Poczuj smak dzieciństwa

Czy to domena naszych czasów, natłok złych informacji, poprzez które tak usilnie trzymamy swoje dzieci "pod kloszem"? Czy może strach, że jeżeli tylko spuścimy je z oka na pewno zaraz sobie złamią rękę lub rozbiją głowę. Nie tak dawno to my biegaliśmy całe dnie po podwórku bez komórek! Za to z kluczem na szyi i wyrośliśmy na całkiem fajnych ludzi. Czy ograniczając dziecku swobodę nie wychowujemy ich na sieroty społeczne?






Mówiąc to głośno słyszę, że "czasy są inne". Ale czy aby na pewno? Wydaje mi się, że przede wszystkim obecnie mamy dużo lepszy dostęp do informacji z całego świata. Pewnie dlatego tak często słyszę o równych nieszczęściach dotykających dzieci. Jako matka truchleję na widok kolejnej tragedii i zaraz zastanawiam się czy aby na pewno nie spotka ona moich dzieci. Łapię oddech, głęboki oddech i staram się logicznie podjeść do spraw. Nie możemy dać się zwariować i chodzić za dzieckiem krok w krok, musimy dać im szansę na uspołecznienie i złapanie wiatru w żagle.

Dziś rano wychodząc do przedszkola zabrałam ze sobą wielką torbę śmieci. Przed klatką powiedziałam dzieciolom, że idę je wyrzucić i ruszyłam w stronę śmietnika. Nelka podreptała za mną, a młody śmignął na karuzelę. Wracając usłyszałam jej płacz i zauważyłem chcący mnie ukamienować wzrok starszej Pani:

- Ona się wywórciła.
- Dziękuję, już idę.
- To szybko, dziecko Pani płacze...co za matka!

Zamurowało mnie. Czy to naprawdę taką straszliwą zbrodnią jest wyprzedzić dziecko o kilka kroków. Miałam ją cały czas w zasięgu wzorku, a i tak zostałam  potraktowana tak, jakbym co najmniej porzuciła roczniaka na placu bez żadnej opieki. 



 


Widząc nadgorliwe babcie czy mamy, które na placu zabaw chodzą  w krok za swoim dzieckiem ogrania mnie śmiech.  Słyszę tylko z każdej strony: "nie ruszaj tego", "nie biegaj tak szybko, bo się wywrócisz", "nie wchodź do piasku, bo jest za zimno", "nie siadaj tam, bo się ubrudzisz", "nie tam, tu się baw", "zostaw", "nie...nie...nie"... bla, bla, bla.

To w końcu plac zabaw, dajmy naszym dzieciom odrobinę swobody! Pozwólmy się powygłupiać. Niech  mają szansę choć kilka razy zaliczyć upadek. Nie kłócimy się za nich, nie bawmy się za nich! Pewnie w oczach wielu mam czy tatusiów jestem wyrodną matką co przychodzi na plac zabaw pogadać z koleżanką. I wiecie uważajcie sobie co chcecie, ja chcę żeby moje dzieci mogły się poczuć jak dzieci. Nie będę ich adwokatem w piaskownicy, nie będę chodzić za nimi krok w krok, bo sama dostałabym szału, gdyby ktoś tak mnie asekurował. Gabryś wie, że jestem i zawsze do mnie przychodzi jak z czymś sobie nie radzi. Nelka uczy się egzystować w dziecięcym gaju. A ja? No cóż, ja patrzę na nich i serce mi rośnie, że mam dwójkę takich samodzielnych słodziaków :)





Gabin:
koszulka - h&m
spodnie - zara
buty - adidas

Nelka:
spineczka - kollale
bluza - h&m
jeansy - zara
trampki - zara

Udostępnij:

Komentarze

6 komentarze:

  1. Zgadzam sie z Toba w 100% dzieciom trzeba pozwolic na lekka swobode i mysle iz pod tym wzgledem jestem podobna do Ciebie :) chodzac np. Z Brzdacami na olay grupe ja sobie siedze i pije kawe, a oni bawia sie z innymi dziecmi i nie rozumiem mam , ktore tam chodza ciagle za dziecmi, dodam iz to jest zwykla sala, zamknieta i poza upadkiem raczej nic innego dziecku nie moze sie stac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w kanajpkach dla dzieci robię podobnie, choć i tak zazwyczaj nie wypijam ciepłe kawy bo dzieciole chcą zawsze coś koniecznie mi pokazać:P

      Usuń
  2. Ja o dziwo daje duzo swobody Adasiowi . Myslalam ze bede inna matka , ze bede sie nad nim trzesla a jest zupelnie odwrotnie . Jak sie wywróci to sie podnosi otrzepuje raczki i idzie dalej . Jak boli to mam pocaluje bolace miejsce i wszystko wraca do normy . Jak cos mu nie wychodzi to nie lece na leb na szyje mu pomoc tylko czekam az sam sprosta zadaniu .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepszy lek na całe zło to całus mamy:)) Swoboda jest potrzebna naszym dzieciom. Wydaje mi się, że większy problem mamy z nią my jako rodzice pełni obaw, niż nasze dzieci które czuą się jak ryba w wodzie kiedy mama siedzi na ławce obok a nie biega za dzieckiem:)

      Usuń
  3. Ja po części rozumiem i zgadzam się z tobą, ale w tej drugiej części jestem matka obserwującą. Z oddali bo z oddali, ale wciąż sprawdzającą co dziecko robi. Zdecydowanie mój Kacper więcej swobody ma wychodząc z tatą niż ze mną

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W naszym przypadku obydwoje jesteśmy wyluzowani więc róznic nie ma z kim są na dworze:)

      Usuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)