Jak oszukać klienta, czyli poznaj swoje prawa!

Nie cierpię nabijania w butelkę, chyba jak każdy z nas :) Na szczęście prawo zazwyczaj działa na korzyść tych co kupują. Wystarczy tylko dobrze poznać przepisy! Pracowałam w sklepie kilka lat
 i wiem doskonale, że sporne sytuacje zazwyczaj rozstrzyga się na korzyść klienta. Zgodnie z zasadą, że zła wieść niesie się dużo szybciej i huczniej. Stałam po obu stronach barykady i najlepszą zasadą oprócz znajomości swoich praw jest zachowanie spokoju i kultury osobistej. Kiedy więc ktoś próbuje mnie delikatnie rzecz biorąc wyrolować biorę głęboki oddech i rozpoczynam walkę o swoje.




Jest taki jeden market, który uwielbia dawać ceny promocyjne, a następnie przy kasie pokazywać zupełnie inną cenę. Nauczona doświadczeniem za każdym razem robię zdjęcie cenom i następnie analizuję je z tymi na liczniku. Wiem, wiem upierdliwe, ale nawet nie wiecie jak często większe markety stosują tą praktykę. My naiwnie płacimy bo okazało się, że:


- ktoś się pomylił;
- promocja już się skończyła;
- promocja dopiero od jutra;
- towar został źle położony.

Stop... Nie dajcie się oszukać! Dla mnie to oczywiste, że sklep chce mnie narazić na wydanie większej kwoty. Często skusimy się na nowy produkt, ponieważ ma cenę promocyjną. Normalnie byśmy po niego nie sięgnęli. Taką sytuację miałam ostatnio z pieluchami Gaga. Wielkie pudło, a obok niego cena 7,5 zł. Zapakowałam je do koszyka i pomaszerowałam do kasy. Jakie było moje zdziwienie kiedy Pani powiedziała cenę ponad dwukrotnie większą. Grzecznie pokazałam zdjęcie i powiedziałam, że ja chcę je zakupić w cenie promocyjnej. Tu zazwyczaj następuje litania powodów, dla których nie mogę tego zrobić.Jeśli cena przy kasie jest inna od tej, która widnieje na etykiecie, do akcji dodatkowo wkracza Kodeks cywilny, którego art. 543 mówi jasno, że wystawienie rzeczy w miejscu sprzedaży z oznaczeniem ceny uważa się za ofertę sprzedaży.

Kochani nie dajcie się i przede wszystkim nie miejcie żadnego poczucia winy. Niestety personel często stosuję tą taktykę. Usłyszałam do Pani, że jej to nie interesuje i ona mi tego nie sprzeda. Co robimy w  takiej sytuacji grzecznie prosimy kierownika. Kolejka rośnie, kasjer ma ochotę Cię udusić ja jednak za każdym razem tłumaczę sobie, że nie dam się oszukiwać i może kiedyś zaprzestaną tych dziwnych metod.

Prawo konsumenckie wyraźnie w takiej sytuacji mówi, że towar należy sprzedać po takiej cenie jaka był oznaczony produkt. Nie dajcie się oszukiwać! Nikt nie ma prawa nazwać Was roszczeniowymi, bo w tym momencie to pracownicy sklepu dali ciała. Choć ja jestem głęboko przekonana o tym , że ten precedens jest stosowany specjalnie.

Nie dajcie się nabijać w butelkę i kiedy Was spotka powyższa sytuacja poproście o sprzedaż we właściwej cenie. Nie ma się czego wstydzić, bo tak naprawdę to wstydzić się powinna osoba, która chciała nas oszukać!

Udostępnij:

Komentarze

3 komentarze:

  1. Pamiętam taką sytuację gdy spodobała mi się męska koszulka w bardzo fajnej cenie, stwierdziłam, że będzie idealna dla mojego chłopaka. Przy kasie okazało się, że koszulka jest droższa i to dość znacznie... Powiedziałam pani jaka cena widnieje na wieszaku z tymi koszulkami. Pani na to, że cena promocyjna jest za pewne dla klientów z karta... Pani stojąca za mną zaproponowała abym użyła jej karty. Tak też zrobiłam ale cena pozostała bez zmian. Wtedy okazało się, że koszulka najprawdopodobniej została powieszona w złym miejscu... Szkoda, że na koszulce nie było żadnej ceny (o czym szanowna kasjerkę poinformowałam). Ostatecznie koszulki nie kupiłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku kiedy pojedynczy towar zostaje odwiedzony w złe miejsce Ale nie jest oznakowany odpowiednio czyli Noe ma metki z obinzka sklep nam nie sprzedaję tego taniej. W tym przypadku kasjer miał rację ponieważ koszulkę mógł powiesić tam jeden z klientów.

      Usuń
  2. Świetny artykuł! Uważam, że "rzucanie" konkretnymi paragrafami czy artykułami z kodeksów to świetny pomysł, bo nie wychodzimy na roszczeniowych, ale na zaznajomionych, z którymi łatwo się nie wygra :) Niestety, ja kilka razy już dałam się nabrać na tzw. klauzule niedozwolone sklepów internetowych. Kilkakrotnie zostałam oszukana i niestety, ale nawet o tym nie wiedziałam. Co to za problem, żeby e-sklepy zrobiły sobie jakiś audyt regulaminu (w sieci ich mnóstwo, nawet darmowych) i przestały oszukiwać klientów? No, teraz na szczęście moja znajomość praw jest szersza, dlatego jestem ostrożna.
    Super blog, oby tak dalej! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)