Zwolnienie i centrum ratunkowe

W tym roku Gabryś pobił swój rekord. Po tygodniu chodzenia do przedszkola mamy pierwsze choróbsko :( Siedzenie w domu z dwójką dzieci to jazda bez trzymanki. Dzieje się, oj dzieje. Jednego jestem pewna wszyscy nasi sąsiedzi na pewno wiedzą, że jesteśmy w domu:)

Na szczęście z pomocą przyszła na firma Fisher-Price :) Otrzymaliśmy w idealnym momencie nowe zabawki dla dziecioli :) Młoda jako fascynatka wszelkich zwierzątek obecnie jest Panią farmerką :) Poi konika, bawi się z nim w chowanego i całuję namiętnie. Seria zabawek Little People została stworzona właśnie z myślą o małych, ciekawskich istotkach. My wybraliśmy stajnię z racji osobistych upodobań Nelki :)






Nie będę Wam wychwalać zabawek, ponieważ chyba każdy wie, że one są niezniszczalne i służą naprawdę długo przy czym ciągle wyglądają jak nowe :) Co jest dla mniej jako mamy najważniejsze?Dają duże pole do popisu młodym umysłom. Nelka i Gabryś ciągle wymyślają nowe sposoby użytkowania nowych zabawek. Choć muszę przyznać, że farma to nic w porównaniu z Miejskim Centrum Ratunkowym. Gabin oszalał z radości. Ze swoimi ludzikami chodzi ciągle trzymając je w kieszeni. Jeździ autem i non - stop woła do nas:

- Mamo, Tato chodźcie do mnie. Przejdziemy się windą.

Zachęta pierwsza klasa :) Najfajniejsze jednak są jego opowieści. Co chwila słyszę jakąś wymyślną opowieść o tym co się dzieje w mieście, więc trzeba ruszyć na pomoc. Siedzę obok niego i cały czas się śmieję :) Dziś ratował kotka, który wszedł na górę bardzo wysokiej zjeżdżalni i uwaga, uwaga... babcię, która pokłóciła się z wnukiem i ze złości wrzuciła na na drzewo swój balkonik. 








Świat dziecięcej wyobraźni i kreatywności zaskakuje mnie każdego dnia. Właśnie dlatego tak cenię sobie zabawki, które rozbudzają zmysły moich dzieci. Pozwalają im wymyślać nowe historię, te zabawki uczą samodzielnej zabawy:

- Szybko, szybko wskakuj do auta jedziemy.
- Gdzie jedziemy?
-  Jedziemy pomagać ludziom, bo był straszny wypadek.
- A co się stało?
- Panu balonikarzowi uciekły balony, musimy mu pomóc.
- Ale jak?
- Użyjemy magicznej balonikowej trampoliny. Jak na niej skaczesz to zawsze spadasz z balonem.
- No to lećmy.
- Mamo ja będę latać, ty ze mną jedziesz. Nie masz zdolności latających.

Miejskie centrum zatoczyło szeroki krąg angażując do zabawy całe mieszkanie. Gabinowski cieszy się z udanych misji. Czego mogę chcieć więcej od zabawki? Najlepsze są te, które sprawiają , że na twarzy dziecioli pojawiają się wielkie uśmiechy :)



Udostępnij:

Komentarze

6 komentarze:

  1. U nas też choroba :( Super zabawki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas ogródek i stragan:) Ala codziennie podlewa i przekłada skrzynki z owocami :) Cudne są te zabawki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze że zabawka dotarła do was w odpowiednim czasie .. zawsze to parę dodatkowych minut dla Ciebie .. choćby na wypicie w spokoju kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam tą farmę, uwielbialismy, podobnie jak zamek i lotnisko z tej serii :)
    dużo zdrówka!!

    OdpowiedzUsuń
  5. nie przepadam za tą firmą, ale mamy zabawki z Minnie i Deisy tej marki i jestem zachwycona jakością plastiku i wykonaniem.
    na prawdę są warte swojej ceny i bardzo je lubię, tak ja :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ps. dużo zdrowia, siły i cierpliwości.
    ps. coś magicznego jets, bo większość dzieci po pierwszym tygodniu już w domu. chyba to wina szybkiej jesieni i tej paskudnej pogdy :/

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)