Cała prawda o Mikołaju

Od dobrego tygodnia Mikołaj na tapecie. Młody zastanawia się jaki napisać list, ma chłopak lekkie obawy czy ukochana kolejka na pewno do niego dotrze bo chyba nie końca dobrze się zachowywał. Codziennie jestem zasypywana gradem pytań dotyczących Świętego. Od najbardziej błahych typu "czy Mikołaj też tak uwielbia czerwony kolor jak ja?" do tych bardziej skomplikowanych "jak to się dzieje, że Mikołaj wszystko widzi?". Przyjęłam jedną zasadę nie będę oszukiwać moich dzieci...jednak od wszystkiego są wyjątki. Moje dzieci na zadane pytania zawsze otrzymują prawdziwą odpowiedź, jednocześnie nie chcę ich pozbawić tej wspaniałej magii dotyczącej Świętego Mikołaja i jego elfów, wróżki zębuszki czy mówiących zwierząt w Wigilijną noc.



Gabryś z roku na rok coraz więcej rozumie...a więc nie ma mowy, żeby kupić zabawki w jego obecności. Zawsze pozostaje internet ale kiedy kurier puka do drzwi to o dziwo nie jest w czerwonym stroju otulony białą brodą. Dzieciole zawsze pomagają mi otwierać paczki upssss myśl matka, myśl "co zrobić aby na jwa nie wyszło, że to ja daję prezenty:P Zbyt przebiegła nie jestem
 i umawiam się tak, aby w domu nas nie było:) Ostatnio zostałam przyłapana na gorącym uczynku. Mama wręczyła mi kupiony prezent dla cioci Gabrysia

- mamo a czemu to dostałaś od babci? Mikołaj nie da cioci prezentu?
- synku wiesz Mikołaj ma bardzo mało czasu i wręcza osobiście prezenty tylko dzieciom
- ale zdąży z każdym?
- zdąży, jego renifery mają super moce
- mamo a on babci też da prezent dla Ciebie
- dokładnie tak:)

Ufff było blisko




Dzieciole ostatnio zaczęły się kłócić i nagle słyszę z pokoju tekst Gabrysia

- Nela czekaj, stop!
- Mikołaju teraz na nas nie patrz dobra?!

Mały spryciarz myśli, że w taki sposób mu się upiecze.

Magia Bożego Narodzenia dopadła nas zdecydowanie wcześniej w tym roku. Choć pogoda zupełnie na to nie wskazuje to już za chwilę usiądziemy wszyscy razem przy wigilijnym stole. Zdecydowanie najbardziej cieszy mnie w tych całych przygotowaniach radość i oczekiwanie dziecioli. Właśnie dlatego opowieści o słynnym grubasku będą nam towarzyszyły jeszcze przez długi czas:) Kiedy przypomnę sobie jak ja biegłam do drugiego pokoju z dreszczykiem emocji bo właśnie podjechał Mikołaj ogrania mnie to cudowne uczucie. Patrzę na Gabrysia i widzę siebie sprzed lat:)




- mamo a dokąd my wyślemy ten list jak nikt nie wie gdzie mieszka Mikołaj?
- mieszka w Laponii i tam wyślemy list
- ale gdzie dokładnie, może go odwiedzimy i mu pomożemy?
- synku on ma już pomocników elfów?
- oooo to oni mu dadzą nasz list, a my musimy iść na peron
- na peron? Po co?
- mamo Ty nic nie wiesz, damy list do ekspresu polarnego i oni zawiązą go do Mikołaja

Więc gdybyście nie wiedzieli gdzie kierować listy to biegnijcie na peron:)


Udostępnij:

Komentarze

8 komentarze:

  1. u nas Mikołaj też na topie. List już napisany i u Mikołaja leży, także czekamy gwiazdki:)
    ja już czuję święta chociaż nic na to za oknem nie wskazuje ale ja je czuję...nie wiem czemu i jak...w tym roku magia działa od już!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja problem z prezentami od cioć i dziadków rozwiązałam w ten sposób: dziecko dostaje jeden prezent od Mikołaja a reszta prezentów jest od członków rodziny (rodziców, dziadków, cioć), bo przecież wszyscy ją kochają i każdy chce dać jej prezent. Takim to sposobem owca cała i wilk syty :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Agnieszka - to ja podobnie mówiłam synowi, myślę, że to bardzo dobre rozwiązanie.

    OdpowiedzUsuń
  4. no to gadanie do Mikołaja mnie rozbroiło :) Ciekawe jak to będzie u nas :D A wiem... U nas Mikołaj daje tylko słodycze na Mikołajki ;) a w Wigilię przychodzi Gwiazdor :P

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas duży już nie wierzy (za szybko!), ale mały jak najbardziej, chociaż list od niego będzie "ustny". Pozdrawiam (i zapraszam "do siebie")

    OdpowiedzUsuń
  6. Mikołaj jest świetny :) Warto wierzyć w niego jak najdłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. u nas wierzą i nie wyprowadzam ich z błędu, myślę sobie magio trwaj jak najdłużej !

    OdpowiedzUsuń
  8. Nasze listy Mikolaj zabral noca z parapetu przez uchylone okno:) baaa i nawet zostawil kawalej waty w oknie ze swojej czapki bo chyba mu sie wciela w okno:))

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)