Jak przetrwać początek przedszkola

Rok temu dokładnie o tej porze trzęsłam się jak osika na wietrze. Byłam zestresowana jak nigdy dotąd, bo już za parę godzin Gabinowski miał został przedszkolakiem! Każdy rodzic wie, że to nie przelewki. Poziom stresu wzrasta maksymalnie, a my musimy być twarde żeby tylko dziecko nie zorientowało się, że jego mama tak naprawdę dużo bardziej się boi niż on sam! Bla, bla, bla - tysiąc jeden porad, ale jak się nauczyć tego zimnego podejścia? Jak nie pokazać dziecku tego narastającego stresu? Jak przetrwać początek?


Nie będę snuć cukierkowych opowieści, że u nas było cudownie. Uwierzcie mi, że było ciężko. Chwilami chciałam dać nam jeszcze trochę czasu. Może kolejny rok w domu to wcale nie byłby taki zły pomysł. Jednak jeszcze w lipcu ustaliliśmy, że dajemy sobie miesiąc. Jeżeli po tym czasie nadal łzy lałyby się strumieniami Gabinowski porzuciłby przedszkole.

Pierwszy dzień to nasz krok milowy ku dorosłości. Nelka w nosidle, Gabin za rękę. Kroczył dumnie ze swoim workiem oraz plecakiem. Mały przedszkolak, nie wiedział do końca jak będzie wyglądało to jego przedszkole, więc podekscytowany wparował w jego bramy. Dwa kroki i nagły zwrot akcji. Płaczące dzieci i głośne krzyki "nie, ja nie chce do przedszkola" zrobiły swoje. Lawina łez ruszyła, ja zagryzałam wargi i skupiłam się na największych pierdołach, w głowie ciągle jak mantrę powtarzając "nie rycz, nie rycz". Odprowadziłam młodego pod sale. Obiecałam, że niedługo się zobaczymy i mocno wyściskałam. Do dnia dzisiejszego pamiętam jego rączki przyklejone do drzwi i krzyk "mamo nie zostawiaj mnie". Uczucie straszliwie, płakałam całą drogę do domu. W domu podobnie nastrój mocno średni. Pobiegłam po niego przed 12 i ten uśmiech :) W przedszkolu mu się podobało. Nie zmieniło to tego, że przez następne dwa tygodnie walczył jak lew żeby do przedszkola nie iść.

Traciłam nadzieję na poprawę tego stanu rzeczy do pewnego dnia. W pewien piękny niedzielny poranek młody zapytał mnie się "czy on może iść dziś do przedszkola?". Zaskoczył mnie chłopak całkiem i tak naprawdę nie pamiętam co mu wtedy odpowiedziałam. Wiedziałam, że będzie lepiej. Od pamiętnej niedzieli Gabin radośnie maszeruje do przedszkola.

Jutro rozpoczynamy nowy rok szkolny. Gabryś od kilku dni codziennie mnie się pyta czy już idziemy do przedszkola? Niecierpliwi się straszliwie. Pytam się go dlaczego tak bardzo chce już pędzić do przedszkola i co usłyszałam?

- Mamo, bo tam są moim przyjaciele, dużo kredków i mazaków i w ogóle jest tak fajnie, przedszkolakowo.

Tym radosnym akcentem życzę wszystkim rodzicom małych debiutantów pięknych dni, szybciutkiej adaptacji i rewelacyjnych chwil spędzonych w przedszkolnych bramach :)

P.S. Tak, tak jesteście normalne kiedy podglądacie zza krat czy wszystko z dzieckiem ok :) Robiłam to samo, ale ciiiii :)

Udostępnij:

Komentarze

7 komentarze:

  1. U nas o dziwo Olus bezproblemowo zaczal przedszkole, az bylam w szoku, zero lez, zeo krzykow, no i dla mnie bylo to latwiejsze, myslalam ze bede plakac, ale obeszlo sie bez. Teraz tez codziennie pyta sie kiedy do przedszkola, u nas zaczyna we wtorek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale super ze synek tam szybko zaakceptował przedszkole . Też bradzo boje sie tego dnia kiedy i moje dziecko bedzie musialo ''tam'' iść . Za rok , za rok na pewno się zdecyduję ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas również od kilku dni pobrzmiewa pytanie kiedy wracamy do przedszkola, wszystko przygotowane i jutro zaczynamy grupę starszaków :)
    Chociaż początki 2 lata temu też nie były usłane różami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią "najtrudniejszy pierwszy krok...":)

      Usuń
  4. a u nas jutro pierwszy dzień w żłobku... od kilku tyg nie śpię przez to po nocach ;(

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję Ci Dobra Kobieto, że mogłam właśnie w tej chwili przeczytać to co napisałaś, czuję się jakbyś to do mnie napisała i wdzięczna jestem niesłychanie - taka rekompensata za brak spotkania live :))) No to trzymaj tych kciuków więcej :))) Buziale

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)