Przypadki każdej matki



Wybierasz się z dzieckiem do sklepu, wszystko idzie idealnie do momentu kiedy Pani kasjerka właśnie kończy liczyć Twoje zakupy, a Twoje dziecko wyrywa się nagle i ucieka w siną dal! Co robić? Oblewa mnie zimny pot. Rzucić w cholerę zakupy czy może jednak udawać, że to nie moje dziecko uciekło? :) Rzucasz w cholerę zakupy i pędzisz za swoją zgubą, a ona tymczasem siedzi sobie na murku pod sklepem, wesoło macha nogami i rozmawia z "miejscowym" bezdomnym. Śmiać się czy wkurzać? O cholera zakupy i kolejka! Znasz to ten tłum, który ma Cię ochotę zabić wzorkiem. Spojrzenie Pani w ogromnym kapeluszu pt" jaka z niej matka! Dzieci niewychowane". Wdech, wydech i zaraz będziesz w domu. Zamykasz drzwi wejściowe i właśnie wtedy przypominasz sobie o tym, że nie kupiłaś dokładnie tej rzeczy, po którą poszłaś do sklepu...


Są takie miejsca, do których nie cierpię chodzić z dziećmi! Najgorsza opcja to sklep spożywczy z dwójką dzieci. Te oburzone spojrzenia, durne uwagi i ja spocona jak na maratonie chodź w sklepie klimatyzacja mocno podkręcona! Ona chce bułkę ale nie tą, tą drugą. On już pakuje mi do plastikowej torebki pistacje  - czy wspominałam już o tym, że ich nie lubi. Czujesz ten klimat? To taka zabawa w sklep :) Oni się bawią pysznie, ja pasuję! Właśnie wtedy na mojej drodze staje regał z zabawki lub lodówka z lodami! W głowie mantra "bądź silna nie kupujemy dziś loda/auta/lalki/tryliarda innych pierdół" 

- Mamooooooo kup mi loda.
- Kochanie umawialiśmy się, że...

I już go nie ma. Stoi na końcu alejki, zakłada rękę na rękę. a jego mina mówi "jestem zły, zobaczymy kto ma ta moc". Może prowadzenie koszyka polepszy humor? Może i tak, ale nie wszystkim!

- Mamooooo ja nie chcę żeby Gabryś prowadził.

Awantura pomiędzy dzieciolami. No tak, co tam awantura musi być :) Oni się kłócą, ja próbuję zrobić te nieszczęsne zakupy. Lista się zgubiła, ale czy to ważne? Biegnę pomiędzy alejkami niczym Hołowczyc na rajdzie Paryż - Dakar. Uffff koniec! Chciałabyś co nie? Kiedy Ty wypakowujesz rzeczy co chwilę znajdując jakieś cuda wrzucone przez dzieci oni nagle widzą największe przekleństwo każdej mamy - regał z jajkami Kinder! Jakbym dorwała tego co to ustawia te wszystkie "cudeńka" już przy kasie chyba powiesiłabym go za...

I kto by pomyślał, że zakupy będą kiedyś stanowić takie wyzwanie :) Kiedy wraca Tata dziecioli do domu, otwiera lodówkę i rzuca "no wiesz nie pomyślałaś o mnie i co ja mam zjeść" mam ochotę wrzucić go do tej nieszczęsnej lodówki :) Uśmiecham się słodko, kiwam głową i rzucam:

- kochanie ja zawsze myślę o Tobie!

P.s. Chyba muszę mu zafundować zakupy z naszymi słodziakami bez mojego wsparcia :)

Udostępnij:

Komentarze

2 komentarze:

  1. Kochanieńka myślę że przesadzasz. Jestem ojcem bardzo żywych bliźniaków w wieku 4,5 roku i naprawdę zakupy z nimi to czysta przyjemność ale należy spełnić kilka warunków:
    - posiadać dwa czarne szaliczki (zawiązuję nimi im oczy)
    - kilka metrów mocnej linki żeby w wózku sklepowym, pleckami do siebie (bo mogą zacząć pluć na siebie) uwiązać szaleńców
    - dwa korki żeby przełączyć chłopców z nadawania na odbiór
    i już można bardzo spokojniusieńko przystąpić do realizacji listy zakupowej od tej ładniejszej połowy:)))
    Pozdrawiam wszystkie mamy z dystansem:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie zakupy z chłopakami to czysta przyjemność. Z Antkiem jak był młodszy umawialismy się że zabawki dzisiaj TYLKO OGLĄDAMY, a ze słodyczy może sobie coś wybrać sam ale TYLKO JEDNĄ RZECZ. Trzeba było poświęcić mu czas przy regałach z zabawkami żeby spokojnie mógł wszystko obejrzeć, ale zakupy były udane. Teraz jak jest starszy przed sklepem dostaje określoną sumkę pieniędzy zwykle 5 zł i kupuje, jednocześnie dodaje, odejmuje, rachuje na co mu jeszcze wystarczy a na co nie :) Z Ignacym troszkę gorzej bo to typ upartego dziecka, więc wizyta w markecie odbywa się jeszcze tylko i wyłącznie w wózku marketowym :) Pod kontrolą i z daleka od półek :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)