Taka jesteś niegrzeczna


Na pokładzie na dobre rozgościł się bunt mojej uroczej córy. Osobiście staram się odbierać to zupełnie z innej strony, patrzę na nią jak na małego człowieka, który walczy o swoją niezależność. Ona już wie, że nie jesteśmy jednością tylko dwoma różnymi osobami. Wiatr zadmuchał w jej żagle i chcę pędzić. Tylko niestety rodzice niekoniecznie są tego samego zdania co ona :) Walczy dzielnie każdego jednego dnia, a ja cieszę się, że moja córka dorasta i staram się sprostać kolejnemu nowemu etapowi w naszym życiu.

Nelka odkrywa swoją indywidualność, my pękamy z dumy, że jest już taką rozsądną istotką. Bardzo dobrze wie czego chce i dąży do tego uparcie. Jak to bywa z dziećmi niekoniecznie to one chcą musi się dla nich okazać dobre. Tu właśnie ujawnia się moja wojownicza księżniczka ;) Działam intuicyjnie i pokazuje jej inne wyjście. U nas najgorszym przejawem frustracji młodej jest popychanie. Kiedy nie podoba jej się to co właśnie usłyszała odpycha słabszego zawodnika. Nie ważne, że uwagę zwróciłam jej ja. Mała głowa wykombinowała, że musi komuś pokazać kto tu rządzi. Co robię...rozmawiam z nią. Mówię o uczuciach swoich i danego dziecka. Wychodzę z założenia, że to ja mam jej pokazać wzorzec zachowania. więc nie wiadomo co zrobiłaby ja przyjmuję to na klatę ze spokojem. Tak, tak jestem tylko człowiekiem i w środku aż cała się trzęsę.




Młoda się uczy, nakreśla swoje granice. Chcę aby dochodziła do tego samodzielnie. Nie wyrywam jej zabranych przedmiotów tylko grzecznie proszę o oddanie. Nie przekonuję na siłę, nie krzyczę kiedy narozrabia na całego, nie odrzucam jej pomysłów i bardzo często wybieramy wyjście, które jest kompromisem. Uwielbiam nasze relacje i sposób w jaki ze mną rozmawia. Więc kiedy idziemy na spacer, a ona koniecznie chce pójść w druga stronę to wybieramy jej trasę :)

Może dlatego tak bardzo nie odczuwam słynnego buntu dwulatka? On jednak zdecydowanie jest hołubiony przez społeczeństwo. Śmiać mi się chce jak słyszę żale i pretensje mam, bać, tatusiów o tym jakie to dziecko jest niegrzeczne. Serio? Czy to nie jest oczywiste, że ludzie się zmieniają i dojrzewają. Maleństwo wychodzące z naszego brzucha nie będzie zawsze słodkim, pulchnym bobasem uroczo gugającym. Wart sobie zadać pytanie czy chcemy mieć dziecko mające swoje zdanie i czy podporządkowanego naszemu bytowi robocika?




Co to znaczy, że dziecko jest niegrzeczne - że nie rozdaje uśmiechów na lewo i prawo, że nie kłania się w pas każdej sąsiadce. Czy może potrafi powiedzieć "nie", "sio", "nie chcę" kiedy coś mu nie pasuje. Czy niegrzeczne to znaczy mające swoje zdanie? To wiecie co? Ja chcę mieć niegrzeczne dzieci, sama zresztą taka jestem i dzięki temu dużo łatwiej mi się żyje :)

Jeśli jeszcze raz usłyszę, że Nela zrobiła się taka niegrzeczna to po raz kolejny uśmiechnę się
 i odpowiem:

- Mam nadzieję, że jej tak zostanie, bo lubię ludzi z charakterem :)

Udostępnij:

Komentarze

15 komentarze:

  1. Bardzo fajne podejście do tematu buntu 2-latka - popieram, to etap rozwoju dziecka, dorastamy po prostu :). Piękna dziewczynka swoją drogą!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jeszcze nie dorosłam, noż kurcze nie dorosłam do buntów Zoski...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wdech, wydech i tak kilkanaście razy:)) Dasz radę!:D

      Usuń
  3. Ja niestety nie mam takiej cierpliwości, staram się jak mogę, ale ostatnio mam kryzys i nie mogę się ogarnąć, pozbierać, Pola jest mega charakterna, wie dziewczyna czego chce , ale ostatnio co chwile robi awantury i sama nie wie o co chodzi, dokucza Olusiowi, mega nas wypróbowuje, a ja tego juz nie ogarniam i coś się ze mną dzieje, mam nadzieje ze to minie i będzie jak kilkanaście dni temu, gdy wszystko ogarniałam ze spokojem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nelka to mały zakapior śmieję się, że niebawem dostaniem zakaz wstępu na plac zabaw:) Wiesz jak bywa kiedy nie radzisz sobie z emocjami a druga ososba jeszcze na Ciebie się wkurza z tego powodu...u mnie powoduje to straszne frustracje i dlatego tak podchodzę do mojej słodkiej złośnicy:) Tylko spokój nas uratuje:D

      Usuń
    2. Tak masz rację! Staram się bardzo, ale w środku buzuje i nie mam gdzie tych emocji ulotnic , ale trzeba to przetrwać ;)

      Usuń
  4. No i znowu fantastyczne podejście do sprawy :) Naslonecznej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Heh 'sio' znam na wylot. Super napisane! Teraz i ja inaczej na to spojrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze dziewczyny są do siebie podobne więc i słownictwo takie same:P

      Usuń
  6. Uwielbiam Cię :)
    Jakie te niegrzeczne nasze córki, dwulatki, charakterne dziewczynki, które mają błysk w oku :D. Mi się już nie chce słuchać tych głupot, choć wiem, Ze Ala potrafi dać w kość. Ostatnio pierwszy raz pani z przedszkola "pożaliła się", co zbroiła Ala. Porozmawiałam z nią w domu o tym, wytłumaczyłam i jak ręką odjął :D

    Nelka jest przeurocza. I ta jej ramoneska - cudo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) U nas z tymi rozmowami różnie bywa bo czasami młoda nie ma ochoty na gadanie i zadziera kieckę i tyle z naszej gadki:P

      Usuń
  7. Ehhh bunt dwulatka, pamiętam jak dziś. Ale powiem Wam coś ciekawego ja co roku przeżywam nowy bunt i tłumaczę sobie to kształtowaniem charakteru moich chłopaków. Niezła próba cierpliwości dla mnie, a dla nich kolejny etap życia. I tak przerobiłam już bunt dwu, trzy, cztero, a nawet pięciolatka... Teraz jestem na etapie trzy i sześciolatkowego kształtowania charakteru, mam nadzieję, że wystarczy mi cierpliwości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd ja to znam:P Obecnie przeżywam bunt 5 latka u Gabina:P Podobno te bunty mijają około 18:P

      Usuń
  8. świetne podejście, mam bardzo podobne szkoda jednak że szczególnie babcie dzadkowie ciocie i sąsiadki tak jak piszesz nie rozumieją

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)