Uwierz w dziecko



Kilka dni temu miałam rozmowę z Panią przedszkolanką. Kiedy tak słuchałam co Panią niepokoi, kiedy opowiadała o moim dziecku miałam nieodparte wrażenie, że nie rozmawiamy o tym samym małym człowieku. Czy to możliwe, żeby maluch był tak różny w stosunku do nas dwóch? Wyszłam z
sali przerażona i z uczuciem ogromnej niemocy. Wiecie jak to jest kiedy pojawia się zarzut dotyczący Waszego dziecka...człowiek zaczyna się dusić. Minęło kilka dni, a ja nadal nie wiem o co tak naprawdę chodzi.






Gabryś jest małym gadułą, słowa wylewają się z niego od rana do wieczora. Z pasją opowiada o statkach i pociągach. Flagi może oglądać bez przerwy, a puzzle to jedna z ulubionych zabaw.
 Z drugiej strony to bardzo żywy chłopczyk, który może całymi dniami biegać po podwórku. Skumulowana energia go rozsadza, więc dopóki nie poskacze po łóżku i nie zrobi 20 kółek wokół mieszkania dopóty będzie szalał. Nigdy jednak nie miałam problemów, żeby się z nim na spokojnie porozmawiać, czy uzyskać odpowiedź na nurtujące mnie pytanie - odpowiada zawsze sensownie. No dobra, prawie zawsze :) Jak więc mogę zareagować na wieści, że moje dziecko w ogóle nie jest w stanie odpowiedzieć logicznie na zadawane pytania? Gdzieś po drodze pojawił się problem i moim zadaniem jako rodzica jest pomoc własnemu dziecku.

Wieczorem kiedy siedzieliśmy we dwoje, a dzieci już spały wróciłam do rozmowy i zaczęłam zastanawiać się o co tak naprawdę chodzi w tym wszystkim? Skąd się bierze problem komunikacji z paniami w przedszkolu? Wybierzemy się do psychologa przedszkolnego oraz do poradni pedagogiczno - psychologiczej, bo wierzę w to, że osoba która z boku będzie obserwować młodego będzie w stanie nam pomóc. Zaczynam świrować, nie wiem jak pomóc mojemu synowi i non stop  się zastanawiać gdzie popełniliśmy błąd?
 Pomimo wszystkich tych niepewności jednego jestem pewna... swojego syna :) Ja wiem, że on nie odpowiada z jakiegoś konkretnego powodu, a nie "bo nie wie". Wiem, że jest cudownym małym chłopcem, który chce w ten sposób coś pokazać.
 Już będąc w ciąży z Gabrysiem obiecałam sobie, że nigdy nie zwątpię we własne dziecko. To jemu wierzę jako pierwszemu i wierzę w to, że potrzeba mu czasu aby mi to wytłumaczyć. W końcu kto najlepiej zna dziecko jak nie jego najbliżsi.





Nigdy nie przestawajcie wierzyć w Wasze dzieci, nie ważne jak straszne na początku to się wszystko wydaje. Nie ważne, że czasami sytuacja wydaje się być bez wyjścia. Rozmowa i wsparcie w chwilach zwątpienie potrafią przenieść góry. Więc obiecuję Ci Synu, że damy radę! Damy radę, bo ja wierzę w Ciebie!

Udostępnij:

Komentarze

3 komentarze:

  1. Będzie dobrze, bo Gabek to super chłopak:) I ma super mamę, ktora uczy ciotkę co i jak, bo ciotka czasem zawodzi:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z własnego doświadczenia (przedszkolanką jestem) powiem Ci, że nie można panikować. Oczywiście, że powinnaś udać się gdzieś na poradę ale uwierz, że dzieci w stosunku do Pań w przedszkolu zachowują się różnie. Może być tak, że nie lubi przedszkolanki i dlatego nie chce z nią rozmawiać, może ma problemu z rozmową w hałasie, może Pani zadaje trudne pytania - może być wiele wytłumaczen. Ale lepiej sprawdzić. Pisze chaotycznie, bo pisze z telefonu. W razie czego służe radą i pomocą.
    Naslonecznej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Witajcie,
    Mój chrzesniak miał podobna sytuacje, z dziećmi w grupie porozumiewał się fantastycznie, z paniami bardzo słabo. Okazało się, ze miał przerosnietego migdałka i po prostu nie słyszał pan! Po operacji jest jednym z najbardziej wygadanych dzieci w grupie! Widać ogromna, pozytywna różnice w zachowaniu! Sprobujcie z laryngologiem, pozdrawiam serdecznie! Mama dwójki :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)