Urwałaś się z choinki

Dziś rano doznałam szoku i usłyszałam, że urwałam się z choinki. Tak więc kochani to ja - zagubiona bombka :) Po porannej rozmowie ze znajomą doszłam do wniosku, że to jednak ona jest wyjątkiem. Aż boję się pomyśleć, że większość rodziców ma takie samo podejście jak ona. Początkowo nastroszyłam piórka i chciałam walczyć. Ale czy naprawdę jest sens przekonywać drugiego rodzica, że miejsce chorego dziecka jest w domu? Dla mnie jest to logiczna i bezdyskucyjna sprawa, że maluch, który zaczyna chorować zostaje w domu. Jednak szybko zostałam wyprowadzona z błędu, że po co skoro jest środek tygodnia i można malucha w weekend podleczyć :(

Gabinowski dziś został w domu, ponieważ w przedszkolu jest mini epidemia rota. Jako, że nie lubię kiedy moje dzieci chorują ten dzień spędzimy wspólnie zdalna do panoszącej się biegunki: 

- Panikujesz. Od biegunki jeszcze nikt nie umarł.

Co do śmierci sprawa dyskusyjna, jednak nie popadajmy w skrajności. Jeżeli mam możliwość to po co narażać dziecko na ewentualne zakażenie i męczenie się jego podczas walki z chorobą. Każdy doskonale wie, że rota to złoooo! 
 Rozmowa potoczyła się dalej i usłyszałam, że ona oddaje dziecko z katarem i kaszlem dopóki nie ma gorączki. Zresztą na to też można znaleźć rozwiązanie:

- Wiesz co najlepiej zrobić? Daje młodej leki wieczorem i rano, taką większą dawkę i rano jest bez gorączki. A ja mogę spokojnie iść do pracy!
- Ale ona jest chora. Przecież zamiast do przedszkola to powinnaś ją zabrać do lekarza.
- Zabiorę w piątek, weekend mam wolny to ją wyleczę.
- Chyba żartujesz?
- Oj nie panikuj, moja mama też tak robiła i nic mi nie jest.
- Pomyślałaś o tym jak ona się czuje? Przy okazji zaraża też inne dzieci!
- To już nie mój problem, a czuje się tak samo w domu, jak i w przedszkolu.
- Jak zadzwonią do Ciebie, że młoda ma gorączkę to co? Powiesz im, że w pracy jesteś i wyjść nie możesz.
- Tak, a co będzie jak mnie zwolnią? Zresztą ile wcześniej ją odbiorę, godzinę?
- Nie zwolnią, bo masz 60 dni opieki nad dzieckiem.
- Czy Ty się urwałaś z choinki?

Moja mina mówiła chyba wszystko. Jak można bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia puszczać chore dziecko, naszprycowane lekami przeciwgorączkowymi do przedszkola. Poczułam się tak jakbym mówiła do ściany. Nie liczy się nic. Mama ma swoje plany, a choroba nie stanowi dla niej żadnego problemu. Tekst o innych rodzicach skomentowałam niecenzuralnie, więc chyba przez jakiś czas nie będziemy usmiechać się do siebie. 

Ja jestem porażona ludzkim egoizmem i bezmyślnością. Usłyszałam, że czasami nie ma wyjścia i nie wiem jak to jest. Wiem, doskonale sobie zdaję z tego sprawę. Przez to, że chodziłam na zwolnienia kiedy Gabrynio był chory nie mam pracy. Czy żałuję? Nie! Moje dzieci zawsze będą dla mnie priorytetem i nie ma dla mnie żadnego wytłumaczenia dla takich zachowań :( Miejsce chorego dziecka jest w domu, a nie w żłóbku/przedszkolu czy szkole.

Udostępnij:

Komentarze

22 komentarze:

  1. Są dzieci, które nie gorączkują...także o;p

    OdpowiedzUsuń
  2. spotkałam się z podobną zasadą. dla mnie to nie do przyjęcia.
    dzieci z katarem po pas, z wodą lecącą z nosa, z kaszlem męczącym i uporczywym, na antybiotyu, nafaszerowane paracetamolem czy Ibum.
    dla mnie horror. może łatwo mi mówić/pisać, bo nie pracuję jak Ty zawodowo i nie wisi nade mną widmo utrarty pracy, ale czym jest utrata pracy w porównaniu do poiwkłań jakie może przynieść taki stan rzeczy. zapalenie płuc, sepsa i tysiące innych chorób, których nie da się wyleczyć w weekend,a mogą przynieść szerokoidące konsekwencje na całe życie.
    odpowiedzialność rodziców nie zna granic.
    a z drugiej strony są też tacy, oburzeni, że z zakatarzonym dzieckiem idzie sę na spacer. także ten, dziwnych ludzi nie brakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasi ja już zawodowo też nie pracuję:) Dla mnie najważniejszy jest zdrowy rozsądek i rozwaga, jeżeli dziecko jest chore zostaje w domu. Jeżeli lekarz pozwala mi na spacer to czemu nie, jednak nie chodzimy wtedy do tzw. skupisk ludzkich:)

      Usuń
  3. Dziecko, które nie gorączkuje - moja Ala, z katarem i kaszlem siedzi w domu. Ja, któa nie gorączkuje, z katarem i kaszlem siedzę w domu. Także zgadzam się w 100%. I tak dostałam już wypowiedzenie więc sobie zwolnień nie żałuję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola, geodezja nie lubi kobiet :/
      szukasz gdzieś czy na razie w domu?

      Usuń
    2. Buuuu Ola szkoda:(( Trzymam kciuki za szybkie znalezienie nowej pracy:)

      Usuń
  4. Chętnie wysłałabym takiego rodzica do pracy: chorego, z katarem po pępek, z bólem gardła i głowy, kaszlącego, z gorączką. Dałabym rano tabletkę Gripexu na rozpęd i życzyła miłego dnia. Przecież niedługo weekend. Podleczy się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety dużo dorosłych tak robi i może dlatego nie "rozczulają" się na dziećmi, chory czy nie iść trzeba:( Zero poszanowania dla swojego zdrowia i osób trzecich:(

      Usuń
  5. Temat ostatnio bliski memu sercu.NIe tylko w Polsce takie przeboje. My mieszkamy we Wloszech i jak w polowie wrzesnia po raz pierwszy zaprowadzilam syna do klubu ala zlobek i spojrzalam na pozostale dzieci to mialam ochote chwycic pierworodnego i uciekac jak najdalej stamtad. Polowa dzieci z gilami, jeden chlopiec co chwila zaszczycal nas ''gruzliczym'' kaszlem a jak wygladal to juz lepiej nie mowic. Syn byl tam 2 dni razem niecale 4 godziny i wrocil z mega przeziebieniem. Wykurowalismy go i w czwartek poszedl ponownie i powtorka z rozrywki. Jako, ze syn nasz ma dysplazje oskrzelowo-plucna i nawet glupi katar moze byc dla niego potencjalnie grozny zapytalismy wychowawczynie jaka jest ich polityka w temacie. Ponoc zwracaja uwage, ale sznasa, ze rodzicow ktory przyprowadzil dziecko zabierze je z powrotem do domu jest naparwde niewielka. W regulaminie jest wpisane, ze jesli dziecko nie ma powyzej 38 kresek a rodzice sa niedostepni to wzywaja pogotowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany:( Czyli można powiedzieć, że wszędzie są takie kwiatki:(

      Usuń
  6. Zgadzam się z tobą i najchętniej nie puszczałabym Seby nigdzie gdy ma katar czy kaszel.
    Jednak tu gdzie mieszkam to nie przejdzie.
    Tyle mojego szczęścia, że bardzooo rzadko choruje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że w Anglii zupełnie inne jest podeście do chorób dzieci. Jednak ja chyba bym nie przestawiła się nawet tam:P

      Usuń
  7. Hahah, tutaj zgłasza sie bombka nr 2:))) mam takie samo zdanie!! Zreszta zajrzyj do mojego posta sprzed 2 tygodni😂 ściskam

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja napiszę tak. Jeśli dziecko ma tylko przezroczysty katar i normalne samopoczucie to do przedszkola poślę i nie mam nic przeciwko gdy inni rodzice takie dzieci posyłają. Taki katar jest w wyniku przeziębienia (nie jest to zaraźliwe) lub jest to wirus, ale wirusowką zarażamy się w momencie wykluwania się gdy nie ma jeszcze objawów, wiec i tak "po ptokach". natomiast żółte czy zielone gluty, kaszel, gorączka oznaczają tylko tyle, że dziecko ma zostać w domu i kropka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam na myśli chore dzieći, a nie te z katarem alergicznym:) Co do przezroczystych wydzielin zazwyczaj nie są groźne jednka i tak bym to wcześniej skonsultowała z naszym pediatrą. Jak brzdąc jest czysty osłuchowo i nie zaraża to spokojnie idzie do przedszkola:)

      Usuń
  9. Ta "pogoń" za robotą jest dobijająca. Nienawidzę dorosłych chodzących zasmarkanych, a co dopiero, keidy uczą tego dzieci i szkodzą im. Przecież takiemu dziecku dzień z Mamą by bardzo dobrze zrobił, a tak? nafaszerowane lekami i byle d oweekendu, w weekend nikt nie odpocznie - dolina :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamkniete koło, szkoda tylko tych dzieci...

      Usuń
  10. brak słów... i pewnie pracowała w pracy jak nigdy nic ... my w domu siedzimy i przeżywam bardzo każdy najmniejszy katarek mojej Córeczki . Jak widzę jak Ona się męczy ,że ciężko Jej oddychać w nocy ,że nosek czerwony od wycierania i dmuchania w chusteczkę .... na pewno bym takiego dziecka nie wysłała do przedszkola .biedna :(
    http://swiatamelki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ale część rodziców ma zupełnie inne podejście do tematu:/

      Usuń
  11. zgadzam się. juz nawet pomijając inne dzieci i to, że moga się zarazić, to przeciez moje dziecko się źle czuje, męczy, jest spocone i zamiast choroby 3 dniowej , jest przewlekła. Dlatego chore dziecko zawsze zostawiam w domu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Najlepiej się nie wtrącać bo potem człowiek może usłyszeć "A co Cię to obchodzi,zajmij się swoją rodziną". Tacy niektórzy też są.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)