Test na rodzicielstwo

Otwieram gazetę i widzę piękną przyszłą mamę, otuloną pastelowymi barwami. Szczęście i spokój to jest to co właśnie wyraża całą sobą. Przewracam kilka kartek i widzę szczęśliwą rodzinę, dwójka bobasów siedzi obok uśmiechniętej i zadbanej mamusi. Nie widać zmęczenia i nie słychać krzyków, występujących podczas ząbkowania. Taki cudowny, zdecydowanie przelukrowany obraz rodzicielstwa. Jeśli nadal uważasz, że to taki cudowny stan to... masz rację :) Zdecydowanie masz rację :) Jednak macierzyństwo to też chwile pełne krzyku, tupania nogą, dni spędzonych w pidżamie 
i czasu, kiedy gorąca kawa jest prawdziwym rarytasem :)




Nie wiem czemu na wszystko trzeba mieć pozwolenia, a na jedną z najważniejszych w naszym życiu ról nie? Z drugiej strony czy możliwy jest test na rodzicielstwo? Jedno jest pewne wielu osobom przydałby się. Mam wrażenie, że nawet nie chodzi o to czy możemy być rodzicem. To chodzi przede wszystkim o przygotowanie do tej życiowej roli. Pokazanie przyszłym rodzicom, że to nie tylko te cudowne obrazki widziane w gazetach czy w szklanym oknie telewizora. 






Wystarczy dzień z dzieckiem, a co tam zaryzykujmy - z dwójką dzieci. Zostajesz z nimi sam. No dobra, nie będziemy takim terrorystami. Mama będzie w pobliżu, ale to Ty przyszły rodzicu dziś sprawujesz opiekę nad dwójką tych słodziaków. 
 Chyba należałoby teraz opisać naszą codzienność, na przykład piękną sobotę. Wtedy większość bezdzietnych o 9 rano przewraca się na drugi bok. A my? My w tym czasie jesteśmy już po śniadaniu, gotowi do wyjścia. Stop! Ja zazwyczaj jestem jeszcze w pidżamie :) 15 minut później próbujemy opuścić mieszkanie. Młoda biega z butami, dziewczyna nie lubi się ubierać. Gabryś krzyczy przy drzwiach, że on chce wyjść już teraz! Kurteczki, czapeczki i wybywamy. Trasa z drugiego pietra bez windy z wózkiem jest tym razem łatwiejsza, bo schodzimy z góry. Wózek pod pachę, hulajnogą pod drugą pachę, Nelka za rękę, Gabinowski czeka już na dole. Lekko spocona wychodzę na dwór. Teraz ta przyjemna część :) Dzieciole szaleją, ja cieszę się każdą chwilą. Plac zabaw to istna dżungla gdzie Nelka jest królem Lwem. Czuwam, żeby nikogo nie sterroryzowała :) 





Powrót do domu wygląda podobnie jak wyście z niego. No może z małym wyjątkiem. Mam mniej siły, oni wręcz przeciwnie i wchodzenie na każde piętro jest już średnią przyjemnością. Kolacja, dzieciaki biegają po całym domu. Krzyk z powodu euforii przeplata się z tym spowodowanym wielką rozpaczą, ponieważ nastąpiło zderzenie/ktoś uderzył się w nogę/jedno uderzyło drugie/bo tak.
Kolacja w gronie rodzinym to cudowny czas, przymykam oko na fakt, że Nelka właśnie wylała część soku na siebie i połowa kanapki została rozdrobiona w drobny mak :) Zaraz idziemy się kąpać. W wannie podobne sceny czyli codzienność rodzeństwa - tochę miłości, trochę złości, czyli mieszanka wybuchowa.
 Czytamy książeczki, ona zasypia wtulona w moją pierś. Gabin przytula się z drugiej strony, kartkując kolejną książkę i zadając mi tysiące pytań. 21 to czas, kiedy dzieciole już śpią, a ja mam chwilę na ciepłą herbatkę :) Ufff śpią! Wiecie kiedy człowiek najbardziej docenia macierzyństwo?Kiedy dzieci śpią. Pewnie dlatego, że właśnie teraz słyszę własne myśli. 
 Jeżeli dacie radę spędzić z nimi dzień i pomimo wszystko chcecie nadal być rodzicami to serdecznie Wam gratuluję - zdaliście śpiewająco!








A w gratisie Wam powiem, że bycie mamą to najfajniejsza rola jaką mam szczęście w życiu pełnić. Dzieciaki dają mi tyle radości, kolory codzienności nagle stały się takie żywe. Bycie rodzicem to cholernie odpowiedzialna rola. Jednocześnie kiedy tylko jesteśmy na nią gotowi gwarantuje nam tyle miłości ile w życiu nie mieliście :)

Udostępnij:

Komentarze

11 komentarze:

  1. Wiesz co, pamiętam te dni spędzone z Chrześniaczką (nie pojedyncze). Pamiętam też, że wolałam być sama niż z rodzicami, bo przy rodzicach była często gorsza niż bez ;) i wiem, że to nie to samo, co 15miesięcy z takim kurczakiem w domu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem na czym to polega ale dzieci zażwyczaj lepiej sie zachowują kiedy rodziców nie ma:p

      Usuń
    2. Dokładnie tak jest :) w naszym przypadku Ola też często się lepiej zachowuje nawet jeśli tylko jest z nami ktoś jeszcze (babcia, dziadek, ciocia).
      Ale co do samego wpisu to tak - jako mama adopcyjna musiałam przejść kurs i test na dobrego rodzica, choć wyglądał zupełnie inaczej niż ten zaproponowany przez Ciebie. I choć wiem, że niektórzy rodzice adopcyjni się denerwują na te procedury i wymagania itd, to ja je bardzo doceniałam i doceniam, bo uważam, że dzięki nim jestem bardziej świadomym rodzicem.

      Usuń
    3. Procedury znam i uważam, ze sporo rodziców którzy mogą mieć swoje dzieci rownież wiele by wyniosło z tych kursów:))

      Usuń
  2. Ty zdajesz ten test celujaco, każdego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co ty;)) myśle, ze do celującej oceny to mi jeszcze trochę brakuje;)

      Usuń
  3. a co to jest gorąca kawa? ;)
    dokładnie jest tak, jak napisałaś. I tylko Ci, którzy w tym wszystkim odnajdą szczęście i uśmiech, test zaliczą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja i tak na szczęście nie lubię gorącej :)
      kurcze a co z takimi dniami, gdy się jednak am dość? gdy na usta cisną się same %^($$&*^, gdy brak cierpliwości, gdy chce się uciec, no bo takie dni też są.
      wtedy już się nie zdaje egzaminu?
      nie ukrywam takie dni występują, raz lepiej, a raz gorzej, ale pewnie macierzyństwo dało mi ogromną satysfakcję i dużo radości, a tak wiele jeszcze przed nami.

      Usuń
    2. Każdy z nas ma takie dni, niezależnie czy jesteś czy rodzcem czy nie:) Mi chodzi przede wszystkim o to, żeby mieć świadomość, że rodziciestwo to nie tylko cukier lukier...to prawdzwe życie , z gorszymi dniami:)

      Usuń
  4. Chciałabym kiedyś , z ciekawości wykonać taki test .. Ciekawe czy nadaję się na matkę i czy bym go zdała ..

    OdpowiedzUsuń
  5. Polecam lekturę Lema "Powrót z gwiazd". Tam przyszły rodzic przechodził specjalne egzaminy by móc otrzymać pozwolenie na zostanie rodzicem. Jest też bardzo ciekawe podejście do wychowania dzieci.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)