Najlepsi w ukryciu prawdy

Gabinowski wstaje i po cichutku skrada się do nas. Przychodzi do nas i wtula się we mnie. Nela szybko odkrywa obecność brata i zaczyna go szturchać placem po nosie:
- Gabaaaa nie pij, nie juzzzz.

On tylko na to czeka, ma towarzyszkę do porannych psot. Błysk w oku i spojrzenie na mamę, która nadal próbuje dzielnie spać. Ta misja nie ma szans powodzenia, ale oni głęboko wierzą, że mają czas na zrobienie rzeczy zakazanych!




Lody na śniadanie to sama dobroć. Skradają się po cichu do kuchni, on przeskakuje przez bramkę, otwiera zamrażalnik i podaje siostrze pudełko wraz z dwoma łyżeczkami. Skradają się, zerkają na mnie i biegusiem na paluszkach biegną do swojego pokoju. Ja w tym momencie zazwyczaj śmieję się do poduszki. Uwierzcie mi, ale ten widok powoduje, że nie mam serca im zabrać tych lodów. 

W pokoju błoga cisza, pałaszują smakując każdą jedną łyżeczkę. W końcu nie wiadomo kiedy nastąpi kres tych błogich chwil i mama wpadnie do pokoju. Kiedy wchodzę po paru minutach już po minach wiem, że mają coś na sumieniu:

- Gabryś, Nelka, a co tu robią lody?
- Mamo my nie wiemy!
- Gabryń chcesz mi powiedzieć, że same przyszły do Was.
- Hihihi.
- Kochanie ktoś z Was musiał je przynieść. Bramka jest zamknięta, więc tylko Ty mogłeś je wziąć.
- Mamo to nie ja, prawda Nela?
- Pjawda.
- Cudaki nie oszukujcie.
- Mamo, no dobra. To ja, ale one same mnie wołały! Prawda Nela?
- Pjawda.

Przez cały ten dialog próbuję nie parsknąć śmiechem :) Są przecudowni kiedy tak obydwoje dbają o swój sekret. Ostatnio weszłam do ich pokoju, kiedy zajęci byli rysowaniem i o mało nie zeszłam na zawał. Piękna biała ściana została fantazyjnie ozdobiona kolorowym freskiem.

- Gabryś, co to jest?
- Mamo nie widzisz?
- Synu widzę, że ktoś z Was to pomalował. Prosiłam aby kredki były używane na kratkach, a nie na ścianach Waszego pokoju.
- Mamo, ale to nie my.
- Gabin tylko wy byliście tu w pokoju,
- Nela powiedz mamie.
- Młoda kto pomalował ścianę Ty czy Gabin?
- nie, nie Nela, nie Gaba.
- Gabryś proszę Cię nie oszukuj, przecież zawsze mówimy sobie prawdę.
-  No dobra mamo to kredka. Ona sama mnie poniosła.

Co na to Nela? Bierze kredkę w rękę i krzyczy: 
- No, no, no ty sama malu malu"

Zamiast się złościć, ja osobiście jestem z nich dumna. Dumna, że tak doskonale potrafią trzymać sztamę. Zawsze marzyłam o starszym bracie, który w razie małych lub większych wpadek będzie stał za mną murem. A oni właśnie to robią. Bronią siebie wzajemnie! I chodź żadne srogie kary u nas
 w domu nie funkcjonują dzieciole nie dopuszczają do siebie, że któreś z nich może być winne w całej sytuacji. Kocham ich za to jeszcze bardziej i jestem dumna, że tak cudownie ze sobą potrafią się dogadać. Nie szkodzi, że za godzinkę dojdzie do walki bokserskiej. Nie ważne, że zaraz jedno będzie chciało zabrać drugiemu ulubioną zabawkę. Kiedy następuje gorszy monument oni stoją za sobą murem! A ja pękam z dumy i wiem, że w sobie będą mieli najlepsze wsparcie :)

Udostępnij:

Komentarze

1 komentarze:

  1. Te roczniki chyba tak mają. Kłócą się, ale kochają się nad życie! Oby tylko tak im już zostało w dorosłym życiu.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)