Grzechy rodzicielskie


Wczesne poranki dobijają mnie. Odkąd pamiętam byłam fanką nocy spędzanych w sposób aktywny, jakkolwiek by to nie brzmiało. Godzina 6 rano to dla mnie absurd. Co zrobić kiedy Gabinowski nie uznaje wstawania o 8 rano? Wdał się w tatka, który podobnie jak on poranków nie marnuje posapując pod kołdrą. Kiedy jesteśmy sami wiecie co robię? Włączam mu bajkę. Wstyd?!

Kiedy byłam w ciąży miałam idealny plan na wychowanie swojego dziecka. Czułam, że będę najlepszą mamą pod słońcem. Taką, o których czytałam w książkach.
  Codziennie rano podam mu śniadanko na pięknym talerzyku. To ja będę wstawać pierwsza i przygotowywać atrakcje na cały dzień. Kiedy już zje pobiegniemy na spacer. Będziemy się całe dnie bawić w edukacyjne zabawy, w końcu trzeba dbać o rozwój swojego malucha. Kupię tysiąc książek, bo on na pewno będzie uwielbiał słuchać opowieści. Tak miałam być idealną mamą. 

Ups, nie wyszło :)

Początkowo chodziłam zła na siebie, że nie poszło zgodnie z planem, ale pewnego dnia kiedy obudziłam się po 8, a Gabinowski wtulony we mnie oglądał bajkę nagle mnie olśniło. Żeby było dobrze jemu, ja też muszę mieć dobrze. Poranne puszczanie bajek to jeden z moich grzechów! Jako mama popełniam je dość często, bo choć marzyłam o byciu idealną życie szybko zweryfikowało moje plany. Nie wstydzę się naszych przyzwyczajeń, nie oszukuję samej siebie. To nasza codzienność i całkiem dobrze nam w obecnym stanie.






Kiedy dzieciole się bawią, a ja znikam do swoich obowiązków już nie budzą się we mnie wyrzuty sumienia. Mamy swój wspólny rytm dnia, w którym ja mam też czas dla siebie :) Taka jestem samolubna i niedobra, że pomyślałam też o sobie. Uwielbiam nasze wspólne zabawy, ale czasami mam najzwyczajniej w świecie ochotę uciec na widok  kolejnej budowli z lego i książeczki o kolorach, którą czytałam już 100 razy tego dnia.

Jestem mamą, ale jestem też kobietą, która ma swoje plany i marzenia. Nie zapominam o sobie, ta mała nutka egoizmu czasami ratuje naszą całą trójkę :) Dzieciole wiedzą, że mama czasami może mieć spadek formy i wtedy następuje dzień "nicnierobienia". Cały dzień spędzamy w pidżamach. Kanapki z babciną konfitura, płatki z mlekiem i jabłka, czyli wszystko co nie wymaga dłuższego pobytu w kuchni. Choć te dni lenistwa nie zdarzają się zbyt często to jest mój kolejny rodzicielski grzech :)




Nie daję się zwariować i układam nasze życie tak aby nam było najlepiej. Nie wykorzystuję zawsze naszego czasu, nie codziennie chodzę uśmiechnięta i nie podaję obiadu z dwóch dań. Jestem normalną kobietą, mamą dwójki dzieci, która - ku mojemu początkowemu zdziwieniu - nie otrzymała wraz ze staniem się mamą super tajnych mocy :)

Udostępnij:

Komentarze

8 komentarze:

  1. i piąteczka kochana:)
    ja też daję sobie czas i przestrzeń, tez mam ochotę nic nie robić i daję sobie prawo do zmęczenia. Wtedy po prostu leżymy i oglądamy coś albo leżymy, przytulamy się i gadamy. Tak po prostu i zwyczajnie.
    Każdy ma swój plan, swój rytm i swoje potrzeby. A te różnią się diametralnie.
    I wiesz Ty co? I tak jesteśmy super mami! Ot i co ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe...my tez mamy takie dzien nicnierobienia 😉mój starszy syn poprostu go uwielbia i o dziwo bardzo sie cieszy jak przychodzi ten czas gdy moja forma siega zeru. Czasem i my mamy musimy naładować baterie a dzieciaki musza mieć tez czas na nudę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młody też uwielbia, może robić wszystko, no dobra prawie wszystko co wpadnie mu do głowy. Szła ciał tzw:D

      Usuń
  3. Fajnie być nie idealną mamą, prawda? Witam w klubie :)
    Naslonecznej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak...myślę, że dużo fajniej i luźniej :D

      Usuń
  4. Przecież bajki po to właśnie są ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)