Mniej znaczy więcej, czyli jak zachować umiar kupując prezenty

Szał prezentowy w pełni, wszędzie atakują mnie reklamy zabawek. Dzieci są najszczodrzej obdarowywane nie tylko przez rodziców. Dalsza i bliższa rodzina dostaje mini świra prezentowego,
a najchętniej kupujemy właśnie dla dzieci. Producenci zabawek o tym wiedzą doskonale, więc co krok rzucają nam pod nogi stosy ulotek, telewizja puszcza reklamy czym kogo obdarować. Wcześniej czy później poddajemy się szaleństwu i kupujemy. Kto nie lubi sprawiać radości drugiej osobie? I kiedy już wydaje nam się, że mamy wszystko odpalamy fejsbuczka i na zdjęciach u naszych znajomych widzimy masę prezentów. Kurcze, a może jeszcze bym coś dokupiła? Ta niebezpieczna myśl prowadzi nas w zakazane rejony i powoduje nadszarpnięty budżet. Zresztą, jaki budżet? On już dawno jest tylko wspomnieniem!




Kiedy przyszły Mikołajki moje dzieci dostały po 1 prezencie. Tak, tak dobrze widzicie: po jednym :) Zalewały nas masy podarunków, a oni znaleźli po jednej paczuszce pod poduszką. Nawet zaczęłam rozmawiać z Tatą dziecioli czy aby może im nie dołożyć jeszcze jednej paczuszki? Jednak wystarczyło spojrzeć na dzieciole. Gabinowski poszedł spać ze swoim nowym dźwigiem, a Neli nawet podczas obiadu towarzyszył wóz strażacki. Obydwoje ucieszyli się z zabawek i nawet się nie zastanawiali czemu tylko jedna? Mam wrażenie, że to my rodzice chcemy dać jak najwięcej i wpadamy w swoją własną pułapkę. A dzieciaki i tak nie są w stanie bawić się jednocześnie 6 autami, parkingiem i zestawem klocków. Wygrywa zawsze ta najfajniejsza zabawka, a reszta być może doczeka się kiedyś swoich 5 minut...a może nie?

Kiedy przychodzą do nas goście zawsze zadają mi pytanie, czemu dzieci mają tak mało zabawek? Od jakiegoś czasu tą samą metodę co stosuję w przy zakupie prezentów stosuję także w naszym codziennym życiu:

1. Kupić konkretną i dobrą gatunkowo zabawkę - znam ulubione zajęcia moich dzieci dlatego nie mam problemów z kupieniem im zabawki, dzięki której znikną na kilka godzin:) Robimy zrzutkę rodzinną dzięki czemu wymarzona zabawka trafia w ich ręce, a ja nie mam w domu 1000 pierdół.

2. Selekcja zabawek - raz na 6 miesięcy robimy porządki w zabawkach. Dzielimy je na 3 grupki. Jedna na sprzedaż, druga do oddania i zabawki, które z nami zostają:) Nelka już zaczyna nam pomagać przy porządkach. Natomiast Gabryś sam dokonuje wyboru :) Za kasę ze sprzedaży zabawek kupujemy jedną wymarzoną zabawkę dla nich lub idziemy poszaleć 'na mieście".

3. Wybierz zabawkę wcześniej - nic tak nie miesza naszych potrzeb jak 1101 reklam. Wydaje mi się, że czegoś bardzo chcę kiedy nagle widzę w telewizji masę innych niezbędnych mi rzeczy. Wszystko jest takie piękne i kolorowe. I weź tu się człowieku oprzyj. Dla mnie jest to ciężkie zadanie, a co dopiero kiedy chodzi o dzieci.

4. Budżet - trzymaj się go rękami i nogami! Możecie mówić, że jestem sknerą. Jednak warto ustalić wcześniej jak hojny będzie Mikołaj :)

Cztery podstawowe zasady, dzięki którym od kilku lat widać u nas zawsze choinkę, a nie tylko same prezenty::

P.s. Post powstał dzięki traumie po odkopywaniu choinki zarzuconej podarunkami 3 lata temu.

Udostępnij:

Komentarze

2 komentarze:

  1. U nas glowny problem z oddawaniem pierdol, ale to dlatego, ze bedzie dla Szymka :-) probuje jeszcze opanowac rodzine i tlumaczyc, ze liczy się jakość

    OdpowiedzUsuń
  2. My też robimy co jakiś czas czystki w zabawkach. Na szczęście mamy komu je oddać. Co do prezentów to moje dzieci dostaną pod choinkę jeden wspólny prezent od rodziców, chrzestnych i jednych dziadków :) Za to od drugich dziadków znów dostaną mnóstwo pierdół i skarpetek - oni są nieroformowalni ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)