Zrozumieć dziecko


Świętujemy drugie urodziny, a wraz nimi nasze małe szczęście, które dotychczas zgadzało się z każdą naszą decyzją zaczyna wielbić słowo "NIE". Nie masz pojęcia co się dzieje, dlaczego każda jedna czynność, która wcześniej nie sprawiała większych problemów obecnie zamienia się w istne pole walki. Masz wrażenie, że ktoś podmienił Twoje dziecko? Uwierz mi nie jesteś jedyną taką osobą, ale zdradzę Ci tajemnicę ta mała istota również nie wie co się dzieje. Rozwiązanie jest niezwykle proste - musisz zrozumieć swoje dziecko i tu właśnie zaczynają się schody.

Maluchy mają w głowie istny rollercoaster. Zmiany emocjonalne dobijają każdego z nas, a co zrobić jeśli w ogóle ich nie rozumiesz. Chcesz dostać fajny telefon, popukać w klawiaturę, a może masz ochotę na pyszną czekoladę i nagle każdy Twój zostaje odrzucony przez najbliższą Ci osobę. Wszystko jest negowane, chowane, a Ty nie masz pojęcia o co chodzi. Płaczesz i słyszysz "co się znowu stało?". Nie dajesz rady, a zamiast przytulenia i kilku słów wsparcia dostajesz reprymendę, żeby się wreszcie uspokoić, bo idzie zwariować. Można oszaleć nie uważasz? Tak się właśnie czuje Twoje dziecko.








Obecnie mam w domu zbuntowaną dwulatkę. Wstaje uśmiechniętą, nawija jak najęta i nagle wpada w dziką rozpacz, bo dałam jej pić w złym kubeczku. Kucam i pytam się o co chodzi, bo w życiu bym nie podejrzewała, że chodzi o ten cholerny kubeczek. Młoda ledwo łapie powietrze, oddycha coraz spokojnie przytulona do mnie i dowiaduje się w czym tkwi problem. Zmieniam kubek i świat znowu jest kolorowy. Część rodziców pomyśli sobie, że jestem kompletną wariatką. Jednak zastanówcie się czy nie macie ukochanego kubka. Ja pijam kawę tylko w jednym, w żadnym innym już mi tak nie smakuje :) Tylko, że ja wiem, do którego kubka sobie ją nalać. Młoda póki co do szafki nie sięga.

Kłóci się o wszystko, czasami mam wrażenie, że dla zasady. Chce pokazać, że ona tez ma coś do powiedzenia. Ale kto z nas nie chcę zawsze mieć racji? Nie lubi słyszeć odmowy, a kiedy coś idzie nie po jej myśli strzela focha i krzyczy ile fabryka dała. Uwierzcie mi głosik to ona ma. Czy to daje mi prawo do krzyku i złości? Czy rodzic ma prawo swoją niemoc i frustracje wyładować na dziecku? NIE, NIE i jeszcze raz NIE. Czekam, liczę sobie w głowie do 10 aby nie dać się ponieść emocjom. Moje dziecko mnie potrzebuje, a ja chcę jej pokazać, że możemy wszystko rozwiązać na spokojnie. Nie krzyczę, bo sama nie cierpię kiedy ktoś na mnie podnosi głos. I jaki miałoby to sens krzyczeć na nią aby ona przestała podnosić głos. Absurd.
 Daję jej prawo wyboru, nie każę bezbłędnie wykonywać poleceń. Młoda czuje się zdecydowanie pewniejsza, kiedy to ona może powiedzieć co chce zjeść lub gdzie chce iść na spacer. Zamieniałam "idziemy do parku" na "Nelka idziemy do parku czy do ogródka jordanowskiego?". Mała rzecz, a sprawdza się rewelacyjnie.












Dwulatek to trudny okres dla całej rodziny, jednak to my jesteśmy rodzicami i to my musimy pokazać dziecku, że damy radę. Powtarzam sobie to jak mantrę, kiedy Nelka krzyczy, a Gabin płacze, że go uszy bolą. Siadam obok nich na podłodze, każde z nich biorę na jedno kolano, zamykam oczy i powolutku odliczam w myślach do 10. Dzięki okazywaniu pozytywnych uczuć i nie potępiam ich emocji i dajemy radę.

Udostępnij:

Komentarze

1 komentarze:

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)