Zobacz jak to boli


Kulturalna rozmowa pomiędzy matkami dotycząca ich dzieci to nie lada wyczyn. Kiedy dochodzi do kwestii spornych zaczynają powoli sypać się iskry. Zwolenniczki bardziej srogiego wychowania patrzą się na pobłażliwe mamy z lekkim zażenowaniem. Zaczynają zgrzytać zęby i każda jedna ma ochotę powiedzieć kilka gorzkich słów pozostałym dyskutującym. Ja mam to szczęście, że w około nas ma całkiem pokaźne grono fajnych kobiet i choć nasze metody wychowawcze potrafią znacząco się różnić jeszcze nigdy nie doszło do większych spięć :)

Siedzimy obok siebie gadając o pierdołach. Kiedy zeszło się na tematy dotyczące radzenia sobie z "niegrzecznymi" dziećmi. Co zrobić kiedy Twoje dziecko gryzie inne dzieci, ciągnie Cię za włosy lub bije? Mądre głowy co raz zaskakują nas swoimi rozwiązaniami. Ja wybrałam całkiem naturalną drogę uświadomienia dziecka, że to co robi nie jest miłe. Nelka ma zwyczaj popychania mniejszych dzieci, bo woli starszaków. Już wiecie dlaczego po części jestem matką  - helikopterem :) Jestem obok i czuwam, a kiedy młoda popchnie dziecko mówię jej:

- Nela nie rób tak, bo sprawiasz ból koledze/koleżance.
- Nela to boli, nie wolno tak robić

Jest to długa i żmudna droga. Jednak wiem, że skuteczna. Właśnie podczas wczorajszej rozmowy zbierałam szczękę z podłogi kiedy dowiedziałam się, że jest dużo szybsza i skuteczniejsza metoda. Co należy zrobić? Należy dziecku pokazać jak boli to co robi! 

Nie jestem w stanie tego zaakceptować ani zrozumieć. Jaki sens ma ugryzienie dziecka, kiedy wcześniej milion razy mówiliśmy mu, że nie można tego robić? Co powoduje popchnięcie własnego dziecka i sprawienie mu bólu? Rzekome uświadomienie, że jego zachowanie jest niewłaściwe? 
 Ja to widzę w zupełnie innym wymiarze. Dla mnie taki maluch zaprzestaje złych zachowań poprzez strach i obawę, że ukochana mama sprawiła mu ból. Nie dociera do mnie argument, że nie było prawdziwe "ugryzienie" tylko ostrzegawcze, które nie sprawiło bólu. Gdzie nasza dojrzałość i zrozumienie dziecka. Pisałam o tym wielokrotnie i napiszę po raz kolejny dzieci w wieku od 2/3 lat uczą się swoich emocji i zachowań. Kiedy dziecko zostaje potraktowane tak przez najważniejszą dla niego osobę na Ziemi to co ma sobie pomyśleć?

Najgorsze jest to, że zdecydowana większość uważa to za normę. A kiedy mówię, że to nie jest odpowiednie rozwiązanie słyszę, że przesadzam.Czy naprawdę to takie dziwne i nienormalne,? Dziecku trzeba wytłumaczyć, a nie sprawiać mu ból. Pozbyć się danego problemu stosując argument " masz za swoje". To tylko małe dzieci. Naszą rolą jest dotarcie do nich, a nie zastraszenie. To nie jest rozwiązanie, tylko pokazanie, że kto silniejszy ten ma rację.

Udostępnij:

Komentarze

2 komentarze:

  1. No właśnie i tu jest kwestia bardzo sporna. Ja stosuję Twoją metodę, a mąż usilnie tą drugą. Nie wiem już jak na niego wpłynąć, co mówić.. Kiedy jestem obok, wtedy szybciej zareaguję, ale kiedy mnie nie ma, to robi tak jak w drugiej metodzie.. I dziecko już chyba samo nie wie, co jest dobre, a co jest złe..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musicie się dogadać bo maluch pogubi się w tym co można, a czego nie. Jesteście dla niego wzorem więc wysyłanie sprzecznych komunikatów powoduje tylko mętlik w głowie dziecka.
      Ja chyba bym się zapytała męża czy w przypadku kiedy on zachowuje się źle też masz go doprowadzić do ładu za pomocą siły czy jednak woli porozmawiać?:)

      Usuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)