Panie doktorze czy, czyli 4 - latek u lekarza

Dawno nie odwiedziliśmy żadnego gabinetu lekarskiego z Gabrysiem, więc chłopak postanowił nadgonić i w tem oto sposób w ciągu obecnego miesiąca zaliczymy więcej wizyt niż w przeciągu ostatniego roku. Wspomniałam już o tym, że Gabryś uwielbia lekarzy i wszelkiego rodzaju badania?


Pierwsza wizyta niestety bardzo niefortunna. Młody podczas szaleństw na swojej hulajnodze przewrócił się i głową wycelował idealnie w krawężnik :( Serce mi na chwilę stanęło kiedy zobaczyłam go zalanego krwią. Biegiem do auta i kierunek szpital. Szczęśliwie trafiliśmy na pustki, więc już po chwili Gabinowski z tatą został poproszony do gabinetu. Nie wiem czemu, ale mi z Nelką nie pozwolono wejść z powodu wózka, którego rzekomo nie wprowadza sie do gabinetu. Ciekawa jestem co byłoby gdybym w szpitalu była sama z  ich dwójką?
 Zlecono prześwietlenie czaszki. Na szczęście okazało się, że obyło się bez jakichkolwiek uszkodzeń głowy, za wyjątkiem rozcięcia widocznego aż za bardzo. Kiedy ponownie przymaszerowaliśmy pod gabinet lekarski okazało się, że mieliśmy sporo szczęścia, przybywając w czasie kiedy poczekalania świeciła pustakami. Gabryś został ponownie zaproszony do gabinetu i wymaszerował z niego ze specjalnym plastrem ściągającym. Taki był przejęty cała procedurą, że nawet nie uronił jednej łezki :) Obecnie chodzi z opatrunkiem na głowie dumnie opowiadając całą historię. 
 Skończyło się szczęśliwie i oby nigdy więcej wizyt na SOR-ze, bo choć wizyta odbyła się bardzo szybko i sprawie jakoś o dziwo szpitale dziecięce wolę omijać szerokim łukiem.

Dziś kolejna wizyta, tym razem dużo spokojniejsza :) Bilans 4 latka, czyli co tam słychać Panie Gabrielu?

Młody zważony - 16,2 kg, wymierzony  - 108 cm i zbadany na wszystkie możliwe strony. Mamy skierowanie do alergologa - z powodu coraz gorszego uczulenia na ręku i brzuszku. Druga wizyta czeka nas u dermatologa z powodu wyżej wymienionych problemów skórnych. Młody lekko koślawi kolana i ma lekkie płaskostopie, więc dostaliśmy skierowanie do ortopedy. Samo badanie trwało 10 minut, więc za dużo czasu nie poświęciliśmy na bilans. A na koniec mój mały dowcipniś i dialog z Panią Doktor.

D - Ile masz lat Gabrysiu?
G - Aaa 18-ście.
D - Chyba troszkę mniej?
G - (chichocąc) No dobra, mam 14-ście
D - Czyli mam napisać 14?
G - No co ty Doktorze? Ja jestem malutki, mam tylko 4.

Mały żartowniś :)

Udostępnij:

Komentarze

4 komentarze:

  1. My za dwa tygodnie pójdziemy na bilans czterolatka. Tośka waży z pewnością 18, ale może nie napiszą jej - nadwaga :)

    OdpowiedzUsuń
  2. :) No dowcipny wyjątkowo ten Twój Gabinowski... Teraz masz tourne po lekarzach - nie zazdroszczę :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale już duży jest Gabryś :)))) nie to co mój chudzielec w spódnicy ;)
    Dobrze, że bliskie spotkanie z krawężnikiem skończyło się tak, a nie inaczej. I oby nigdy więcej!

    OdpowiedzUsuń
  4. Super że synek nie boi sie lekarzy i tak fajnie znosi wizyty . Mój gdy tylko zobaczy bia y fartuch ucieka gdzie pieprz rośnie .. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)