Ciekawi życia

W tle cicho szumi telewizor. Próbuję oglądać "Dzień dobry tvn" i nagle słyszę jedną z mądrzejszych wypowiedzi dotyczącą dzieci: "każde dziecko jest ciekawe świata, to my dorośli najpierw uczymy ich chodzić i mówić, a później każemy cicho siedzieć". Czemu tak jest, że najpierw chcemy żeby dziecko umiało wszystko na już, a kiedy wreszcie pokona te milowe kroki i zaczyna poznawać świat choć w drobnym stopniu samodzielnie rodzice wkraczają do akcji najczęściej używając sekwencji słów "nie, nie wolno, zostaw, nie ruszaj". Jak poznać świat kiedy nic nie można?


Pamiętacie ten moment kiedy dziecko z błyszczącymi z radości oczami stawia swoje pierwsze kroczki. Każda napotkana na drodze rzecz jest na miarę odkrytego skarbu. Nie ważne czy to ogryzek, papierek po cukierku czy pet. Dziecko schyla się, łapie nieporadnie i hop do buzi. Zmysł smaku zawsze jest tym najlepiej naprowadzającym. Spokojnie, nie uważam iż maluch powinien zjadać niedopalonego papierosa czy smakować kamyki. Jednak podchodzę spokojnie do tematu, wyjmuję z łapek i spokojnym tonem mówię, że to nie jest najlepsza przekąska.
 Dzieci są ciekawe świata, pomału go odkrywają, więc jako rodzice musimy ich wspierać, a nie krzyczeć, że znowu w domu zrobili bałagan. Oni eksperymentują i uczą są co wyniknie z ich pomysłów. Kilogram mąki wysypany na podłogę nie jest aktem złej woli, jest chęcią poznania co się stanie kiedy staniemy się mącznym bałwankiem :)
 Czasami mam ochotę krzyknąć, kiedy widzę, że w pokoju, który właśnie wysprzątałam ponownie piętrzy się stos klocków  książki są wszędzie tylko nie na pólkach, a ja o mały włos nie straciłam zębów, jadać na resoraku. Biorę głęboki oddech i patrze na nich i widzę, że oni oglądają, budują i uczą się nowych fantastycznych rzeczy. Chcę aby już zawsze byli tacy ciekawi świata jak dziś. Podobno wielcy naukowcy to ludzie, którzy nadal są w środku dziećmi tylko "opakowanie" dorosło. Może właśnie w tym tkwi cały sekret - nie możemy dzieciom zabraniać być dziećmi.
 Niech spróbują wejść na zjeżdżalnię od drugiej strony, w końcu kreatywność zawsze w cenie. Teraz mówię, że nie wolno, a sama kiedyś dokładnie w ten sposób pokonywałam ją. Niech wskoczą w górę liści, ciuchy można zawsze wyprać :) 






Co z tego, że po skakaniu w kałuży całe spodnie są mokre kiedy radość jest taka wielka, że sama biegnę do nich i skaczę po tej kałuży.
Co z tego, że buzia jest czarna jak węgielek, a paznokcie wyglądają jakby przkopali hektar czarnej ziemi.
Co z tego że na kolanach kolejna dziura, kasztan został nadgryziony, a moja ukochana bluzka, którą miałam założyć na wieczór własnie została "ozdobiona" pięknym wzorem graficznym, wykoannym niebieskim flamasterem.

Pozwólmy dzieciom odkrywać świat, nie denerwujmy się na nich, że znowu coś rozlali, głośno śpiewają czy coś pomazali. A może w domu macie drugiego Pabla Piccassę albo słynnego Gordona Ramsey-a? Odkyjmy z nimi nieznane, a za każdym razem kiedy bedziemy chcieli krzyknąć "zostaw, nie ruszaj lub nie" pomyśleli o tym, że w więkoszści przypadków nie jest ono potrzebne.







Nela:
kaloszki - aigle
leggisny - zara
pelerynka - złowiona na allegro
szalik mamy - h&m

Gabryń:
kalosze  - cayole
spodnie - h&m
kurtka - zara
szalik  - c&a

Udostępnij:

Komentarze

14 komentarze:

  1. Jak pieknie napisane ;) co prawda ja niestety krzycze, zdarza mi sie, ale staram sie opanowac, widze to samo w moich Brzdacach, mega ciekawosc, gdy Pola robija jajko ja nie krzycze, ale osoby z mojego srodowiska juz by podniosly alarmi daly kare.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Środowisko niech się zajmie swoimi sprawami, najważniejsze że Ty godzisz się na poznawanie przez dzieci świata:)

      Usuń
  2. Bardzo mądry tekst.
    Tak bardzo chciałabym to wprowadzić w życie, ale czasem tak trudno na spokojnie przejść obok tego co te łobuz znowu nawymyślały :P
    Lubie czytać te twoje porady życiowe :)
    A kiedy ujrzałam zdjęcie gdzie Nelka, idzie sama koło wody.. miałam zawał :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka wdechów i na spokojnie, u mnie działa:) Rozbawiłaś mnie tym zawałem:P Młoda uwielbia chodzić obok bajorka ale czuwam:))

      Usuń
  3. Mysle, ze swietnie wychowujesz swoje dzieci! Beda miały (juz maja) cudowne dzieciństwo'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mi miło czytać takie słowa:)

      Usuń
  4. Niby proste a czasem zapomina się o tym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to bywa z tym najoczywistszymi rzeczami

      Usuń
  5. super :) pewnie - jestem za ;) ale Zofia przegina. Zawsze chce być dłuzej poza domem i zawsze nie ma ochoty wracać ;) Niestety, nie zawsze możemy pozwolić na wszystko. Choć na placu zabaw mam w nosie wszystko. Wchodzi i robi, co jej się podoba :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona sprawdza swoje granice i Was:) Ja do dnia dziejszego całe dnie bym spędzała poza domem więc doskonale ją rozumiem:P

      Usuń
  6. tak to prawda...niech się wyszaleją...ale bardzo ważne jest ustalenie granic...trzeba jasno wskażać dziecku czas, kiedy może sobie poszaleć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobry wpis. My często chodzimy do Teatru Małego Widza (Warszawa), a po spektaklu idziemy na spacer, czasami do parku Praskiego. A u nas spacery to tarzanie się w liściach, skakanie po kałużach itp. Jak wracamy już do domu, to moje dzieci wyglądają jakby w polu ziemniaki wykopywały, a nie w teatrze siedziały :))

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)