Żar tropików jak go przetrwać


Marzę o leżeniu w wannie wypełnionej chłodną wodą. Temperatura poszalała i mam wrażenie, że ona nie jest znośna dla zwykłych ludzi. Wanna to opcja idealna jest tylko jedno małe  "ale". Dzieci jakoś nie podzielają mojego entuzjazmu, więc żegnam się z tym pomysłem z łezką w oku i wiem, że właśnie upał mnie załatwił. Nie jestem entuzjastką temperatury rodem z afrykańskiej dziczy, jednak matka natura śmieje mi się prosto w twarzy i krzyczy "lato, lato, lato wszędzie".










Uciekliśmy do lasu i nawet nie przeszkadzał mi fakt, że wyglądam jak prawdziwa matka gorylica, niosąc ze sobą z 4 litry wody :) Nareszcie jesteśmy w cieniu i jest choć odrobinę chłodniej. Nawet można poczuć lekki podmuch wiatru. Tak zdecydowanie jest dobrze! Przez te kilka gorących dni stałam się mistrzynią wyszukiwania zacienionych miejsc chodź bądźmy szczerzy, że czy to w cieniu czy też nie mam wrażenie, że za chwilę się rozpuszczę! Są też plusy. Rzeczywiście pomału się rozpuszczam i wcale mi się nie chce jeść :) Jeszcze ze 3 miesiące w takiej saunie, a będę jak Ania Rubik :)

Jak przetrwać żar tropików z dziećmi? Mam dwie proste metody. Dużo wody, pijemy ile się da! Zasada numer dwa jest tylko dla tych co nie dorobili się klimatyzacji w domu :) Jeśli ją macie siedźcie w domu do 18. Naprawdę nie warto wylewać siódmych potów na dworze - no chyba, że chcecie zmienić rozmiar na mniejszy :) Wszyscy pozostali niech poszukają w okolicy placu zabaw wraz z drzewami :) Jak będziecie mieli szczęście to podobnie jak nam trafi Wam się świetny dozorca
i poleje Was zimniejszą wodą dla ochłody :)

Do tego dorzucam pomysł na spędzenie tego czasu w fajnym towarzystwie i naprawdę upały nie będą takie straszne :) Ja daje radę, a uwierzcie mi, że wolę zdecydowanie -20 niż +40 :) Uruchomcie w domu wiatraki, włóżcie głowy pod zimny prysznic i odpowiednio schłodzeni korzystajcie z uroków lata :)
















Udostępnij:

Komentarze

1 komentarze:

  1. A mi tak strasznie żal, że mnie to omija :D
    Uwielbiam taki skwar :P
    Jedyne co, to przeszkadza mi w nocy.
    Mieszkałam obok sklepu, baru i dodatkowo obok remizy i piekarni. W nocy okna nie otworzysz, bo dzieci by się zaraz pobudziły. I tak spaliśmy wszyscy wylewając siódme poty :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)