Szalona 20

Mała iskierka, która już od rana wesoło szczebiocze. Z małego śpiocha stała się rannym ptaszkiem :) Nie daje się oszukać, że jeszcze ciemno. Bierze książkę w dłoń i nie ma zmiłuj "czytu, czytu mama". Tak sobie czytamy od 6 rano. Książki to jedna z niewielu rzeczy, która jest w stanie sprawić, iż młoda będzie w jednym miejscu dłużej niż 10 minut. To mały skoczny elf, który jest dosłownie wszędzie :) Energię z pewnością odziedziczyła po starszym bracie :) To jedna z niewielu rzeczy, która ich łączy.





20 miesiąc przyniósł nam dużo nowych słówek. Stara się powtarzać większość tego co usłyszy. Komunikacja werbalna idzie nam zdecydowanie lepiej. Choć muszę przyznać, że z Nelką nigdy nie było większych problemów na tej płaszczyźnie. Słownik się znacznie rozszerzył i rośnie nam kolejna mała gaduła :) Co idzie w parze z rozwojem mowy? Otóż wykłócanie się o swoje. Nelka ma bardzo, ale to bardzo silne poczucie własności, co jest zjawiskiem bardzo często występującym w tym wieku. Nie zmienia to faktu, że dosyć mocno męczącym dla reszty domowników.

- Moje, moje, nie ruś.
- Ostaw, moje.
- Daj mi, juź.

Taaa te wszystkie cudowności słyszę kilka razy dziennie. Gabryń olewa siostrę i to chyba działa. Ona wie, że z nim nie ma co urządzać scen, bo jego to najzwyczajniej w świecie nie wzrusza. Idealnie siebie wyczuwają. Bawią mnie do łez tymi swoimi sprzeczkami, dopóki nie dochodzi do rękoczynów ja staram się nie ingerować. Zazwyczaj działa :)




Mała złośnica cudnie strzela fochy. Usta układa w dziubek, rączki zakłada jedna na drugą robi słynne "pfff" i tupie nogą. Widok wart wszystkiego :) Często bawimy się w minki, więc świetnie potrafi naśladować różne emocje. Nie wiem kto ma z tego większą frajdę, ale coś czuję, że pomimo wszystko to ja.

Coraz częściej bawi się samodzielnie. Układanie klocków, resoraki i słynne książeczki to jej ulubione czasoumilacze. Dobrą nutą też nie pogardzi i chętnie kręci bioderkami. Gdyby mogła całe dnie spędzałaby na dworze. Dzień bez spaceru jest dniem straconym :)

Muszę bardzo uważać na to co robimy przy młodej, bo obecnie jest moim odbiciem lustrzanym. Na dwór ciągnie wózek, bo ja też go pcham. Wychodząc ze sklepu koniecznie musi nieść siatkę, nawet smaruje sobie usteczka swoją wymyśloną pomadką :) Moja mała miniatura.

Kocham ją tak mocno, że nie jestem w stanie tego opisać. To małe chodzące szczęście! Jej uśmiech zawsze poprawia mi nastrój i nawet kiedy tak się złości mam ochotę skraść jej tysiąc buziaków :) Wieczorem kiedy przytula się do mnie przyssana do piersi słodko sobie mruczy do snu. Gabinowski podchodzi do nas, przytula się i mówi:

- Wkurza mnie czasem ta Nela, ale zobacz jaka jest słodka.

Tak, zdecydowanie jest słodziutka :)

Udostępnij:

Komentarze

7 komentarze:

  1. Cudna Nela :) Słodzinka :) U nas Pola na ogól jest grzeczna i ugodowa, ale jak Oluś jej dokucza to mam mega krzyk w domu, bo on niestety kłóci się z nią o wszystko, wszystko co tylko ona weźmie w swe małe rączki on jej zabiera, nie ważne, że ta zabawka jest jej, on już che mieć i już, także fajnie , że Gabryś jest takim fajnym starszym braciszkiem :) Oluś ogólnie też, ale z dzieleniem od zawsze ma problem.

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas 20 już za kilka dni...ale Wini mówi jeszcze bardzo mało... ale pozostałe umiejętności podobne:P

    OdpowiedzUsuń
  3. jest słodziutka, to prawda!
    malowanie usteczek wymyśloną pomadką musi być mega urocze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaki fajny wózek. U mnie syn i córka nie należą do śpiochów. Ostatnio syn wstaje do zerówki zanim zadzwoni mój budzik.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. nominowałam Was do Liebster blog aword za dobrze wykonaną robotę, wiecej w temacie u mnie.
    Zapraszam :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Hehe, fochy, bunty i słodkości... Połączenie warte milion dolarów :D Czekam na nasze pierwsze zdania, bo u nas jedyne to "nie ma koko :P"

    OdpowiedzUsuń
  7. sama słodycz:)
    ja i Gabka i Nelke uwielbiam, jakem ciotka:)
    a dla Małej stóweczka:*

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)