1, 2 ,7...17

To dziś jest ten dzień. Ale już? Tak najzwyczajniej w świecie minęło? Nie wierzę, normalnie nie wierzę, że moja małą dziewczynka skończyła 17 miesięcy :) Ostatni miesiąc minął jak szalony. Mam wrażenie, że niewiele się zmieniło. A może to ja nie wyłapałam tych zmian w naszej codzienności?




W buziaki mamy dwa kolejne zębole - w sumie już cała 8 :) Młoda chyba nawet nie zauważyła, że pojawiły się kolejne perły. Tak należy do tych szczęściarzy co to nie wiedzą czym jest ząbkowanie. Nelka będzie miała ułatwione zadanie przy pałaszowaniu twardszych pyszności. A smakosz z niej rośnie coraz większy :) Uwielbia owoce - prym nadal wiodą winogrona, choć na widok arbuza i ananasa również zaciera rączki. Jedynie z bananem jej nie po drodze. Uwielbia brokuły i brukselkę - gardzi leniwymi i słodszą wersją obiadów. 
 W tym miesiącu mam wrażenie, że bardzo rozwinęła się ruchowo. Biega jak szalona, podejmuje próby jazdy na hulajnodze Gabinowskiego i o dziwo nawet jej wychodzi. Wchodzi na piętrowe łóżko, stół ora zparapet bez większych trudności. Czy wy wiecie jaki przeżywam stres? Ona się śmieje w najlepsze, a ja padam na zawał! Na szczęście jest kilka zabaw, dzięki którym trochę się wycisza:

- książeczki nadal numerem 1,
- puzzle układa już po 2-3 elementy,
- drewniane układanki zarówno te nakładane na patyczek jak i te z dopasowywaniem kształtów.




Ostatnio lubi bawić się w łowienie rybek. Panienka niestety strasznie nie lubi kiedy ryby nie dają się złapać. Co robi w związku z powyższym? Pożera ryby :) Zdecydowanie nie można się z nią nudzić. Gabinowski ma swój sposób na Nelkę, zatrudnia ją w kuchni. Coraz częściej wspólnie się bawią klockami i resorakami. Młodsza siostra starszego brata, która zakochana jest w nim bez pamięci :) 

Lipiec to czas spędzony przede wszystkim na dworze ku radości dziecioli. Nelka po śniadanku przynosi mi swoje buty i woła:
- Mama, kapcia i tam - pokazując na drzwi.




Każdy spacer to wielka radość, a ponieważ istota z niej bardzo społeczna to ma już swoje ulubione koleżanki na placu zabaw :)
 A ja pękam ze szczęścia kiedy wiedzę ją taką radosną i uśmiechniętą. Uśmiecham się sama do siebie, kiedy widzę jak tacha swój rowerek, wkurza się, że krokodylek znowu zliczył wywrotkę. Zaraża mnie tym optymizmem, marszczy nosek i łapie się za główkę kiedy coś nie idzie po jej myśli. Jest cudna! I choć jest małym nerwuskiem ja nie wiem jak można jej nie uwielbiać od pierwszego wrażenia. 
No dobra wiem, wiem jestem jej mamą :)


Udostępnij:

Komentarze

9 komentarze:

  1. cudna jest! I taka duża, dorosła się wydaje na tych zdjęciach :) Rośnie panna.
    A takiego fajnego starszego brata jej zazdroszczę :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Duża dziewczyna, ślicznie Wam rośnie :))

    OdpowiedzUsuń
  3. u nas tez żeby wychodziły bez objawowo i odziwo w 2 przypadku jest tak samo :d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie geny;)) U nas też bezobjawowo zęby pokazywały sie u Gabrynia:)

      Usuń
  4. Śliczności małe.
    A moja Ala nadal na Nie jeśli chodzi o puzzle,nie rozumiem dlaczego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze jeszcze kiedyś zainteresuje się puzzlami

      Usuń
  5. Śliczna 17 miesięczna Niunia :) Ładnie się uśmiecha :)
    http://swiatamelki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś tym naszym dziewczynkom włoski zaczęły się kręcić :D
    Jest śliczna i jaka mądra!

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)