Kiedy świat się kończy


Ten dzień zaczął się kubkiem gorącej kawy i pocałunkiem w policzek. Miał być kolejnym fantastycznym dniem spędzonym na beztroskiej zabawie. Mieliśmy wyjść na spacer, porzucać się śnieżkami. Do momentu aż zadzwonił telefon. Świat nagle się zatrzymał, od tej chwili nic już nie było takie samo. Co gorsza nigdy już nie będzie.
Nie doceniamy tych najważniejszych rzeczy pędząc każdego dnia przed siebie. Ja zatrzymałam się dopiero kiedy urodził się Gabryś. Doceniłam te wspólne chwile razem, nauczyłam się cieszyć
z najmniejszych rzeczy. Doceniam naszą codzienność i najzwyczajniej w świecie jest szczęśliwa. Chce podzielić się tym szczęściem z najbliższymi, więc co zrobić kiedy komuś kto dla Ciebie jest tak ważny nagle świat pęka jak bańka mydlana? Czy wystarczy tylko być...

Jak myślę o tym, że takich dobrych ludzi spotyka taka niesprawiedliwość mam ochotę głośno krzyknąć. Myślę o dzieciach, które wiedzą, że źle się dzieje, a nie potrafią rozwiązać tego problemu. Jak mama z tatą nie są w stanie pomóc to kto może? Decyzja jednej osoby niesie konsekwencje dla  wielu. Mam ochotę walnąć sprawcę całego tego bólu i łez. Co z przysięgą? Słowa już zawsze razem do końca życia - czy one nagle straciły swą moc? Przecież każdy wiedział, że oni dwoje już na zawsze będą iść obok siebie.

Staram się wyłowić z tej otchłani choć maleńką garść pozytywów. Jestem dla niej i myślę o niej nieprzerwanie. Wizualizuje piękną przyszłość, która teraz jawi się w ciemnych kolorach. Jednak one niebawem zmienią swój odcień. Któregoś dnia ponownie promienie słońca dadzą nadzieję na cudowne życie, a codzienność będzie niosła nadzieję i piękno, a nie smutek i łzy. Ja wierzę w lepsze jutro. Wierzę że dobre serca zawsze zostają wynagrodzone.

Rozstania dwójki ludzi są niezmiennie dramatyczne. Zawsze ktoś zostaje z sercem roztrzaskanym na milion kawałków. Nie mogę słuchać tego chrzanienia, że to zawsze to wina dwójki osób! Wiecie jak jest najczęściej? Coś się nie układa, a jedno z dwojga idzie na łatwiznę i ucieka. Nie walczy o miłość i rodzinę, a wybiera najłatwiejszy sposób i najzwyczajniej w świecie wskakuje do "nowego", pozornie lepszego życia. Nie będę usprawiedliwiać tego kto nawalił, bo to nie jest wina dwojga. Psuć się może z wielu powodów, ale my jako rodzina musimy walczyć wspólnie. Zostajesz sama i masz wrażenie, że się udusisz. Że już nigdy nie będzie tak jak było, że to całe nieszczęście będzie trwało bez końca. Obiecuję Ci że będzie pięknie! Będzie inaczej, ale ja wierzę, że się uda i będziesz szczęśliwa!

Udostępnij:

Komentarze

11 komentarze:

  1. będzie pięknie, nie ma innej opcji :)
    alexanderkowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. :( jest silna, inteligentna, atrakcyjna i ma dla kogo żyć. Musi tylko wstać, otrzepać się i ruszyć na przód. My jesteśmy po to żeby podać rękę. Więc jeśli będzie taka potrzeba służę pomocą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorszy jest początek...ale w "kupie" siła:)

      Usuń
  3. często rozsatania, kiedy minie ten paskudny czas haosu i rozpaczy- okazują się dobre. Pozwalają na zyskanie dystansu. Pozwalają na zmianę, otwierają nowe drogi. Będzie dobrze, tylko czasu trzeba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wierzę w karmę...dobro wraca:) A facet, który porzuca matkę swojego dziecka wart jest tylko mocnego kopniaka w tyłek.

      Usuń
  4. I ja wierzę:****
    Kobiety mają w sobie mnostwo siły ale najpierw muszą wylać morze łez by b yło chociaż odrobinę lżej///

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płacz oczyszcza...ośmielę się rzecz, że to my jesteśmy tą silniejszą płcią:)

      Usuń
  5. Nie rozumiem...piszesz o twoim Łukaszu?

    OdpowiedzUsuń
  6. To nie jest tekst o mnie i Łukaszu...tylko o kobiecie bardzo mi bliskiej.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)