Rodzeństwo

Nasza wspólna przygoda rozpoczęła się 18 miesięcy temu. Nosząc ją pod sercem najbardziej bałam się tego, że Gabinowski poczuje się mniej kochany. Nela jednak już od pierwszych chwil myślała
o swoim ukochany starszym bracie. Przesypiała całe noce,  a w dzień leżała obok nas na kocyku obserwując nas podczas szaleństw. Gabryś jednak dużo bardziej potrzebował nas i naszych wspólnych chwil. Wiedziałam, że czeka nas duże wyzwanie. Wyzwanie, które ma na celu stworzenie silnej, powiązanej węzami miłości rodziny.






Marzyłam zawsze o większej rodzinie. Oczami wyobraźni widziałam moje dzieci, które wspólnie skaczą po łóżku, szepczą sobie do ucha sekrety i są dla siebie przyjaciółmi. Większość znajomych burzy mi ten piękny obraz. Twierdzą, że rodzeństwo docenia się dopiero mając za sobą lata mini wojen. Czy jest choć mały cień szans,y żeby oprócz codziennych kłótni potrafili się ze sobą normalnie dogadać? Czy jest możliwe aby byli dla siebie wsparciem, a nie rywalami? Głęboko w to wierzę ,ale czy tak będzie zależy przede wszystkim od nas. To my mamy im pokazać, że brat i siostra to najcudowniejszy kompan wspólnych zabaw i sekretów.

Ku dobrej drodze mamy w domu kilka niepisanych zasad:

1. Nigdy nie mów "ustąp, bo jest młodsze/mniejsze". Co z tego, że ktoś jest młodszy? To ma być jednoznaczne z tym, że wszystko mu wolno?

2. Traktuj drugą osobę tak jak sam chcesz być traktowany.

3. Sprawiedliwie nie zawsze znaczy po równo - u nas działa to bardziej na zasadzie każdemu według jego potrzeb :)

4. Nie zabieramy, tylko się wymieniamy - z dzieleniem się jest zdecydowanie największy problem. Każdy z dwojga ma swoje ukochane zabawki, które są tylko jego. Jednak wiecie jak jest z "owocem zakazanym". Obowiązuję u nas zasada, żeby nie wyrywać sobie zabawek. Nelka czy Gabryś zawsze biorą coś na wymianę :) Zazwyczaj udaje się bez krzyku.

5. Kiedy jesteś zły powiedz to - mamy swój własny kącik krzyku. Tam można pójść i powrzeszczeć sobie do ściany :) Tak, czasami również i ja z niego korzystam. Ważne jest aby nie wyładowywać frustracji na drugiej osobie. Rozmawiamy ze sobą po kilku głębszych oddechach, kiedy druga osoba nas zdenerwowała.

6. Nie bijemy! No cóż z tym obecnie największy problem ma Nelka, która kiedy coś idzie nie po jej myśli od razu wyciąga łapki do bicia. Gabin przeważnie zaczyna wtedy mówić "nie wolno, no, no, no
Nela". Gdy nie skutkuje to młoda sama dostaje kuksańca w bok.

Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Codziennie uczymy się siebie. Pokazuję dzieciom to co najważniejsze w moich oczach. Bardzo dużo z nimi rozmawiam i wiem, że poczyniliśmy ogromne postępy w ich wspólnej relacji.




Teraz kiedy choroba zawitała do naszych drzwi, dzieciole są dla siebie świetnymi kompanami do zabawy. A ja staję z boku i ukradkiem się przyglądam, jak pięknie spędzają ze sobą czas. Choć nie ma dnia bez kłótni i kilku łez na policzku, nadal jedno drugie popchnie to najlepszy jest czas kiedy słyszę:

- Neluśka Ty wiesz, że ja cię kochuje najbardziej.
- Tak, tak Gaba.

To chwile, w których moje serce rośnie i pęka  z dumy, że mam w domu dwójkę tak fantastycznych ludzi. Ten  widok, kiedy Gabinowski chwyta Nelkę za rękę i razem maszerują przed siebie to chwile bezcenne :))\
 Od pewnego czasu wieczornym rytuałem jest  "godzina" szaleństw przed kąpielą. Biegają po całym mieszkaniu, śmieją się w głos i skaczą po łóżku jak małe króliczki. Chowają się po kołdrę i zabierają mi poduszki ze świeżo pościelonego łóżka. Ta radość, która im towarzyszy jest nie do opisania. Wczoraj znowu poleciały mi łzy wzruszenia :) Kocham ich ponad wszystko! Wychowanie dwojga dzieci to ciężki orzech do zgryzienia, za to wynagrodzenie dostaję codziennie w ekstra dawkach dużo miłości i radochy.

Udostępnij:

Komentarze

15 komentarze:

  1. Wzruszyłam się :-) Ja też mam dójkę. 11 mc i 4 lata z hakiem, nie mogę się doczekać aż młodszy zacznie biegać za starszym. Na razie bywa trudno bo starszy denerwuje się gdy młodszy szarpie go za włosy lub wpycha palec do oka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najtrudnijeszy pierwszy rok więc zaraz zobaczysz jak ich relację zaczną się smieniać:))

      Usuń
  2. Te zasady i ja w najbliższej przyszłości będe musiala wprowadzić w życie . Coraz częsciej zastanawaim się nad rodzeństwem dla Adasia .. Tyle że własnie tego się obawiam , że on poczuje się gorszy , odrzucony ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bedzie tak zle:) poza tym jesli nie zepchniecie go na dalszy plan to napewno nie poczuje sie gorszy:) u nas trzecia pociecha w drodze:) maluchy ( 4 i 5 lat) ustalaja kto co bedzie przy dziecku robil:) klotnia byla z kim bedzie spac ale jak sie dowiedzialy ze dzidzius sika to powiedzialy zeby spalo ze mna:P:D mysle ze maly ucieszy sie z kompana do zabawy ( choc to zalezy jaka bedzie roznica wieku)..

      Usuń
    2. Na pewno dla straszego dziecka to szok,kiedy nagle musi się podzielić rodzicami z drugą istotą, jednak rodzeństwo to taka piękna więź i przyjaźń na lata. JEstem jedynaczką i wiedziałam, że moje dziecko na pewno nie będzie jedno. A Ty jako mama na pewno dasz radę:)

      Usuń
  3. Duża a nawet olbrzymia zasługa w tej pięknej więzi twoich dzieci należy się Tobie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko mnie, jest jeszcze PT który też daję rade:D

      Usuń
  4. Rodzeństwo to jedna z najlepszych rzeczy ,które możemy dam naszym dzieciom ;)
    http://swiatamelki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako jedynaczka zdecydowanie się zgadzam:) Dlatego marzę o jeszcze jednym szkrabie:D

      Usuń
  5. Ojojoj... ciekawam, jak to będzie u nas :/ Bo Zośka zaborcza, ale już bardzo zainteresowana "dzidzią" jest ;)

    A u Ciebie to wygląda pięknie :D Oby i nam się udało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początki są najtrudniejsze dla starszaka, z drugiej strony Zosia jest jeszcze maleńka więc może w ogól u Was nie pojawi się zadrość o drugie dziecko:)) Dużo miłości i na pewno będzie pięknie:)

      Usuń
    2. Taaa... Zofia to nam pokaże na pewno co sądzi na ten temat :P

      Usuń
  6. za cel i punkt honoru postawiłam sobie, by dziewczynki połączyła nie tylko siostrzana relacja, ale przyjacielska, taka na całe życie. chcę tak je wychować, by nigdy nie poczuła się żądna gorsza od drugiej, niekochana, niechciana.
    czasami jest ciężko nie powiem, ale jesteśmy an dobrej drodze, Em przestała gryźć siostrę, mniej ją odpycha, widzę, że praca jaką wkładam daje skutki i owocuje.
    może to też kwestia, że rosną, Helena zaczyna się bawić tak dziecięco, obserwuje siostrę, naśladuję ją. ale zmieniłam podjeście, tłumaczę, tłumaczę aż do sutku. nie am nerwów.
    u nas także zasada wymiany, choć czasami się nie da.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z czasem jest coraz lepiej:)) Przynajmniej u nas tak to wygląda:) Teraz wspólne zabawy to norma, wczoraj tak szaleli, że ja popłakałam się ze śmiechu.
      Jeżeli dbamy o relację naszych dzieci to wierzę w to mocno, że skutek to przyniesie:)

      Usuń
  7. Normalnie się wzruszyłam !!! Między mną a siostrą są trzy lata różnicy i wszędzie dosłownie wszędzie chodziłyśmy razem: od biegania jako dzieci koło bloku po dyskoteki :) Do tej pory mamy super kontakt :) Widzę to samą więź u Was :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)