To prawie jak szczepionka

Patrząc na swoją córkę, widzę małą uroczą dziewczynkę. Jest perfekcyjna. Moja mała, idealna córeczka. Tak właśnie przedstawia się obraz córeczki dla zdecydowanej większości mam. Nasze dzieci zawsze są najpiękniejsze! I właśnie dlatego nie mogę zrozumieć tego dziwnego trendu, mającego na celu wpakowanie w maleńkie uszko błyskotki. Czemu ma służyć przebicie ucha małemu dziecku? Staram się zrozumieć mamy decydujące się na przebicie uszu 7 miesięcznemu dziecku... jednak chyba nie jestem w stanie.

 Na tych uszkach jeszcze długo nie zobaczysz kolczyków:


Pamiętam kiedy Gabryś miała nie cały roczek i ciężko zachorował. Lekarz w celu postawienie diagnozy musiał wykonać całkiem sporo badań. Mój syn przy pierwszym pobraniu krwi nie zorientował się o co chodzi, więc wkłucie poszło szybko. Za drugim razem 11 miesięczny brzdąc na widok igły zadrżał i łzy poleciały jak grochy. Choć był malutkim chłopczykiem bronił się jak tylko potrafił przed czekającym go ukłuciem. Dlatego, pewnie dlatego, że nikt nie lubi kiedy go boli!
 Zastanawiam się jak w imię "ładnego" wyglądu i własnego "widzimisię" możemy skazywać dziecko na ból. Nie wierzę w super znieczulające płyny, które go całkowicie niwelują. Jedno jest pewne dziecko to poczuję i na pewno nie będzie należało to do najprzyjemniejszych.
 Wiem, że obecnie uszy można przekłuć jednocześnie i tzw. pistoletem bez-hukowym. Jednak przyznam się szczerze, że ja bym lekko się stresowała owym zabiegiem. A co dopiero taki maluszek?

Kiedy już maleńka dziewczynka ma swoje kolczyki na odpowiednim miejscu może się okazać, że niekoniecznie są dobrze przyjęty. Rana się nie goi. Dziecko jest narażone na kolejną porcje bólu. Ponownie nasuwa mi się pytanie w imię czego? Rozmawiałam z kilkoma mamami, które zdecydowały się przekłuć uszy i co usłyszałam?

- Zobacz jak pięknie wygląda.
- Ona była nieświadoma, więc nie będzie pamiętać.
- Im szybciej tym lepiej.

Widok dziecka  w kolczykach to kwestia gustu, a jak wiadomo o nich się nie dyskutuje. Mi osobiście się nie podobają i mam wrażenie, że zabierają dziecku sporo uroku osobistego. Ładnie to może dziecku być w sukience albo innym wdzianku. Wcale nie potrzeba to tego dziurawić się.
 Brak świadomości nie upoważnia nas do podejmowania takiego kroku. A jeżeli dziecko zrobi sobie kolejną krzywdę? Często maluszki wstydząc się lub denerwując szarpią się za ucho, w momencie kiedy będzie w nim kolczyk może dojść do szarpania za niego. Błagam niech nasza wyobraźnia trochę popracuje zanim zdecydujemy się na przebicie ucha u maluszka.
 Im szybciej... tym gorzej, bo co w przypadku kiedy nasze dziecko będzie już świadome wyglądu i dojdzie do wniosku, że kolczyki jednak nie są w jego guście. Niby można wyjąć, dziurka się zarośnie i po sprawie. W takim razie po co były te wszystkie zabiegi wcześniej?

Nelka jeszcze przez długi czas nie będzie nosić świecidełek w uszach. Kiedy dorośnie i zapragnie mieć kolczyki porozmawiam z nią na te temat. Jeżeli nadal będzie takim uparciuchem jak obecnie zabiorę ją do kosmetyczki i przebijemy uszy. Jednak chce, żeby to przede wszystkim ona zdecydowała czy uszy mają zostać ozdobione kolczyki czy może jednak klipsami :)

Udostępnij:

Komentarze

25 komentarze:

  1. Mnie osobiście nie podobają się małe dziewczynki z przebitymi uszami . Ale wiadomo , o gustach się nie dyskutuje ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi sie podobaja delikatne kolczyki w uszach dzjewczynek...Wiktoria miala przeklite uszka kkedy miala 14mcy.Faktycznie przy drugim wkluciu plakala...zalowalam tego strasznie...teraz sa chwile ze nie chce kolczykow wiec je wyjmujemy..gdy chce wkladamy znowu. Wiem na pewno.ze gdybym mogla cofnac czas Wiki by obecnie nie miala tych dziurek...to byla pochopna decyzja ktorej żałuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko utwierdziłaś mnie w tym, że przekłucie uszu małej dziewczynce to nie jest dobry pomysł. Cieszę się bardzo z Twojego komentarza, może dzięki niemu jakaś mama nie przebije za szybko uszu córeczce:)

      Usuń
  3. Pola miała przebijane uszka mając 6 miesięcy, czemu się na to zdecydowałam? Bo po pierwsze utożsamiłam ją z sobą, że mi nigdy nie przeszkadzały kolczyki, mam je od zawsze i jakoś się do tego przyzwyczaiłam, po drugie nie znam w moim otoczeniu dziewczynko, która by nie chciała mieć kolczyków, majac 18 lat poszłam z przyjaciółką, która miala 16lat, do kosmetyczki pod pretekstem ze chce wyregulowac brwi, a tak naprawde przyprowadziłam ja aby na urodziny zafundować jej przebicie uszu, bo ciagle nosiła klipsy mojej mamy, a sama bała się wybrać do kosmetyczki, teraz mówi, że nie wyobraza sobie nie miec kolczyków, a zawsze o nich marzyła tylko się bała :) ale nie uwazam ze dziewczynki z kolczykami sa ladniejsze od tych bez.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milia jak by marzyła to by przezwyciężyła strach:) Mi chodzi przede wszystkim o świadomy wybór:)

      Usuń
  4. Kolczyki u dziewczynek owszem ale nie u tak małych. Całkowicie zgadzam się z Tobą, że to powinna być też decyzja dziecka. Ja miałam przekłute uszy jak miałam 8 lat. Mama wytłumaczyła mi ból i to, że trzeba będzie potem pielęgnować dziurki - babrało mi się. Nie wyobrażam sobie bym teraz miałam przekłuć Ali uszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam przekuwane uszy w podobnym wieku co ty, z podobnymi problemami:)

      Usuń
  5. Maja będzie miała kolczyki tylko wtedy, kiedy sama o nie poprosi. Nie wyobrażam sobie zaciągania jej na siłę i sprawiania bólu, bo JA chcę żeby ONA miała kolczyki. W życiu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wydaje mi się, że mamy nie zdają sobie często sprawy, że dla tak małego dziecka to może być wstrząs. I jak dorosła kobieta może "pocierpieć" dla wyglądu, tak absurdalne jest dla mnie żeby małe dziecko doznawało bólu co by ładniej wyglądać

      Usuń
  6. podobno rodzice przekłuwają uszy nawet 3 miesięcznym niemowlakom. my czekamy, aż Mała sama poprosi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam nawet o kilku tygodniowych przypadkach:(

      Usuń
  7. słusznie.. mila będzie mieć kolczyki ale wtedy, gdy sobie je zażyczy :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam sie,jak bede miala córkę to napewno w pierwszych kilku latach nie przekluje jej uszu!

    OdpowiedzUsuń
  9. a ja nie boję się powiedzieć, że jestem przeciwniczką kolczyków w uszach małych dziewczynek. Ból na siłę, po co ? żeby od najmłodszej chwili pokazywać, że żeby być piękną potrzeba specjalnych zabiegów. Na szczęście mam chłopców i takie problemy mnie nie dotyczą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to poniekąd nauka, że wygląd jest bardzo istotny. A osobiście chcę przekazać Neli inne priorytety:)

      Usuń
  10. Ja mam podobne zdanie na ten temat. Daleka jestem od oceniania kogokolwiek ale jakoś ciarki mnie przechodzą na samą myśl, bo to przecież boli. Poza tym nie zawsze idzie gładko, bo dziurki czasem się brudzą, ropieją, kolczyki zahaczają o coś. Ja się wstrzymuję. Jak zechce i będzie jej naprawdę zależało, to pewnie pozwolę na dziurki w uszach ale na tę decyzję jest jeszcze masa czasu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, później nie widzę problemu, obecnie nie mam mowy:)

      Usuń
  11. Ja dostałam kolczyki na 6 urodziny. Byłam świadoma czego chcę i że będzie bolało. I tak też zrobię, że moje dzieci same zdecydują, że chcą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci??? Rozumiem, że w planach powiększenie familii...no chyba, że już mały cud pod sercem się ukrywa?:)

      Usuń
  12. podzielam Twoje zdanie, względy estetyczne, bezpieczeństwa i "etyczne".
    bo po co?

    OdpowiedzUsuń
  13. Kolczyki u małych dziewczynek rażą mnie strasznie. Ani to ładne, ani praktyczne. I żadne argumenty mnie nie przekonają. Córka sama świadomie będzie musiała mnie o nie poprosić / zapytać - wcześniej niż pod koniec podstawówki w ogóle nie ma mowy.
    PS. Nawet miałam w planach o tym napisać, ale odłożę to trochę w czasie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. poruszyłaś temat, na który zawsze się wzdrygam. Nie pojmuję, jak można sprawiać choć najmniejszy ból swojemu dziecku, dla "uroku"?
    Jak widzę zdjęcia dzieci z kolczykami, które mają mniej niż rok i te podpisy mamusiek :" było ciężko, ale warto"- mam ochotę pocisnąć, ale swoje pomyślę i po prostu już tam nie wchodzę. Moja siostra jest kosmetyczką. Parę razy widziałam, jak wygląda to bezstresowe przekłuwanie uszu małym dzieciom. Po pierwszym uszku, w końcu dzecko utulone a potem bach! ucho drugie i płacz nieraz taki, że histeria to mało. Dziecko boi się, płacze, krzyczy, nie chce....no, ale mamusia sobie wymyśliła. I niech mnie tu nawet zjedzą, nie rozumiem i nie zrozumiem. A przyrównywanie zabiegu do szczepionki, nie wiem czy śmieszne, czy już żałosne....nawet moja siostra, która na tym poniekąd zarabia, ma negatywne zdanie na ten temat. Odkąd ma swój gabinet, nie przekłuwa uszu maluszkom.
    Cieszę się, z Twojej postawy :***
    I jak napisałaś, nasze córeczki są idealne. Idealne w swojej naturalności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tytuł posta to słowa jednej z mam z która kiedyś rozmawiałam na ten temat...mnie szokowała taka postawa, bo szczepie żeby ochronić dziecko przed ewentualnymi chorobami...a kolczyki no cóż to ból dla zaspokojenia próżności mamy.

      Usuń
    2. tak pomyślałam, że to cytat.
      Zgadzam się z Tobą w 100%. Mnie w sumie bardzo podobają się tatuaże, może powinnam dziergnąć maluchy ;) przecież to nie boli :))

      Usuń
  15. Teraz rozumiem, ze temat przewinął się wszędzie ;) Jestem zdecydowanie na nie. Kolczyki u małych dzieci nie są do niczego potrzebne, kolczykowania niemowląt zakazałabym.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)