Znikające bańki

Magiczne, delikatnie pływające w powietrzu, powodują pisk radości i natychmiastowe pojawienie się większości dzieci z placu zabaw. Troszkę płynu i czuję się jak czarodziej :) Dookoła nas cała masa dzieci, każde próbuje złapać choć jedną. Podskakują ciesząc się radośnie. Bańki mydlane chyba nigdy nie stracą swych magicznych mocy :)


Zakupiliśmy wielką butlę bańkowego płynu i pomaszerowaliśmy do pobliskiego parku :) Gabin może biegać za nimi cały dzień, Nelka woli je obserwować. Maleńka dziś miała swój pierwszy raz w puszczaniu banieczek :) Znalazłam komplet z kilkoma "stworzycielami" bańkowej iluzji, więc obydwoje mogli puszczać bańki do woli. Nelka oczywiście nie omieszkała władować do buzi swojego sprzętu. Donoszę, że pomimo "apetycznego' wyglądu do smakołyków nie należy.


Jednak prawdziwa zabawa zaczęła się kiedy to Tatko przeją stery :) Gabin za bańkami, Nelka za Gabinem. Obydwoje śmieją się tak, że nie sposób zachować powagę. Kiedy tak patrzę na tą ich zabawę, sama mam ochotę złapać kolorową kulkę. Zarażają mnie swoim entuzjazmem, a ja uwielbiam czuć się jak dziecko :)













Gabin
koszulka - reserved
spodenki - zara
japonki - zara

Nela
koszulka - kappahl
spodenki - h&m
sandałki  - zara

Udostępnij:

Komentarze

3 komentarze:

  1. Też w końcu musimy kupić porządny sprzęt do baniek, bo dzieciaki to uwielbiają :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bańki mydlane królują od pokoleń , i coś czuję że i moje wnuki będą się nimi zachwycać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niby mała rzecz, a jak wiele daje radości :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)