A czy Ty oszukujesz swoje dziecko?


Siedzimy obok siebie na ławce, ona bierze największy zamach jaki jest w stanie wykonać i rzuca chlebek kaczkom. On podchodzi zgarnia go z chodnika i podaje wiecznie głodnym kaczorkom. Są idealni, choć tak bardzo różni. Dwa żywioły, które mam szczęście nazywać swoimi dziećmi. To ja wprowadzam ich coraz głębiej w świat. Zadają mi codziennie tysiące pytań. Choć czasem kompletnie nie mam pojęcia co im odpowiedzieć to wiem jedno - nigdy nie będę oszukiwać moich dzieci. Banalne prawda? A teraz się zastanów ile razy dałeś się oszukać i jak się czułeś kiedy poznałeś prawdę...


Większość dorosłych patrzy na mnie pobłażliwie i tylko widzę kątem oka jak przewracają oczami kiedy tłumaczę Gabinowi jedną z wielu rzeczy, która go ciekawi. Jest coraz starszy i zadaje pytania o coraz większym stopniu trudności. I nie, kompletnie nie chodzi tu o samą wiedzę naukową, w końcu od czego jest wujek Google. Młody zadaje mi pytania, dotyczące naszego życia i świata, który nas otacza.:

- Mamo a co to znaczy być szczęśliwy w życiu?
- A dlaczego masz mokre oczy?
- Mamuś dlaczego nie można krzyczeć mi, a tatuś krzyczy jak jest zły?
- Mamo, a skąd wiem, że kocham?








Pojawia się też często seria pytań wprawiających w zakłopotanie rodzica. Wiecie jak to jest, kiedy jedziesz z dzieckiem autobusem i nagle wsiada bezdomny, a maluch z uroczym uśmiechem na twarzy rzuca w eter: "Mamo, a czemu ten Pan tak brzydko pachnie?". Nie zbywam ich nigdy, kucam obok i mówię, że panu może być przykro kiedy usłyszy, że brzydko pachnie. Czasami życie tak się układa, że traci się dom i niestety nie mamy gdzie się umyć. Dzieciole rozumieją, a ja wiem, że właśnie zobaczyli inne oblicze świata. Podobnie było kiedy usłyszałam pytanie dotyczące skąpo ubranych Pań stojących na trasie. Taaaa, wiecie o co chodzi?

- Mamuś, co te Panie tu robią w lesie?
- Gabin one są w pracy.
- W pracy? Jak one pracują?
- One sprawiają, że panowie miło spędzają czas i nabierają ochoty na dalszą jazdę autem.
- Czyli one mają wesołą pracę?
- Wiesz kochanie nie każdy lubi taką rozrywkę.

Nie zbywam i nie unikam odpowiedzi na pytania, nawet te najbardziej niewygodne. Chcę aby wiedzieli, że ja zawsze chętnie z nimi porozmawiam i rozwieję ewentualne wątpliwości. Może właśnie dlatego kiedy idziemy na szczepienie nie mówię, że nic nie poczują, bo boję się stracić ich zaufanie. Wiedzą, że Pani delikatnie ich ukłuje. Poboli tylko chwile, a robimy to żeby być zdrowym.

Kiedy następnym razem będziesz chciał oszukać dziecko zastanów się czy warto grać w tą dziwną grę? Czy nie lepiej powiedzieć jak jest naprawdę? :)








Udostępnij:

Komentarze

3 komentarze:

  1. Cierpliwości trzeba mieć ogrom, zeby na te pytania odpowiadać :D u nas też juz ten etap i to o dziwo młodziak strzela we mnie pytaniami jak z procy :) ale ja im nie ściemniam :) bo i po co .. ;) a później PT mówi : nie życzę sobie, żebyś tak wychowywała nasze dzieci.. ehhh

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi jeszcze daleko do etapu "klopotliwych" pytan, ale chcialabym w przyszlosci pochwalic sie taka postawa jak Twoja. Jestem w 100% za nieoklamywaniem!

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie jest tak samo, tylko potem stajemy oko w oko z niezręcznymi sytuacjami, w których np. moja córka proponuje seks koledze na imprezie urodzinowej (- Mama, co to jest seks? - Jak dorośli ludzie się bardzo kochają to często mocno przytulają się na golaska, to jest właśnie seks :) ), bo ona przecież tego kolegę bardzo kocha i kiedyś będzie jej mężem :)
    Kiedyś zdarzało mi się ją oszukać, że np. kalafior to biały brokuł (twierdziła, że nie lubi kalafiora a brokuły uwielbiała) albo że budyń w pączku to taka biała czekolada, ale dzięki takim oszustwom dziś je wszystko i nie wybrzydza, choć prawdę zna już od dawna :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)