Moje, moje... wszystko moje

Na stoliku leży stosik książek, Gabinowski podchodzi i nagle zza rogu wyłania się Nelka. Biegnie jak szalona krzycząc w niebogłosy "Nie, ostaw, ostaw, moje, moje". W ten oto cudowny sposób wrkaczamy w fazę"moje - nie ruszaj". Faza na wszystko moje jest całkiem naturalna, niestety bardzo upierdliwa. Mistrzem jest Gabiowski, który opracował swój prywatny system :) Może dlatego, że on też bardzo związuje się ze swoimi zabawkami.



Młody szybko wyszukuje wzorkiem jakiegoś zamiennika:

- Nelusia mam dla Ciebie prezent.
- A cio?
- Proszę masz, tu się baw ,a ja wzemę jeszcze to,
- dobla,

Mały cwaniak :) Wilk syty i owoca cała. Jednak to jest zdecydowanie najlepszy sposób na współpracę z młodym krzykaczem :) Wymiana na inną zabawkę działa. Ja wiem, że tylko spokój i tłumaczenie nas uratuje. Podobnie wyglądała sprawa z Gabrysiem, kiedy miał około 2 lat. Szczęśliwie przetrwaliśmy i obecnie nie ma większych problemów ze wspólnotą majątkową.







Problem jednak pojawia się w większej grupie dzieci. Młoda czuje silne poczucie własności, więc nawet jak zejdzie z huśtawki uważa, że to jej zabawaka. Początkowo dochodziło do rękoczynów, teraz posiłkuje się siłą swojego głosu. Mam wrażenie, że do pęknienia bębenków nie jest daleko. Głos ma i nie waha się go użyć. Co robić, jak poradzić sobie z egzystencją na placu zabaw?

Czuwam nad młodą. Kiedy widzę potencjalne zagrożenie podchodzę i czekam jak zareaguje. Chcę, żeby sama wyczuwała, że nie można spraw rozwiązywać krzykiema, a tym bardziej biciem. Jeżeli zaczyna proszę spokojnie, żeby poczekała i tłumaczę. Kiedy widzę, że uderzyła inne dziecko, zawsze przeprasza i znowu tłumaczę. Jeżeli to nie pomaga, młoda idzie ze mną na ławkę i tam się wycisza. 







Chwilami bywa cieżko, zwłaszcza w przypadku przewrażliwonych rodziców. Już raz miałam sytuację, że Nelka podeszła do chłopca i chciała mu pokazać swoje skraby na co mama złapała ją za rękę i powiedziła dobitnie "niewolno go dotykać". Zamurowało mnie, bo zupełnie nie wiem czemu mają służyć takie zachowania.

Małe dzieci poznają świat, czasami jak widać w sposób uciążliwy dla rodzica. Jednak naszym zadaniem jest pokazanie im właściwej drogi. Wiem, że czasami bywa ciężko. Moment, w którym widzimy postęp w funkcjonowaniu w społeczeństwie naszej pociechy jest bezcenny :)


Nelka:
legginsy, trampki - zara
torebka - dziecięceklimaty
kurtka - gap
szalik mamy - vero moda
opaska - h&m

Gabin :
buty - bbbear adidas
spodnie - ojtyty
kurtka/sweter - zara

Udostępnij:

Komentarze

4 komentarze:

  1. Oho to i my na tym samym poziomie rozwojowym jesteśmy :) Tyle, że wojna o zabawki jest cały czas, ja nie moge dotrzeć do Olka aby jej nie zabierał tego czym ona akurat się bawi, tylko ganiają za sobą z krzykiem, oddaj moje! I tak pół dnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas dokładnie to samo! Maks potrafi kłócić się nawet o zabawkę, która nie jest Jego.. Mam nadzieję, że niedługo przejdzie ten etap :)

    OdpowiedzUsuń
  3. u nas to samo!!!!!
    alexanderkowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)