Podróż w nieznane


- Mamo, a możemy pójść tam gdzie nas nie było?
- Gdzie chcesz iść synku?
- Tam - pokazuje paluszkiem w stronę nieznanych terenów.
- No jasne, że możemy. To prowadź.
- Ale będzie przygoda!



Zostałam porwana przez dzieciole na spacer. Odkrywaliśmy nowe, nieznane miejsca. Oni chłonęli każdy nowy widok. Nieważne, że to tereny fabryczne i większość rzeczy do obejrzenia stanowiły ciężarówki: ) A może właśnie to było największą atrakcją dla małych fanów motoryzacji. Uwielbiam te chwile, kiedy nigdzie nam się nie spieszy i możemy cieszyć się wszystkim dookoła.







Gabryś z Nelką odkrywali nowe lądy i co chwile informowali mnie o swoich odkryciach. Biegaliśmy po polnej drodze i podziwialiśmy rodzinę ptaszków mieszkających na słupie telegraficznym. Razem oglądaliśmy zachód słońca i rozmawialiśmy na temat lokomotywy, która znalazła się w miejscu bez torów. 

- Mamo ,ale czemu tu nie ma torów?
- Synku nie ma, bo ta lokomotywa tu jest jako ozdoba, a nie środek transportu.
- A tory? Jak ona tu przyjechała?
- Pewnie ktoś ją przywiózł.
- Ja bym wolał z torami.
- Nie zawsze jest tak jak chcemy, ktoś miał inną wizję

Chyba nie do końca uznał moje argumenty, bo ciuchcia powracała w tematach jeszcze kilkukrotnie :) Uwielbiam tą jego ciekawość. Te dialogi z 4-latkiem naprawdę stanowią dobrą lekcję. Zadaje mi takie cudne pytania, że dziękuję codziennie za telefon z Wujkiem Google :) 

Gabinowski zafundował nam spacer pełen wrażeń. Ja nareszcie przestałam się stresować wiadomościami z poprzedniego tygodnia :) Zdecydowanie częściej musi nas porywać na takie podróże w nieznane :)








Udostępnij:

Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)