Przyjaciele, którzy odeszli

Mam wrażenie, że znamy się od zawsze. Kiedy jest źle dzwonię do niej, kiedy mam wspaniałą wiadomość to ona jako jedna z pierwszych ją usłyszy. Zawsze mnie wspiera
i płacze na wieść o tym, że będę mamą. Nasza przyjaźń jest wyjątkowa, mogę nie widzieć jej tyle czasu a jak tylko się spotykamy wystarczy jedno spojrzenie...mogłabym rzec braterstwo dusz. Tak było a jednak słowo przyjaciółka przestało istnieć dla nas dwóch.

I kiedy tak płakała ze wzruszenie, że zostanie ciocią...kiedy tak razem cieszyłyśmy się jak wariatki nagle coś zmieniło swój tor. Nasza relacja przestałą być tą za którą zawsze ją uważałam. Każda z nas wybrała inną ścieżkę życiową. Ja od zawsze stawiałam na rodzinę, ona chciała najpierw skupić się na swoim rozwoju i karierze. I choć od zawsze byłyśmy całkiem różne tak naprawdę to nas zawsze do siebie zbliżało. Do czasu kiedy na świecie pojawił się nasz ukochany syn. Moje macierzyństwo stało się początkiem końca tej pięknej znajomości. Teraz po kilku latach na palcach jednej ręki mogę policzyć nasze telefony...coś pękło.

 I to nie jest tak, że mogę ją o naszą utraconą przyjaźń. Mogę wyliczyć, jaka to byłam zajęta jak nie miałam na nic czasu... Ale to nieprawda! Każda z nas mogła zadzwonić ale jednak żadnego tego nie zrobiła. Ona miała towarzystwo z którym mogła szaleć, podróżować i gadać do białego rana. Ja miałam małego oseska, który każdego dnia sprawiał że moje życie zyskiwało inne priorytety. Pożegnałyśmy się nawet o tym nie wiedząc.

Żałuję naszej utraconej przyjaźni i chodź wiem, że nigdy nie będzie tak jak wcześniej pamiętam o tych naszych cudownych momentach. To z nią piłam pierwszy bimber na wiejskiej dyskotece, to jej opowiadałam o swojej wielkiej miłości, to ona była moją powierniczką kiedy przelewałam wiadro łez z powodu rozstania, to ona stała za mną na ślubnym kobiercu. Myślałam, że nic nas nie rozdzieli a rozdzieliło nas moje macierzyństwo. Straciłyśmy naszą przyjaźń :( Mogłabym napisać, że tyle osób się od nas odwraca kiedy zachodzimy w ciążę. Nagle telefon coraz rzadziej dzwoni, a znajomi nie chcą tak często nas odwiedzać. Mogłabym... Ale ja widzę, że przyszli rodzice też często odcinają się od innych. My też mówimy, że nie mamy czasu, sił i chęci na spotkania.

Dziecko stanowi nasz milowy krok w związkach z innymi ludźmi. Większość nie chce przeszkadzać, myśląc, że trzeba dać młodym rodzicom trochę czasu...w końcu to nasza życiowa rola. Boją się dzwonić wieczorem bo pewnie dziecko już śpi a my sami padamy z nóg. A my uważamy, że dla ludzi bezdzietnych staliśmy się nudni. Może tak jest, pewnie w większość przypadków koleżanka która już nie może wyjść i bawić się do 5 nad ranem już nie jest na tyle atrakcyjna aby co chwilę do niej wpadać w odwiedziny. Prawdziwe przyjaźnie mają jednakże zupełnie inny wymiar. Musimy pamiętać, że zmieniamy się jako ludzie ale nie zmieniamy się jako przyjaciele!

Utracone przyjaźnie bolą... Powodują rzekę łez, więc podnieść słuchawkę i zadzwoń.

Udostępnij:

Komentarze

4 komentarze:

  1. Ojjjj tak, to take przykre... sama straclam przyjaciółki, obie przez to ze zabrałam je do uk :( one miały inne oczekiwania i ja też, z jedną znalysmy się od zerówki, do uk dojechał jej chłopak i coś się zepsuło, mieli wszystko postawione pod nos, on był niepełnoletni bo z października, buntowal ja, ona się dala, druga przyjaciółka znamy się 18lat, nasza przyjaźń prysla 5lat temu, na pczatku grudnia było wszystko ok, ona niby w ciąży, potem jednak ze nie, usg, szpital, mówili nic nie ma, ona lekko załamana, poleciala do Polski na badania, wróciła i nadeszła wigilia, moja mama ja zaprosiła, ona nie chciała przyjść mimo iż nasze mamy to przyjaciółki, ja jestem razem z mężem chrzestnymi jej najmłodszej siostry, ale ja musiałam zabrać z naszego wynajmowanego domu stół, dla ich dwójki został mały stolik i głównie przez to ona się obraziła. .. potem okazało się że jestem w ciąży z Olkiem i powiedziałam o tym koleżance z zaznaczeniem ze ma nie mówić mojej przyjaciółce, ona zrobiła dokładnie to samo, zawsze chciałysmy być razem w ciąży, a gdy do tego doszło ukrywałysmy to przed sobą. . Tez stala za mna na ślubnym kobiercu, różnica między naszymi chłopcami to 12dni, jak jest dziś? Odwiedzam ja gdy jestem w Polsce, wychodzimy z dziećmi na plac zabaw, spędzamy dużo czasu razem, ale gdy wracam do UK nie kontaktujemy się. Ale dobrze ze się chociaż odzywamy w Polsce ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację Ala, dzięki za przypomnienie tej oczywistej prawdy, o której jednak łatwo zapomnieć. Jutro z samego rana dzwonię do mojej Asi :-)!

    OdpowiedzUsuń
  3. Też straciłam najbliższą mi przyjaciółkę niecałe 4 lata temu... Od kilku miesięcy próbujemy odbudować naszą znajomość, ale wiadomo - to już nigdy nie będzie ta sama relacja. Za dużo się wydarzyło, obie się zmieniłyśmy, można by rzecz, że jesteśmy zupełnie innymi osobami po tych kilku latach... Wierzę jednak, że warto walczyć i kiedyś wszystko się poukłada. :)

    Pozdrawiam,
    Monika - na Twoim blogu po raz pierwszy. I nie ostatni. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasami i rodzice odcinają się od znajomych.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)