  6. A ja tak z innej beczki, chociaż opisywane lęki nie są mi obce. Co to za sprzęt do robienia baniek w rączkach Gabinowskiego? :) Mój synek ostatnio oszalał na punkcie baniek mydlanych i do tej pory nie udalo mi sie zakupić fajnego urządzenia. Bo wszystko trzeba moczyć w płynie, który notorycznie się wylewa a tu widzę, ze zbiorniczek jest podłączony do zabawki. Będę wdzięczna za namiary, Pozdrawiam, Kryśka



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprzęt do baniek kupiłam w naszym sklepiku osiedlowym:) Jednak wystarczy na allegro wpisać "pistolet do baniek" i pokażą się dokładnie te same:)

      Usuń
  7. Zazdroszczę weekendu :) A co do paranoi mam tak samo! W Ogóle często w głowie mam jakieś głupie czarnemyśli... :/ A jeszcze co do wyjazdu, to co z kp? Nie boisz się zastojów itp.?

    OdpowiedzUsuń
  8. Jedyne czego się boję z kp to faktu jak Nela zniesie brak piersi i tym samym, jak przebiegnie noc beze mnie. Pokarm dla niej już ściągam i mrożę, a ze sobą zabieram laktator w przeciwnym razie biust by mi eksplodował:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, bez laktatora ani rusz, ja to się boję takiego weekendu, bo nigdy nie ściągnęłam więcej niż 60ml za jednym razem, ale jak ją zostawiałam kiedyś do uspania teściowej, bo my z M wyszliśmy ze znajomymi to nie chciała mleka, ani picia, zasnęła sama przy teściowej i obudziła się jak wróciłam :) Także trzymam kciuki!

      Usuń
  9. Trzymam kciuki;) i wiem co czujesz..ja mam tak ciagle..

    OdpowiedzUsuń
  10. jak pojechałam na pierwszy weekend sama z mężem bez dzieci to był kolosalny stres. Bałam się jak oni w domu z babcią dają radę. Żebyśmy my nie mieli wypadku po drodze bo sierotami zostaną itd. Żołądek ze stresu mi się do kręgosłupa przykleił. Za to po powrocie na drugi dzień miałam egzamin na prawo jazdy. Zero stresu - tak się wystresowałam przez weekend że nic nie było mnie w stanie ruszyć i ZDAŁAM :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O popatrz kompletnie o tym nie pomyślałam:P A może wreszcie bym zdała prawko:)

      Usuń
  11. Oooo,a ja myslalam ze tylko ja jestem taka histeryczna a tu prosze:)grupka sie uzbierala. Post oddaje w 100% mnie. Czasem bym chciala odpoczac,zeby ktos je na chwile przejal a jak to zrobi to paranoja,nerwy, 100 mysli na minute.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z jednej strony już nie mogę się doczekać czasu "we dwoje', a z drugiej żołądek mi się kurczy z nerwów...

      Usuń
  12. I ja mam baaardzo podobnie ;-)
    A teraz to przede wszystkim boje się jak ja pójde rodzić, ale nie ze względu na poród tylko właśnie na rozstanie ze starszym Synem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam kiedyś o tym naszym rozstaniu na czas porodu...łatwo nie było, ale na szczęście szybko mija i odchodzi w zapomnienie:)

      Usuń
  13. Świetni są .Ładne zdjęcia !:)
    http://swiatamelki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)