Nasze 4 wspólne lato

Mój syn wkroczył po cichutku do grona 4 latków. To już chyba nasza tradycja, że ten dzień spędzamy rodzinnie i zgodnie z życzeniem naszego urodzinowego chłopaka :) Miał być rejs statkiem, rurki z kremem i bieganie z latawcem. Plany jednak pozostaną planami. Aura pogodowa dała nam pstryczka w nos. To był typowy letni dzień - ciepłe powietrze, mokre kosmyki włosów na czole i cała nasza czwórka dzielnie spacerująca wąskimi uliczkami. Młody wcinał bułkę, bo z wrażenia nie zjadł śniadania, biegał wszędzie gdzie się dało, a ja chwytałam chwilę. W końcu 4 urodziny będzie miał tylko ten jeden jedyny raz!




Zmierzaliśmy w kierunku tramwaju wodnego, ale nie dotarliśmy. Za to skosztowaliśmy pysznych lodów malinowych i pobiegaliśmy boso :) Co tam łódka kiedy można pobiegać w ciepłym letnim deszczu. On się cieszył, a to najważniejsze. Nelka chodziła za nim krok w krok. Nawet nie wiedziałam, że tyle szczęścia może mi dać widok ich razem. Uwielbiam patrzeć na nich ukradkiem kiedy razem działają. On jej pokazuję, tłumaczy, łapię za rękę i ciągnie w swoją stronę. I choć często kłócą się to coraz częściej widzę ich jako drużynę :)









Złapała nas jedna, później druga burza, a przed trzecią uciekliśmy na basen :) Co zrobić kiedy ciągle mu mało. Gabinowski dowodził drużyną, więc zabraliśmy się biegusiem i wskoczyliśmy w kostiumy.

- Mamo jak się zmoczymy to deszcz już nam nic nie zrobi.
- Nic nam nie zrobi.
- To jedźmy się basenować.




Gabryś:
t-shirt - czesiociuch reserved
spodenki - reserved
buty - crocs
kapelusz  - zara

Nela:
bluzka - zara
kombinezon  - h&m
buty - mini melissa
spódnica w ciacha - george





Zwyczajny w oczach wielu, a w moim sercu jeden z tych wyjątkowych dni -tylko naszych. Pierwszy dzień spędzony z moim 4-letnim synem był wyjątkowy :)

Udostępnij:

Komentarze

2 komentarze:

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)