Równouprawnienie w rodziciestwie


Kiedy zostajemy rodzicami po raz pierwszy mamy przed oczami obraz istnej sielanki...po kilku miesiącach okazuje się, że nie do końca to wszystko tak właśnie wygląda. Dziecko oprócz tego, że jest uroczym bobasem którego macie ochotę całować i przytulać na okrągło niesie za sobą całkiem sporo nowych obowiązków. Każdy dzień zaczyna wyglądać tak samo, zostajesz sama na placu boju tylko ty i ten malutki człowiek. Powoli frustracja zaczyna osiągać niebezpieczny poziom. Gdzie do cholery ten sielski obrazek rodzicielstwa...no właśnie rodzicielstwa oprócz mamy jest jeszcze tatuś!



Kiedy kolejna  z moich koleżanek rozpoczyna swoją przygodę  z macierzyństwem najczęściej podczas rozmowy słyszę o jej zmęczeniu. Kiedy pytam o tatę słyszę, że ona lepiej to zrobi bo on się boi, nie jest wprawiony/pracuje/nie lubi itp. Ale chwileczkę czy naprawdę tego chcesz? Tata to tak samo ważna osoba jak mama. Niestety to najczęściej matki odgradzają ojców od poczucia pełni tacierzyństwa. Nie tylko słodkiego pierdzenia w brzuszek ale także zmiany pieluszki:) Daj poczuć swojemu partnerowi, że macie maluszka w domu obydwoje.

Wiem, wiem on pracuje...po pracy musi odpocząć. Najlepiej go odciążyć od dziecka i niech się chłopak relaksuje. A może nie do końca tak powinno to wyglądać. Obydwoje chcieliśmy dziecka więc obydwoje powinniśmy je wychowywać. Mój facet nie jest tylko bankomatem i dawcą nasienia! On jest moim przyjacielem, wsparciem duchowym, mężem, partner i tatą naszych dzieci. Nie chcę zabierać mu tych cudownych chwil, które połączą go z dzieckiem kiedy tylko będzie częściej przy nim a nie swojej konsoli z grami.

Znacie te memy kiedy to maluch ma tysiąc pytań do mamy, a  do tatusia tylko jedno "gdzie jest mama?" tak naprawdę możemy sobie pogratulować bo same do tego doprowadziłyśmy. To my stajemy na straży naszego maleństwa jak Cerber mając się za Alfy i Omegi...odpychamy tatusiów i chcemy robić wszystko same. Kiedy po kliku latach chcemy nagle aby tatuś się bardziej zaangażował jesteśmy wielce oburzone bo on nie chce! HElołłłł a kto mu zabraniał przez te wszystkie miesiące?

Wierzę w równouprawnienie w rodzicielstwie:) Razem z L. wychowujemy nasze dzieci. Chyba najlepiej widać zaangażowanie taty po naszych dzieciach. Oni nie dzielą nas na mamę robiącą wszystko i tatusia odpoczywającego...dla nich obydwoje jesteśmy pełnoetatowi rodzicami. Uwierzcie mi, że naprawdę warto zadbać o równouprawnienie w rodzicielstwie i cieszyć się wspólnymi chwilami:)


Udostępnij:

Komentarze

2 komentarze:

  1. Choć absolutnie matką zaborczą nie byłam i wręcz wpychałam tatusiowi dziecko z całym majdanem do "załatwienia"- koniec końców tylko ja karmię i przewijam młodsze. Chyba za każdym razem jak tatuś zostaje z dziećmi odprawia jakieś tajemnicze rytuały, żeby mała mu kupy nie zrobiła ;) Przy pierwszym mówił, że karmić nie może, bo nie ma piersi, a przewijać nie może, bo nauczy się dopiero przy drugim. Jest drugie, nie karmi, bo wciąż nie ma piersi, ale jako, że mała butelkowa szybko była, to nie karmił i butlą. Nie przewija drugiego także, bo ma wymówkę, że to dziewczynka, i tak jakoś mu niezręcznie - w wymówkach jest niedościgniony ;) Ale tak naprawdę ten układ pasuje nam obydwojgu, bo owszem, nie karmi, nie przewija, ale kąpie, przyszykuje do snu, a gdy tylko ma czas to bawi się oddając dzieciom całego siebie, zabierze na spacer, nauczy czegoś nowego, doprowadzi do wybuchów śmiechu i pisków radości. Taki tata :) I takie równouprawnienie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasami i to mężowie nie chcą pomagać żoną.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)