Kiedy dziecko samo dokonuje wyboru... grasz w różowe?


W życiu każdego rodzica przychodzi taki czas, że nasze dziecko postanawia pokazać nam, że nasze gusta niekoniecznie idą w tym samym kierunku. Jako matka estetyka właśnie przeżywam podwójne oblężenie swoich wyborów w sferze ubrań i zabawek. Malutkie dzieci, które dotychczas z otwartymi ramiona przyjmowały codzienne zestawy ciuszków nagle z uroczą minką oznajmiają, że "to mi się nie podoba". Początkowo miałam ochotę głośno zaprotestować. W końcu "ona ma dopiero 2 lata". Jednak zawsze jest druga strona medalu. Po przyjrzeniu się jej dokładnie doszłam do wniosków, które nawet mnie samą mocno zdziwiły.

Nie cierpię falban, cekinów, postaci bajkowych i wszechobecnego różu. Hello Kitty na dziewczęcych ubranka powoduje, że mam dreszcze. Elementy z Krainy Lodu na każdej części garderoby to... no cóż niekoniecznie lubię oglądać takie kreacje na moich dzieciach. W oczach Nelki też wszystkie cuda to takie cuda jak dla mnie szpilki Louboutin'a. Podobno o gustach się nie dyskutuje, jednak kiedy chodzi o nasze dziecko to pojawia się lekki zgrzyt. Ja minimalistka ubraniowa i ona fanka "odpustowego look-u".

Zabrałam młodą na zakupy i powędrowałam z nią w dział pidżamek :) Ona szczęśliwa wybrała te najbardziej różowe z kucykami Pony i sarenką Bambi. Zakupiliśmy kilka puszystych tutu, które na szczęście występuję w bardzo różnorodnej kolorystyce. Faza na różowy zaczęła się u nas całkiem niespodziewanie i chyba najbardziej ze wszystkich zaskoczona jestem ja. Od zawsze przekonana byłam, że w co ubieramy nasze dzieci ma odbicie w przyszłych wyborach odzieżowych. Dostałam pstryczka w nos. Zresztą coś czuję, że nie pierwszy raz :) Najważniejsze jest to, że razem znalazłyśmy wspólną nić zrozumienia.








Teraz już wiem, że wybory naszych dzieci niekoniecznie muszą iść w parze z naszymi. Czasami trzeba odpuścić i dać dziecku możliwość wyboru. Chcę aby sami potrafili dokonywać w życiu wyborów. Ja mam być obok i służyć dobrym słowem, a nie układać wszystko pod siebie. Niektórzy myślą, że to tylko "głupi" ubiór. Według mnie to pierwsze kroki do samodzielności. Nie możemy narzucać dzieciom wszystkiego, bo dla nas to jest ładniejsze. Daję im tzw. kontrolowany wybór - pokazuję dwie koszulki i to oni decydują, którą z nich dziś włożą :) Ten system sprawdza nam się już od dłuższego czasu przy Gabrysiu i widzę, że Nelka też go aprobuje :)

Macierzyństwo to częsta sztuka wyboru i tak było tym razem, dzieciole mają bieliznę dzienną i nocną w pstrokatych kolorach, z autami, kucykami :) Wilk syty i owca cała :) Ja trochę odpuściłam minimalizm dodając do szafy dzieci trochę koloru, więc każdy jest zadowolony ze zmian: ) Gramy w różowe wieczorową porą, a w temacie zabawek pałeczkę oddaję dzieciolom ale o tym innym razem :)



Udostępnij:

Komentarze

6 komentarze:

  1. Po przeczytaniu tego postu przypomniała mi się historia z mojego dzieciństwa. Otóż zawsze, gdy zbliżał się w przedszkolu bal przebierańców zawsze chciałam przebrać się za księżniczkę, wiadomo. Niestety nie było mi to dane, gdyż moja mama zawsze upierała się, że nie przebierze mnie za księżniczkę, bo zawsze na balach jest mnóstwo księżniczek i woli żebym była przebrana w coś mniej spotykanego. Zawsze, jak to wspominam to z pewnym uczuciem żalu, bo ja tak bardzo tą księżcznika chciałam być, ale moja mam nigdy nie ustąpiła, a szkoda, że nie doszła do takich wniosków, jak TY.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za ten kiomentarz;) Właśnie dlatego opuściłam i cieszę się jej szczęście kiedy biega w swoich tiulowych spodniczkach lub wkłada ten "uroczy" kostium z rybką;)

      Usuń
  2. Jakbym czytała o sobie. nie przepadam za różem i księżniczkami, ale Polka ma od jakiegoś czasu fascynację tym kolorem i postaciami z bajek oczywiście. Ubieram ją w ten kolor, ale z umiarem by nie wyglądałą jak różowy koszmarek- często widuję dzieci, które od czapki po buciki są ubrane w róż bez ładu i składu :)
    Zapraszam do nas www.nietylkorozowo.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My na szczęście osiągnełyśmy kompromis w temacie:)) Landrynkowy styl zdecydowanie nie dla mnie:p

      Usuń
  3. Dziecko powinno byc przede wszystkim wysluchane. Tez z niesmakiem patrze na wszelkie koty, myszy i kaczki, ktorymi upstrzona jest co druga dziecieca bluza. Ale kiedy nosic odzienie z tym zwierzyncem, jak nie w dziecinstwie? To samo dotyczy zajec poza szkolnych. Zanim wyslemy malucha na rugby, pianino, chinski, basen... zapytajmy, czy na to wlasviwie ma ochote. Bo moze marzy o balecie. Dziecko ma prawo do wlasnego zdania. Dzieki za madry tekst.

    OdpowiedzUsuń
  4. u nas Majka nie lubi się ubierać, więc jakby chciała założyć najbardziej kiczowatą rzecz - to ja się zgadzam ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)