Powrót do dzieciństwa


Choć urodziłam się w wielkim mieście zdecydowaną część swojego dzieciństwa spędziłam u cioci na wsi. Uwielbiałam tą codzienną beztroskę, jedzenie obiadów na ławce przed domem, zajadanie pysznych truskawek wprost z krzaka! Chwile kiedy razem z braćmi lataliśmy po łące, ja namiętnie plotłam wszystkim wianki na głowę, a oni łapali ku mojej rozpaczy żaby do słoików wkurzając się nie mnie straszliwie za każdym razem kiedy je wypuszczałam do stawu :) To poczucie wolności jest jednym z piękniejszych uczuć jakich doświadczyłam będąc małą dziewczynką.

Jednak najlepiej smakuje owoc zakazany :) Biegaliśmy po polach chowając się pomiędzy kłosami żyta. Wyłapywałam chabry i maki tworząc z nich maleńkie bukieciki do naszego domku na drzewie. Sąsiad już na sam nasz widok robił się czerwony ze złości. Groził nam ręką i kazał biegać po swoich polach. Ale kurcze tam były tylko truskawki i porzeczki, zero możliwości aby się schować. Zupełnie nie był w stanie zrozumieć frajdy z ukrycia się pomiędzy wysokimi kolbami kukurydzy :)
 Kiedy wracaliśmy wczoraj do domu co chwila pojawiały się po bokach ulicy piękne żółte pola pełne rzepaku. Kusiły mnie coraz bardziej, więc kiedy L. zatrzymał się zaatakować samochód porwałam dzieciole! Ahoj przygodo!









Biegali jak szaleni, wąchali i chowali się przede mną. Chłonęłam całą sobą ten czas, a oni bawili się tak samo jak ja te 20 lat temu :)Widok wart wszystkiego!








Udostępnij:

Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)