Nie wychowuj mi dziecka!

Nela od dawna nie lubi jeździć komunikacją miejską. strasznie się niecierpliwi i najchętniej maszerowałaby po całym tramwaju. Najgorszą opcją są wieczorne podróże tramwajami. Drzwi się zamykają, a Nela wpada w histerię. Głaszczę i przytulam, Gabin jej śpiewa i pomalutku dochodzi do siebie. Jednak nie ma co się oszukiwać przez pierwsze dwa przystanki jest szał ciał i słyszy nas każdy pasażer. Dla niej i dla nas jest to sytuacja także ciężka i niekomfortowa, bo młoda się męczy, a ja nie mogę jej pomóc od razu :( Ostatnie czego potrzebuje w takim momencie to dobra rada albo co gorsza straszenie mojego dziecka.



W ostatnią niedzielę wieczorową pora wracaliśmy rodzinnie z urodzin babci. Nela zaczyna płakać,
a my we trójkę staramy się ją uspokoić. Powolutku się wycisza, dojeżdżamy do przystanku i staje obok nas starsza Pani, która szykowała się do wyjścia. Patrzy na Nelkę i wyciąga w jej stronę rękę. Nela się wtuliła się we mnie, a Pani rzuca nam swoją "pomocną dłoń:

- Czemu Ty tak płaczesz? Chodź tu do mnie, ja Ciebie zabiorę!

Cisza...Gabin spojrzał się na Panią i krzyknął:

- To jest moja Nela i nigdzie nie idzie!

Pani dalej chce "zabrać" młodą, więc powiedziałam, że nie życzę sobie aby straszyła moje dziecko! Oburzona spojrzała na nas i wysiadła. Nelka wtulona we mnie nawet nie spojrzała na drzwi.

Wczoraj podczas zakupów Gabryś nie chciał dać siostrze kawałka bułki, kiedy młoda sama sobie poradziła ze złości usiadł na podłogę i się rozpłakał. Kleknęłam przy nim, porozmawialiśmy
 i młody wstał. Nagle jakaś Pani łapie go za ramię, mówiąc:

 - Zachowuj się bo ja z Tobą porozmawiam!

Gabryś krzyknął "nie dotykaj mnie" i zrobił krok w moją stronę. Pani dumna z siebie:

- No teraz już będzie grzeczny!

Odpowiedziałam dosadnie, że nie życzę sobie aby dotykała mojego dziecka. Ani tym bardziej go straszyła. Oburzona rzuciła:

- Ale ja chciałam Pani pomóc i go postraszyć, żeby był grzeczny!

Zapytałam się czy Pani lubi być straszona? Powiedziałam, że to rodzice są od wychowywania dzieci, a nie obcy ludzie z dziwnymi metodami wychowawczymi.

Wyszliśmy ze sklepu, a ja trzęsłam się ze złości do końca dnia. Co takiego powoduje, że lubimy straszyć dzieci? Czemu ma to służyć w oczach tych, którzy wpadają na takie pomysły?

Dzieci od wychowania mają rodziców, a metody na zastraszenie kogoś tak powszechnie stosowane przez starszych ludzi to jedna z najbardziej durnych "pomocy" jaką mam nieszczęście odczuwać przez obcych ludzi.
 Jeżeli chcesz pomóc mamie z dzieckiem to pomóż jej wnieść wózek z dzieckiem do autobusu, przepuść w kolejce kiedy maluch zaczyna płakać czy najzwyczajniej w świecie nie wtrącaj się kiedy maluch płacze i jest mu źle! Negatywne emocje, złość ze strony dorosłego potęgują zawsze płacz dziecka, a nie je uspakajają.

Dzieci mają prawo do złego dnia. Mogą czegoś nie lubić i wyrazić to płaczem bo tak najczęściej radzą sobie z emocjami maluchy a wchodzenie z butami w taką sytuację powoduje tylko podniesienie ciśnienia rodzicom. Nie wychowuj cudzych dzieci zajmij się swoim życiem.

Udostępnij:

Komentarze

24 komentarze:

  1. Brawo! Tak należy reagować. Istnieje jakieś idiotyczne przyzwolenie społeczne na to, że matce każdy może zwrócić uwagę, dotknąć jej dziecka, wytknąć metody wychowawcze.Okropieństwo! Pozdrawiam :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja osobiście jest przewrażliwiona jeżeli chodzi o dotykanie, a nikogo nie łapię, nie trącam więc nie życzę sobie żeby to spotykało moje dziecko. Ciekawa jak by zareagował dorosły gdyby go złapała bo uważam, że zachowuje się źle.

      Usuń
  2. Nigdy nie zrozumiem takiego straszenia, tak jak nigdy nie przestaną mnie dziwić rodzice, którzy mówią swoim dzieciom, że jak będą niegrzeczne to przyjdzie po nie Baba Jaga lub inne straszydło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście sama bym się zapytała takiego rodzica czy lubi się bać i np. argument jak nie zrobisz tego to przyjdzie banda zbirów z bejsbolami i ci przetłumacz by zadział? Strach nie jest dobrym sposobem:/

      Usuń
    2. Matka Królów- a jak są rzeczywiście niegrzeczne,a rodzice nie zwrócą mu uwagi i jeszcze się z tego śmieją?

      Usuń
  3. Ja też nie popieram straszenia, ale rozumiem ludzi po drugiej stronie barykady. Czasami po całym dniu na uczelni, gdy skrajnie wyczerpana śpię na stojąco w autobusie, bo miejsc siedzących już nie było i mam tę świadomość, że będę tak stać jeszcze przez co najmniej półtorej godziny (uroki sutdiowania w bardziej niż odległym mieście), to na prawdę jedyną rzeczą, której mi potrzeba do szczęścia, to rozkrzyczane dziecko.
    Tak więc, rozumiem ciebie i twoją niechęć do ludzi, którzy próbują "wychowywać" twoje dziecko, ale też rozumiem tych ludzi, którzy mogą nie przepadać za dziecięym płaczem. Cóż, punkt widzenia zależy od pukntu siedzenia, jak to się kiedyś mówiło.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oczywiście, że rozumiem ludzi jadących z nami w tramwaju, tylko powiedz mi w jaki sposób ma pomóc zastraszanie malucha, który i tak jest roztrzęsiony? W trosce o moje dziecko a tym samym resztę pasażerów staram się uspokoić młodą:) Natomiast musimy pamiętać, że to tylko mały człowiek któremu jest źle.

    OdpowiedzUsuń
  5. a nie obawiasz się że w ten sposób nauczysz dzieci awersji do ludzi? Rozumiem Cię jak najbardziej, ale z takimi zaczepkami lepiej chyba poradzić sobie nie okazując wobec obcej osoby takiej niechęci, niechęci do interakcji z nią. Można coś odżartować, potem dziecku wytłumaczyć że nigdy go nie oddasz, że Pani tak żartowała - w ten sposób pokazujesz że ludzie są ok, nie boimy się ich, nie uciekamy ale potrafimy ich wysłuchać, ustosunkować się, mieć swoje zdanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awersji do ludzi??? Mam wrażenie drogi anonimowe, że nie przeczytałeś że zrozumieniem tekstu. Po pierwsze nie pozwolę aby ktokolwiek straszył moje dzieci i nie będę tego obracać w żart ponieważ w moich oczach to śmieszne nie jest. Po drugie chcę żeby moje dzieci potrafiły się bronić kiedy ktoś bedędzie ingerował w ich sferę osobistą.

      A wracając do awersji do ludzi zarówno Gabryś jak i Nela uwielbiają towarzystwo:) Niechęć do fajnych jednostek na pewno im nie grozi:)

      Usuń
    2. Ale ta kobieta nie mówiła tego na poważnie przecież.Trzeba wytłumaczyć dziecku.Zgadzam się z anonimowym.

      Usuń
  6. Ostatnio sporo jeżdżę autobusem i doprawdy zadziwia mnie śmiałość obcych kobiet w zagadywaniu do cudzych dzieci i dawaniu rad młodym mamom. Ja uważam, że proponowanie wzięcia cudzego dziecka na kolanka, czy krytykowanie albo strasznie bo ma być "grzeczny" jest po prostu niestosowne.

    Na temat straszenia dzieci przez własne mamy ale może się to odnieść również do obcych osób pisałam u siebie na blogu: http://www.rodzinkazinnegoswiata.pl/2014/08/nie-strasz-mnie-mamo.html. No jest to dla mnie nie do przyjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  7. Popieram Twoje zachowanie. Sama też bronię własnej córki. Słowami. Ostrymi słowami, kategorycznym tonem. A jak trzeba będzie to rękami, nogami i co tam jeszcze będzie w pobliżu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Polisz mam-Jesteś niesamowita . Podzielam twoje opinie w większości kwestii,które poruszasz na blogu. Tym bardziej,że mam też dwójkę dzieciaczków w podobnym wieku jak twoje i w zasadzie o podobnych charakterach. Podziwiam,że tak szybko reagujesz i odważnie. Ja raz byłam świadkiem podobnej sytuacji ale kompletnie mnie zatkało i nie zdążyłam nic powiedzieć zanim "uprzejma"starsza pani upomniała mojego malca,który marudził w sklepie. Następnym razem będę bardziej pewna w swoich przekonaniach i zwiększę szybkość reakcji.
    Twoja czytelniczka Ula

    OdpowiedzUsuń
  9. Uważam, że miałaś racje odpowiadając w ten sposób tym ,,pomocnym" osobą. Ale bardzo nie podoba mi się zachowanie Twojego syna, dlaczego on Sam w ten sposób odezwał sie do tej Pani która go straszyła? Mimo wszystko dziecko powinno wiedzieć, że do starszych trzeba mieć szacunek i nie wolno ,,pyskować"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba mylisz pojęcia, on nie pyskował tylko powiedział żeby go nie dotykać. Uważam, ze każdy z nas jako człowiek zasługuje na szacunek a naruszanie nietykalności osobistej jest zdecydowanie nie na miejscu.

      Usuń
    2. Wiesz, nie każde dziecko wie, że może w ten sposób zareagować, a to jest dobra reakcja "nie dotykaj mnie" i krok do tyłu - od razu mam skojarzenie z akcją: jak bronić się przed pedofilem.

      Usuń
    3. Ale jednak tak nie powinien tak się odzywać.

      Usuń
    4. Nie powinna to obca kobieta go dotykać...jestem dunna z jego reakcji, jeżeli tobie odpowiada dotykanie przez obcych to Twoja sprawa, ja nie uznaję przekraczania granic prywatności a właśnie takową stanowi dotykanie przez obcych.

      Usuń
    5. Ale nie zrobiła mu nic złego,zwróciła mu uwagę. A to Ty jesteś od upominania,a nie Ona,to Ty powinnaś reagować jeżeli na prawdę coś było nie tak. Bo to świadczy o Tobie.

      Usuń
    6. Wiesz co mamy inne pojęcie na temat wychowania...ja reaguję zawsze i w odpowiedni sposób. Łapanie dziecka za ramię to chęć pokazania kto tu jest górą. Nie uważam, że mój syn zachował się źle wręcz przeciwnie on po prostu nie życzy sobie aby ktoś obcy go dotykał.

      Usuń
    7. Ale do nauczycielki w szkole tak nie powie.

      Usuń
  10. Chyba masz małego pecha z tymi ludźmi co Ci dzieci straszą.. Też bym się wściekła jakby mi obca baba starszyła dziecko. Szczęście, że moje córy tego nie zaznały. Jednak muszę Ci powiedzieć, że masz bardzo mądrego syna i świetnie sobie poradził z babolami ;) I fajnie, że ich tak bronisz wprost, bo wielu z nas nie powiedziałoby nic..

    OdpowiedzUsuń
  11. Sytuacja: przyszedł do domu pewien znajomy, mój-nie mój-sąsiada; Mały Człowieczek (dwulatek) dokazywał, bo zobaczył nową osobę i chciał zwrócić na siebie uwagę. Nie było to nic strasznego, ot, więcej biegania i ciut głośniejsza zabawa. i powiedział Małemu Człowieczkowi, że tam za drzwiami jest pan, który go zabierze, jak będzie ciemno i będzie sam. Ten człowiek w trymiga wylądował za drzwiami, a Mały Człowieczek od pół roju dostaje spazmów, kiedy przerwa w dostawie prądu, kiedy rodzic wyjdzie z pokoju, i nie pójdzie do łazienki, jeśli ktoś wcześniej nie zapali tam światła, i powtarza, że boi się pana. Moje zdanie: STRASZENIE DZIECKA NIJAK W NICZYM NIE POMAGA.

    OdpowiedzUsuń
  12. Są takie dzieci co się źle zachowują,a matki nawet nie reagują,obce osoby to robią,a to ona rodzicem.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)